Strony
▼
poniedziałek, 25 lutego 2013
"Ryjówka przeznaczenia" Tomasz Samojlik - cudny komiks ekologiczny
Do sklepu Centrali zajrzałam, albowiem chciałam zakupić "Czarnego Pana". No ale przecież tak wejść, zakupić i wyjść, nie rozejrzawszy się nawet, to się nie da! Rozejrzałam się więc i oko mi padło na "Ryjówkę przeznaczenia", od dawna tkwiącą u mnie w schowku bibliotecznym. Uległam, bo to podobno komiks i ładny, i edukacyjny, i dla dzieci... słowem - wszystkomający!
Absolutnie nie żałuję.
Tytułowa ryjówka to Dobrzyk, zwierzątko nikłych rozmiarów, ale wielkiego serca, do tego szlachetne i odważne. Ma mnóstwo przyjaciół i niewielu wrogów, ma też przed sobą zadanie do wypełnienia, co niniejszym czyni. Zadanie jest szczytne i ekologiczne, ale jak ktoś mi powie, że wieje nudą i trąci dydaktycznym smrodkiem, to trącą go w ucho, bo nie trąci ani nie wieje. Jest wesoło, sporo się dzieje, masa zwierzątek przewija się przed oczami, jest świetnie!
Nie wiem, do jakiej kategorii wiekowej autor kierował komiks, zapewne do szkolnej dziatwy, ale z ręką na sercu mówię, że dawno żadna książeczka tak Krzysia (3,5-latka) nie zainteresowała. Oczu nie mógł oderwać! I protestował przeciwko dzieleniu lektury na części, a to przecież 112 stron - na raz przed spaniem trudno byłoby przeczytać.
Jeszcze się podzielę refleksją, że czytanie komiksu małemu dziecku różni się nieco od czytania ilustrowanych książek. Bo w takiej książce tekst sobie, a ilustracja sobie; owszem, nawiązuje do tekstu, ale można ją ominąć wzrokiem i też się wie, o co chodzi. W komiksie nie można ominąć nic wzrokiem, bo się zgubi część historii. Trzeba oglądać wszystko i we właściwej kolejności. Z kolejnością u mojego malucha jeszcze nie jest idealnie i pomagałam mu trochę, wskazując palcem na właściwy rysunek, a na rysunku na postać, która właśnie "mówi".
Panie Tomaszu, słyszałam, ze ma się ukazać druga część, czekam niecierpliwie, bo ciekawa jestem, co będzie z kukułczym pisklakiem.
P. S. Wielki plus za solidne wydanie - twarda okładka, kredowy papier.
"Ryjówka przeznaczenia" Tomasz Samojlik, Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk, Białowieża 2012.
Rozbroił mnie tytuł i ryjówka na okładce :D
OdpowiedzUsuńFajne to zwierzątko, prawda? :)
UsuńI o to chodzi - żeby wyszukiwać takie skarby. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńProszę, cieszę się :)
Usuńjuż ukazała się druga część, nosi tytuł "Norka zagłady" i można ją nabyć np tu:
OdpowiedzUsuńhttp://picturebook.pl/pl/p/Norka-zaglady%2C-Tomasz-Samojlik/188
Dzięki za linka! Choć zerknęłam i na allegro, też jest i - hm - sporo taniej. Czekam, może się ukaże w centrali.
UsuńZdaje się, że w ostatniej "Polityce" ukazała się całkiem pochlebna recenzja na temat tego komiksu. Na tyle pochlebna, że zanotowałam sobie tytuł w pamięci, a po Twoim poście chyba szybciej niż planowałam przystąpię do realizacji planów zakupowo-czytelniczych.
OdpowiedzUsuńZachwycający ten wydawca! To się nazywa umiejętne propagowanie tematyki i właściwe wydawanie środków!:P
Nie czytam "Polityki" - ale miło, że zgadzają się z moim zdaniem, hehe. Wydawca - to zdaje się instytut, którego pracownikiem jest autor, jeśli się mylę, niech mnie ktoś poprawi.
UsuńSprawdziłam: to nie była ostatnia "Polityka", ale któraś z poprzednich. I nie pisali o "Ryjówce...", tylko o "Norce...". Jak nic, pasuje do mnie powiedzenie o dzwonieniu w kościele, tylko jak to szło?:PP
UsuńAle jednak coś w głowie zostaje, to pozytywny objaw i tego się trzymajmy :)
UsuńA ja właśnie dzisiaj widziałam w sieci i "Ryjówkę przeznaczenia" i "Norkę zagłady" i same tytuły mnie ubawiły, i ciekawa była, czy warto kupić. I już wiem, że warto. Skoro Krzysiowi się podobało, to i mój pięciolatek powinien dać radę :)
OdpowiedzUsuńPięciolatek? O, na pewno! Chyba że nie lubi zwierzątek, ale które dziecko nie lubi zwierzątek :)
UsuńNa pewno warto. To jeden z najlepszych komiksów (nie tylko dla dzieci), jaki ukazał się ostatnio. Zbiera(ł) świetne recenzje na wszystkich możliwych serwisach i blogach komiksowych (i nie tylko). Mój ośmiolatek też bardzo wysoko go ocenił :) I nie mogę się doczekać, kiedy dostanę w łapki "Norkę zagłady". Super, że o tym komiksie napisałaś.
OdpowiedzUsuńO, mówiłam o dziatwie szkolnej! Potwierdza się!
Usuńdokładnie, to jeden z najlepszych komiksów polskich ubiegłego roku. byłem nim zachwycony.
OdpowiedzUsuńczekam na zamówioną "Norkę...", mam nadzieję, że będzie to równie dobra pozycja.
w tym roku jeszcze dwie książki/komiksy tego autora:
1. wznowienie "Ostatniego żubra" (to będzie już 3 wydanie, tym razem z kolorami) przez Kulturę Gniewu
2. zupełnie nowa pozycja: "Bartnik Ignat i skarb puszczy" (latem), wydawcą będzie Centrala
Gdzie zamawiałeś "Norkę...", jeśli to nie tajemnica?
UsuńPewnie można i w innych miejscach, ale ja widziałam Norkę tutaj:
Usuńhttp://www.sklep.gildia.pl/komiksy/210529-ryjowka-przeznaczenia-2-norka-zaglady
Dzięki za linka. Proszę, jaka różnica w cenach.
UsuńZ niecierpliwością oczekuję kolejnego wpisu:)
OdpowiedzUsuńChciałam tylko nadmienić, że działając pod wpływem impulsu nabyłam natychmiast i Ryjówkę, i Norkę (w Gildii - cóż za imponujące tempo realizacji zamówień!!!), przyszły wczoraj, więc rzuciłam się na Ryjówkę, pochłonęłam natychmiast i zgadzam się z Tobą w pełni. Komiks jest bardzo, bardzo, a pana Samojlika od dziś wielbię:)))))
OdpowiedzUsuńA Norka wydana tak samo porządnie? I czy kukułcze pisklę dalej głodne? ;)
UsuńMimo że wydawca inny, jakość wydania nadal bez zarzutu! Zachowano identyczną formę. A pisklę? Tak, nadal burczy mu w brzuchu, na tyle mocno że zaczyna rozważać ewakuację (tak w każdym razie wynika z pobieżnego przejrzenia "Norki...":)
UsuńCieszę się. Zamawiam :)
Usuń