Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guy Delisle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Guy Delisle. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2019

"Vademecum złego ojca" Guy Delisle


Zakupione na Dzień Ojca, bo czyż istnieje bardziej odpowiedni tytuł na ten dzień? Zacznę trochę naokoło. Znacie fanpage (i stronę) Bloga Ojca? Prowadzi je osoba, która świadomie podchodzi do rodzicielstwa, edukuje, wspiera, tłumaczy, cały czas mając na uwadze dobro dziecka, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Oprócz tego wrzuca jeszcze śmieszne rodzicielskie memy, ale o to mniejsza.

czwartek, 25 stycznia 2018

"Zakładnik" Guy Delisle


Christophe André to bohater powieści graficznej "Zakładnik". Christophe jest pracownikiem organizacji medycznej; gdy wyjeżdża na swoją pierwszą misję humanitarną na Kaukazie, zostaje porwany. Staje się na kilka miesięcy zakładnikiem Czeczenów. Przykuty za rękę do kaloryfera, przetrzymywany w zamkniętym pokoju, przeżywa dramat. Nie tylko dlatego, że jest głodny, że czuje się brudny, że (porwany prosto z łóżka) nie ma butów czy koszuli. Najbardziej doskwiera mu niepewność: nie wie, kto go porwał, na czyje zlecenie, w jakim celu.

sobota, 4 lutego 2012

"Kroniki birmańskie" Guy Delisle



Dopiero co pochłonęłam "Fun Home", niepomiernie zaskoczona ogromem emocji i osobistych przeżyć autorki, a tu znów trafił mi się komiks, oparty na osobistych przeżyciach autora. Ale "Kroniki birmańskie" to zupełnie coś innego. Guy Delisle to kanadyjski rysownik komiksów, którego żona, pracująca w organizacji "Lekarze bez granic" ma wyjechać do Birmy na misję. Jako że mają malutkiego synka, który jest jeszcze przy piersi, jadą wszyscy razem, ona do pracy, syn przy mamie, mąż przy synu.

Spędzają tam sporo czasu, bo ponad rok, a autor wszystko pilnie obserwuje. W końcu trafił do świata bardzo bardzo egzotycznego, jak na przeciętnego Kanadyjczyka czy Europejczyka (dla niego może nie do końca, przecież wcześniej był w Korei Północnej, co zilustrował w komiksie "Phenian" - jeszcze go nie mam, ale jest w planach).
"Kroniki birmańskie" składają się z wielu małych scenek, narysowanych przeważnie na dwóch lub czterech stronach. Przy czym zwracam uwagę na może drobiażdżek - jakże wygodnie dla czytelnika, te dwie strony umieszczone są obok siebie, otwiera się książkę i ma się całą scenkę jednocześnie przed oczami.

O czym są te scenki? Otwieram "Kroniki" na chybił trafił i trafiam na scenę "Chiński tusz". Autorowi kończą się zapasy, toteż wyrusza na poszukiwania w lokalnych papeteriach. A tam tylko tusz do wiecznych piór, który na rysunkach się rozmazuje. I oto rysunek, na którym nakreślony jest autor przy biurku, nad kartką papieru - rysunek rozmazaną kreską.
Kolejna scenka: o mnichach, którzy rankiem wędrują po ulicach, zbierając do misek ryż.
Kolejna: kiedy to autorowi zabrakło mleka do kawy. Chwilkę myśli, po czym wyciąga z lodówki butlę z mlekiem dla synka i odlewa odrobinę do kubka z kawą.
I takie żartobliwe, domowo-codzienne scenki przeplatane są rysunkami opowiadającymi historię kraju, jego rządy, biedę, cenzurę...

Wszystko to bardzo pouczające, a przy tym takie... jak by to nazwać - spokojne. Delisle nie ocenia, nie grzmi, nie szokuje, on po prostu obserwuje i swoje spostrzeżenia przelewa na papier.

Świetny komiks, muszę koniecznie poszukać też "Phenianu", koniecznie!

Przykładowe plansze pochodzą ze strony Gandalf.com.



"Kroniki birmańskie" Guy Delisle, tłumaczyła Katarzyna Koła, wyd. Kultura gniewu, Warszawa 2008.