sobota, 27 lutego 2016

"Malutki Lisek i Wielki Dzik. Tam" Berenika Kołomycka

Czy lisy jedzą żołędzie?  Ależ mnie nurtowało to pytanie, zanim nie doczytałam, że tak (jakoś tak ze szkoły mi zostało, że to drapieżca, owszem, drapieżca, ale nie tylko). Gdyby nie jadły, mój świat by się zawalił.

Malutki Lisek i Wielki Dzik to przyjaciele. Zrobią dla siebie  wiele, ryzykują życie, tęsknią podczas rozłąki, a także opuszczą bezpieczne schronienie, by pójść z przyjacielem. Ta przyjaźń nie pojawiła się znienacka i znikąd, tylko trzeba było ją sobie wypracować.

piątek, 26 lutego 2016

Gra edukacyjna memory "Pojazdy" Jacek Bonecki


Przepadam za grą memory, uważam, że to doskonały sposób na ćwiczenie pamięci i na koncentrację. Z dziećmi do tej pory grałam - albo one grały - w odmiany dość proste, z kolorowymi obrazkami typu miś, lala itp. Z ciekawszych widziałam też dwujęzyczne memo w książce o kocie Chesterze.

Teraz dostałam w ręce grę nieco wyższego szczebla. Toteż do testów zatrudniłam nie dzieci, a starszego siostrzeńca. No i proszę państwa, ograł mnie z palcem w nosie.

niedziela, 21 lutego 2016

ŚBK - Autorzy, którzy poruszają moją duszę


Reaktywujemy posty tematyczne ŚBK! Czyli: temat jeden, a kilka punków widzenia. Dziś członkowie grupy będą pisać o autorach szczególnie sobie bliskich.

Oto moja lista autorów, których kocham:

1. Arkady i Borys Strugaccy

Poznałam ich bardzo wcześnie, sama już nie pamiętam, ile miałam lat. Piszą tak, że zagarniają mnie z sercem i duszą. Ich "Piknik na skraju drogi" to absolutne mistrzostwo świata. Nie róbcie tylko tego błędu co ja, nie oglądajcie "Stalkera", bo to już nie to. " Ślimak na zboczu" także świetny, a na półce czeka na mnie "Poniedziałek zaczyna się w sobotę". Z miłości do panów Strugackich obejrzałam kiedyś film nakręcony według ich książki "Sprawa zabójstwa", choć był po fińsku i nie znalazłam żadnych napisów.

2. Kir Bułyczow

Jak już jestem przy rosyjskiej fantastyce, to muszę przywołać Bułyczowa, choć uczucie do niego żywię mniej płomienne. Kiedyś zaczytywałam się jego Guslarem, a na stare lata spodobał mi się jego Sława Pawłysz. Pamiętajcie, nie piszemy Kirył, piszemy Kir! Choć tak naprawdę to Igor Możejko.

3. Ursula Le Guin

To moja świeża miłość, choć znajomość z tą autorką również sięga niepamiętnych czasów. Czasem powtórne czytanie lektur niszczy piękne wrażenia, a czasem dojrzalszy czytelnik odkryje coś absolutnie fantastycznego w prozie już wcześniej czytanej.  Tak właśnie jest z jej Ziemiomorzem.



Macie swoich ukochanych autorów?

piątek, 19 lutego 2016

[Notes] Bindewerk Arne Katzbichler - Notizbuch Purist


Dziś przybliżę wam notes firmy Bindewerk z linii "Notizbuch PURIST". Nie wiem, czy w Polsce jest dostępny w regularnej ofercie, ja zakupiłam w TK-Maxx, ale widziałam go tylko raz, choć bywam tam regularnie i przeglądam półki z notesami.


Dane techniczne:

1. Format A5, 150x210 mm.
2. Liczba stron - 288.
3. Liniatura -  ciemnoszare linie co 7,5 mm z marginesem ze strony zewnętrznej 14 mm, wewnętrznej 4 mm.
4. Okładka - czarna kartonowa o grubości 1,5 mm.
5. Zamknięcie - niebieska okrągła gumka.
6. Papier o gramaturze 90g/m2.
7. Dołączona naklejka tytułowa.

Wygląd


Notes z wyglądu jest bardzo klasyczny, solidny, hm, dystyngowany? Nie ma fiku miku, prostota i funkcjonalność rządzi.


czwartek, 18 lutego 2016

[Ziemiomorze] "Najdalszy brzeg" Ursula Le Guin


Kolejna już część cyklu przeniosła mnie naprawdę daleko, poza znane mi już ziemie, miasta i wyspy. Ged pożeglował naprawdę daleko, a dlaczego?...

Och, po prostu musiał. Do Arcykapłana (którym Ged  stał się w międzyczasie), zaczęły docierać złe wieści: magia zanika! Zaczyna się to zjawisko na rubieżach (swoją drogą, jakie to ładne słowo, prawda?) i postępuje, zagarniając coraz większe obszary kraju. Magowie zapominają, jak rzucać zaklęcia, nie znają prawdziwych imion, zapominają, jak brzmi Mowa Tworzenia. Niby dotyczy to tylko magów, ale pisałam, czym jest magia w Ziemiomorzu: harmonią i równowagą wszechrzeczy. Jeśli ona się  popsuje, to i równowagi nie będzie. Coś z tym trzeba zrobić, tylko nikt do końca nie wie co.

Arcymag wyrusza w podróż, by naprawić świat, z jednym tylko towarzyszem u boku, młodym księciem Arrenem. Razem żeglują, szukając i nie znajdując, rozdzielają się i łączą, wciąż do przodu, aż na najdalszy brzeg, brzeg Selinoru. Wyspy, za którą już nic nie ma. Podczas podróży mag i książę widzą, jak świat staje się wyraźnie gorszy, a co gorsza, ludzie tego pogorszenia, procesu powolnego, ale nieubłaganego, w ogóle nie zauważają! Toteż nie odczuwają potrzeby zmiany. Och, smutna to konkluzja: bez pomocy wybitnych jednostek społeczeństwo dąży nie ku lepszemu, a ku wygodniejszemu życiu.


Weselsza myśl jest taka, że są tacy, którzy oddadzą siebie, duszę, serce i ciało, by ratować świat. Mesjasze.


Jak to się kończy? Słodko-gorzko. Dla tych, którzy zwracają uwagę tylko na pozory - słodko. Dla tych, którzy lubią drążyć i znać rzeczy sedno - gorzko. A dla jednych i drugich - pięknie.

"Najdalszy brzeg" Ursula Le Guin, tom 3 cyklu Ziemiomorze, tłumaczenie Paulina Braiter, czyta Andrzej Ferenc, Prószyński i S-ka, Biblioteka Akustyczna, 2015.


Najdalszy brzeg [Ursula K. Le Guin]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

wtorek, 16 lutego 2016

"Sokrates. Półpies" Joann Sfar, Christophe Blain


Świetnie jest wziąć do ręki książkę, o której się nic, kompletnie NIC nie wie, otworzyć ją, czytać i się uśmiechać. Tak mi się właśnie przydarzyło z Sokratesem, gadającym psem, towarzyszem Heraklesa.
Wszyscy wiedzą, kim jest Herkules, nikt nie wie, że miał on psa, oprócz oczywiście Sfara, który to wiedzę tę przekazał ochoczo społeczeństwu.

Osobowość Sokratesa jest mieszanką klasycznych psich cech, jak wierność, oddanie i przywiązanie do swego pana oraz filozoficznego stoicyzmu i olbrzymiej wiedzy psychologicznej. Mieszanka wyszła bardzo zabawna, humorem spod szyldu "Z czego się śmiejecie? Z siebie samych się śmiejecie!"

sobota, 13 lutego 2016

"Stwórca" Scott McCloud


"Stwórca" spadł na mnie zupełnie niespodziewanie. Przeczytany w dwa wieczory, potrząsnął mną nieco, porządnie zirytował, a potem wzruszył do łez.

Historia.

Młody, zdolny (a przynajmniej tak mu się wydaje) rzeźbiarz David Smith czuje się jak zeżarta i wypluta szmata. Właśnie stracił pracę, za chwilę straci mieszkanie, a jego kariera artystyczna, kilka lat temu świetlana i obiecująca, dziś wali się w gruzy. Z ludźmi też nie umie się dogadać, nie ma dziewczyny ani przyjaciół (oprócz jednego, jeszcze z czasów dzieciństwa).
Widzę tego faceta, jak doprawia się kolejnymi drinkami, smętnie zwieszając głowę nad kawiarnianym stolikiem - i niestety, ale nie umiem wykrzesać dla niego ani odrobiny współczucia. Zdaje mi się, że mógłby zrobić coś ze swoim życiem, tylko nie bardzo chce. Ale zostawmy to, to tylko moje wrażenie.
Do Davida przysiada się gość nie z tego świata i proponuje mu układ: da mu moc, dzięki której będzie mógł tworzyć rzeźby gołymi rękami, a w zamian za 200 dni zabierze mu życie. I duszę. Bo czyż nie o duszę zawsze chodzi?

wtorek, 9 lutego 2016

[Ziemiomorze] "Grobowce Atuanu" Ursula Le Guin


Otóż rzeczywiście z pierwszego czytania "Grobowców Atuanu" nie pamiętałam nic. Stąd moje zaskoczenie na początku, kiedy uświadomiłam sobie, że opuściłam znane mi ziemie Ziemiomorza, o Krogulcu nie ma nawet wzmianki i właściwie czytam jakby coś zupełnie innego.

Co ja czytam?

Czytam o dziewczynce, którą w dzieciństwie zabrano z rodzinnej wioski i poświęcono bogom. Tenar staje się najwyższą kapłanką Grobowców Atuanu, kapłanką bóstw zwanych Beimiennymi, bóstw milczących, ponurych i półobecnych. Już nie jest Tenar, jest Arhą - Pożartą. Dlaczego właśnie Tenar? Ponieważ urodziła się dokładnie w dniu śmierci poprzedniej kapłanki.

poniedziałek, 8 lutego 2016

"Maja i jej świat. Wyobraźnia" Anna Obiols


Maja uwielbia sobie wyobrażać różne rzeczy. Raz obejmuje cały świat, innym razem ma na łóżku pustynne wydmy, albo też  gryzie kawałek księżyca zamiast arbuza. Co za wyobraźnia! I o to właśnie chodzi - żeby ją rozwijać, pielęgnować, wzbogacać. Tak, że przy wieszaniu prania zapatrzeć się na wiszące ubrania i wyobrazić sobie historię miłości między "chłopcem od swetra i dziewczyną od sukienki".

niedziela, 7 lutego 2016

Marianka ma już cztery lata!

Dziś o szóstej rano Marianna skończyła cztery lata. Właśnie sobie przypominam, jak to było te cztery lata temu... było ciężko, albowiem dziewczątko ważyło ponad 4 kg. Wiecie, z jaką ulgą i szczęściem w oczach przytuliłam ją do siebie?

Jeśli ktoś jest ciekawy, co pisałam, jak Marianka skończyła trzy lata, to notka jest tutaj, a jeszcze o rok wcześniejsza tutaj (fajnie jest porównywać zdjęcia).

Jeszcze jedna świeczka, Marianko!




 Co u niej? Od września chodzi do przedszkola, ma przecudowną wychowawczynię, dzięki której rano schodząc po schodach mamrocze pod nosem "Krzyś idzie do szkoły, Mania idzie do przedszkola, do pani Ani".

piątek, 5 lutego 2016

"Kwintesencja" Krzysztof Gawronkiewicz, Grzegorz Janusz


Jak ja czekałam na ten album! Wisiał w zapowiedziach i wisiał, przesuwano premierę z kwartału na kwartał, co jakiś czas wysyłałam zapytania do wydawnictwa, szarpana niecierpliwością, aż w końcu doczekałam się! Tuż przed końcem 2015 roku zawitał do mnie, hura!

Moja niecierpliwość była pochodną uwielbienia do "Esencji" i "Romantyzmu" tychże autorów. Uznałam, że spod ich ręki mogą wyjść tylko dobre rzeczy, ba, "Achtung Zelig!" kupiłam sobie z tego samego powodu (nawiasem mówiąc, wciąż nie opisany, ech).

Wojciech Szot uprzedzał, że "Kwintesencja" to coś zupełnie innego, więc nie nastawiałam się na komiks w stylu Ottona; jednocześnie sprytnie nie zdradził, o czym ten album jest.

I bardzo dobrze.


wtorek, 2 lutego 2016

"Łamigłówki. Zostań mistrzem!" wydawnictwo Adamada. Oraz Krzyś i Marianka

Wspomniane w tytule wydawnictwo swego czasu uszczęśliwiło mnie paczką, w której znalazły się cztery małe książeczki z serii "Łamigłówki". Mamy "Idź do celu", "Szukaj różnic", "Przejdź labirynt", "Znajdź taki sam obrazek".
Wszystkie zamieszczone są w kategorii wiekowej "8+", Marianka ma lat cztery, a Krzyś sześć, ale powiem wam, że te łamigłówki są dla nich BARDZO dobre. Dla mnie mniej, ale o tym potem.


 "Idź do celu" - co się pod tym kryje? Odmiana labiryntu. Trzeba znaleźć drogę do wyjścia, ale można przechodzić od symbolu do symbolu tylko w ściśle określonej kolejności, podanej na górze obrazka. Koniecznie rozwiązywać z ołówkiem i gumką, bo czasem trzeba się cofać. Każdy taki labirynt ma inne symbole, czasem (chyba dla utrudnienia)  są one do siebie podobne.
Krzyś to bardzo lubi i umie. Marianka próbowała, ale w połowie się nudzi i zarzuca drogę. Jeszcze nie ten wiek, widzę.