Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczur w komiksie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczur w komiksie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 16 kwietnia 2020
"Odwiedziny" Paweł Rzodkiewicz, Paweł Garwol
Ho, ho, ho! Komiks, który absolutnie i totalnie jest poza moją bańką, poza moimi doświadczeniami, poza wszystkim, z czym się zetknęłam. Powiem więcej - absolutnie nie chciałabym się zetknąć.
Trójka bohaterów: Cięty, Dziku i Bury wsiadają do pociągu, by pojechać w odwiedziny do kolegi, do więzienia, z którego sami wyszli pół roku temu. Ta podróż jest obłędna. Kolejni pasażerowie to gruba paniusia z pretensjami do całego świata, młoda ślicznotka czytająca "Raj utracony", grupa młodych sportsmenek jadących na zawody, kieszonkowcy...
czwartek, 21 sierpnia 2014
"Kapitan Sheer" Marcin Podolec, Robert Wyrzykowski - oni dwaj przez cały ten rejs
Kiedy szukałam w internecie informacji na temat tego komiksu, jakoś nic porządnego nie mogłam znaleźć. Ani o fabule, ani o bohaterach. Wzięłam więc komiks w ciemno i absolutnie nie żałuję. Takiej dawki czarnego humoru, stoicyzmu, fatalizmu i melancholii dawno nie wchłonęłam. Nie zabiło, no skąd! Przeciwnie, wzmocniło. I rozbawiło. :)
Kapitan Sheer to biały szczur. Razem z bosmanem, też szczurem, dryfuje po oceanie w łódce zrobionej z puszki po sardynkach. Bez celu i bez sensu drufują, bez nalotu i kłopotu. Rozmawiają na okrągło, bo co innego można na dryfującej łajbie robić. Co jakiś czas napada na nich pirat, ale czytelniku, nie wiąż z piratem wielkich nadziei, on po prostu się pojawia, tak samo jak krab pijaczyna. I jak piesek. Najważniejsi są kapitan i bosman. Oni dwaj przez cały ten rejs.
Inspirację autorzy czerpią skąd się da. Na przykład:
1. Z samych siebie (bosman rysuje komiksy i daje je kapitanowi do czytania). (s. 24)
| http://kolec.ownlog.com/3,2009,archiwum.html |
2. Z dziecięcych puzzli i labiryntów - choć co do tego drugiego, nie jestem pewna, czy nawiązanie nie było bardziej laboratoryjne (Kapitan Sheer i labirynt, s.56)
3. Z literatury (Kapitan Sheer i dzwon, s. 52)
4. I tak dalej.
Do tego umieją się śmiać sami z siebie, a raczej kpić, pokpiwać i szydzić. (Kapitan Sheer i sukces, s. 57)
Bawią się formą (Kapitan Sheer i karta, s. 61)
I treścią (Kapitan Sheer i romans, s.66)
I tyle, bo i tak już dużo zacytowałam. Przyznać muszę, że warto było, smucić się i cieszyć razem z bosmanem i kapitanem na tych jednostronicowych opowieściach.
Na końcu komiksu jest ciekawostka: galeria, gdzie kapitana rysowali inni twórcy, w tym Stan Sakai, Tomasz Leśniak, Sebastian Skrobol i inni.
Jeszcze słówko od bosmana (z okładki).
"Miły biały szczur z odrobiną talentu do rysowania. Może trochę zagubiony. Na pewno szczęśliwy. To ja. A to posępne indywiduum na rufie to kapitan, jednostka wybitna. Świeci słońce, mamy któryś tam dzień po którejś tam pełni księżyca. Właśnie oczekujemy na przybycie pana pirata. Łupy są już przygotowane do abordażu. Marzyła mi się idealna harmonia i oto jest. Kapitan rzęzi, ale myślę, że trochę zazdrości. Swoje marzenia o lataniu codziennie musi zastępować marzeniami o jak najszybszym wyschnięciu.
Bosman."
"Kapitan Sheer" , scenariusz i rysunki Marcin Podolec, scenariusz Robert Wyrzykowski, kultura gniewu, Warszawa 2010.
piątek, 30 maja 2014
"Romantyzm" Gawronkiewicz i Janusz - seta z zagrychą!
"Esencja" tak mi się spodobała, że musiałam, po prostu musiałam dokupić sobie drugą część przygód Ottona i Watsona. A co w niej?
Ta sama Warszawa, obdrapana i zaśmiecona, ten sam Otto, zarośnięty i w wymiętym prochowcu, ten sam Aptekarz, czy też jego wspomnienie (zaraz do niego wrócę), ten sam Watson... a nie, stop, wróć, Watson jest na wycieczce i Otton z nową sprawą musi sobie radzić sam, przynajmniej na początku.
Co to za nowa sprawa? Znika przyjaciel Ottona, właściwie znajomy, no, tak naprawdę to sąsiad, człowiek wykształcony, humanista i romantyk. Jego zniknięcie (i nie tylko jego, ginie więcej osób) wiąże się jakoś z wskrzeszeniem Trzech Mistrzów, przeprowadzonym z wielką pompą przez ministra kultury. Phi, jakie tam wskrzeszenie, to zwykłe zombiaki są, może tylko przez duże Z. Do tego krwiożercze i paskudne. Rozprawić się z nimi trudno, Otto ma twardy orzech do zgryzienia, dobrze, że Watson wraca w samą porę, by pomóc detektywowi.
Miałam wrócić do Aptekarza. Otóż żaden z wymyślonych przeze mnie tytułów nie pojawił się w drugiej części. Są za to min. "Kwiaty zła" w wazonie, "Piana złudzeń" w szamponowym opakowaniu (ale na to opakowanie wpadłam, ha!) i "451 Fahrenheita" w kanistrze (boskie!).
![]() |
| Źródło - http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/otto_bohater/2 |
Mnie ten pomysł zachwyca, ale sąsiad Ottona jest konserwatystą:
"Powiem panu szczerze, że nie lubię tych skroplonych książek. A gdzie zapach papieru i druku, gdzie szelest przewracanych stron?No, no, nie unoś się tak, drogi sąsiedzie. Ta skłonność do poświęceń (własnych czy cudzych?) może cię drogo kosztować. I będzie.
Wypić skroploną książkę to tak, jakby zamiast poznać człowieka wyssać jego krew... Kazałbym całą tę literaturę w płynie do kanałów wylać!! Nie można przyswajać sztuki bez wysiłku, tak jak nie można jej tworzyć bez wysiłku!!! Sztuka wymaga poświęceń!!!"*
Notabene, kiedy przepisywałam ten cytat, zdałam sobie sprawę, że w tekście zaszyte są malutkie wskazóweczki albo raczej odniesienia do zwrotów akcji czy wątków i ich rozwinięć. Wynika z tego, że komiks trzeba czytać albo bardzo uważnie albo kilka razy. To "wyssanie" będzie miało potem swoje parę minut, "poświęcenie" również. Istotne będzie to, że Bohater strasząc gołębie strzela ślepakami, że męczony głodem nikotynowym wiecznie gryzie zapałkę...
Sporo tu takich malutkich, ale świetnych drobiazgów i to zarówno w warstwie tekstowej, jak i graficznej. Wyszukiwanie ich to czysta radość. Na przykład: Otto mieszka pod numerem "13f", a jego sąsiad, mieszkanie obok, na tym samym piętrze, na drzwiach ma tabliczkę z numerem "44" (a imię jego...). Albo: jak można dostać się do zamkniętego na kłódkę pomieszczenia? Trzeba wyciągnąć z kieszeni malutką olejarkę z etykietką "Zamek", otrzymaną od Aptekarza. Lub też wszechobecne znaki zakazu: przekreślone oko, trąbka, aparat, książka wpadająca do kibla...
Same smaczki. Chociaż całość nie przypomina smacznego dania, tylko setę z zagrychą, to jest to tego rodzaju seta z zagrychą, po której robi się jasno w głowie i ciepło w żołądku. Czego i wam serdecznie życzę.
---
[*]"Romantyzm", scenariusz Grzegorz Janusz, rysunek i kolor Krzysztof Gawronkiewicz, Mandragora, Warszawa 2007, s.10
niedziela, 18 maja 2014
"Esencja" Grzegorz Janusz i Krzysztof Gawronkiewicz - CUDO!
Jak ja lubię, gdy znienacka trafiają mi w ręce takie perełki! Komiks przywędrował do mnie z wielką paką komiksów od kolegi kolegi (pisałam o tym tu). Jakoś nie zachęciło mnie to wielkie, przekrwione oko na okładce, ani pokancerowany szczur na ramieniu, ale otworzyłam komiks myśląc sobie - to no zobaczymy, co to jest. Wpadłam jak śliwka w kompot. Autorzy kupili mnie błyskawicznie - na czwartej stronie natknęłam się na rysunek, który jest po prostu genialny i w pomyśle i w wykonaniu. Czołem biję!
Podtytuł komiksu brzmi "Przebiegłe dochodzenie Ottona i Watsona". Co to za osoby? Otto Bohater jest detektywem, ma biuro w zapyziałej norze na ulicy Kusej w Warszawie, Watson to jego towarzysz, biały szczur, wyjątkowo inteligentne zwierzątko. Do biura Ottona zgłasza się... nie, nie piękna kobieta (a już myślałam, że będzie jak w klasycznych kryminałach noir), zgłasza się starszy mężczyzna z powodu śmierci brata bliźniaka. I tu kolejne zaskoczenie - klient wcale nie chce wiedzieć, kto zabił, ba, ba nawet nie sugeruje, że śmierć była dziełem osób trzecich. On chce wiedzieć, JAK brat umarł, ponieważ on chce umrzeć w dokładnie taki sam sposób. Otton bierze tę sprawę i rusza w miasto.
Już widać na tych dziesięciu początkowych stronach, że autorzy uwielbiają bawić się gatunkami, schematami, rozwiązaniami fabularnymi. Że, jak w klasycznym kryminale, podrzucają czytelnikowi tropy i poszlaki, ale jednocześnie wodzą go za nos, bo ślady są tak niejasne, że tylko Otton potrafi je rozszyfrować.
Wszystko to narysowane jest kreską, która w ogóle mi się nie podobała! Jakaś taka rozedrgana, chwiejna, szczurek wyliniały, detektyw skacowany, Warszawa brudna i nieporządna z obdrapanymi murami. Czyli taka odwrotność różowych okularów. Ale to tu pasuje! Kadry pasują do treści i już nie chcę innych, ładniejszych czy wygładzonych, tu wszystko jest dopasowane do siebie i tworzy zamkniętą całość. Idealną. Perfekcyjną.
Szczerze i uczciwie muszę przyznać, że nie wątkiem kryminalnym autorzy mnie przekonali do tej pozycji, tylko postacią Aptekarza:
"Aptekarz był genialnym tłumaczem. Zamieniał związki frazeologiczne na związki chemiczne".[1]
| Kadr ze strony http://www.komiks.gildia.pl/. Napoje to "Ubik", Solaris", "Wehikuł czasu" z terminem ważności na maj 802701r, "Czerwone i czarne" (przed użyciem wstrząsnąć), "Pachnidło" i "Mechaniczna pomarańcza". |
"Wypijasz litr literatury i znasz treść. Wielka oszczędność czasu i nerwów".[2]
Sama wymyśliłam "Akademię pana Kleksa" Brzechwy w gustownym kałamarzu, "Pannę z mokrą głową" Makuszyńskiego w szamponowym opakowaniu, "Przygody dobrego wojaka Szwejka" Haska w kuflu od piwa, koniecznie z pianką na trzy palce, no i "Lód" Dukaja w termosie. Ktoś coś dorzuci?
---
[1]"Esencja", scenariusz Grzegorz Janusz, rysunek i kolor Krzysztof Gawronkiewicz, Mandragora, Warszawa 2005, s.3
[2] Tamże, s.4
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)









