wtorek, 20 sierpnia 2019

"Jezioro łabędzie" z ilustracjami Charlotte Gastaut

Moje młodsze dziecko lubi balet, a "Jezioro łabędzie" wciąż wzbudza spore emocje: piękną muzyką i choreografią (od czasu do czasu oglądamy fragmenty na youtube).
Kupuję Mariance książki związane z baletem, a dzięki uprzejmości wydawnictwa Mamania mogłam także zaprezentować jej książkę Charlotte Gastaut.

Niezwykła książka. Niby z ilustracjami, ale jednak inna. To coś pośredniego między książkami pop-up a graficznymi. Minimum tekstu, a na ogromnych (30x33 cm) stronach prawdziwa magia!

piątek, 16 sierpnia 2019

"Vice versa" Milena Wójtowicz

Ależ to jest świetna książka! Pani Mileno, coraz lepiej pani pisze, proszę nie przestawać. Niech cykl o nienormatywnych rozrasta się jak dzikie pnącze!

"Vice versa" to kontynuacja "Post scriptum" (nawiasem mówiąc, tytuły średnio do mnie przemawiały, bo nie mówiły nic o treści, ale teraz widzę, że to jakiś spójny, łaciński ciąg), czyli historii o osobach nienormatywnych w Brzegu.
Osoby nienormatywne to znane nam z mitologii słowiańskiej strzygi, wilkołaki, inkuby, gnomy, dziady borowe i tak dalej. Zamiast kryć się po lasach, osoby te prowadzą całkiem normalne (no, powiedzmy) życie, pracując i zakładając rodziny, nadnaturalne moce wykorzystując jedynie w wyjątkowych przypadkach.

środa, 14 sierpnia 2019

"Łazarz" Lars Kepler

Nie powinno się tego robić, ale przystępuję do recenzowania książki po przeczytaniu połowy.  "Łazarz"  to kryminał napisany przez szwedzkiego pisarza Larsa Keplera. Cykl z komisarzem Jooną Linną liczy już siedem tomów (ten jest siódmy).

"Łazarz" jest opowieścią o tym, jak komisarza dopada przeszłość i gryzie go w tyłek. Joona podskakuje jak oparzony, po czym gorączkowo próbuje zagonić pod swoje skrzydełka (jak kwoka) rodzinę i uciec do bezpiecznego gniazdka, zaś mroczną przeszłość mają opanować jego koledzy policjanci.  Mroczna przeszłość w nieco odświeżonym wydaniu wędruje przez Europę, rozdając razy i ciosy na lewo i prawo.
Facet, co do którego Joona obawia się, że jest powiązany ze seryjnym mordercą (niby nieżyjącym), zabija jak potępieniec, szaleńczo, ale i z wyrachowaniem.

wtorek, 13 sierpnia 2019

"Kasia i jej kot. Tom 1" Christophe Cazenove, Hervé Richez, Yrgane Ramon


Testujemy komiksy egmontowe dla dzieci i czasem trafiamy na perełki, a czasem nie. Komiks "Kasia i jej kot" plasuje się w górnej strefie stanów średnich (jak raport ze stanu wody na rzekach).
Teoretycznie powinien to być hicior w naszym domu. Wyrazista bohaterka, kot z masą energii,  pomysły na scenki wzięte z życia, humor zrozumiały i uniwersalny, fajne wyraziste kolory, mnóstwo dynamiki  w scenach.  Przeczytaliśmy komiks z zadowoleniem, pośmialiśmy się, ale jakoś, gdy moje dziecko ma sięgnąć po komiks, rzadziej wybiera "Kasię..." niż inne komiksy.

Chciałam szukać przyczyn takiego stanu rzeczy, ale właściwie po co? Każdy ma swoje upodobania. Opowiem wam po prostu o komiksie.

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

[Zew Zajdla] "Sente" Michał Cholewa

"Sente" to piąta część cyklu "Algorytm wojny". Wiem, że powinnam dla lepszego oglądu sytuacji przeczytać poprzednie części, ale nie chciałam. W końcu da się ocenić książkę po jej przeczytaniu, prawda?

Powieść Michała Cholewy to rasowe militarne s-f. Rzecz dzieje się w przyszłości, państwa (grupy państw) trwają w chwiejnej równowadze sił, przestrzeń eksplorują statki kosmiczne, opanowawszy technologię skoku. A ludzie? Ludzie wciąż tacy sami - zawiązują sojusze, staczają ze sobą walki i zabijają się na potęgę.

środa, 24 lipca 2019

[Notes] Lediberg Appeel - kalendarz A5

Kolejny produkt z firmy Lediberg, jaki miałam okazję przetestować, to kalendarz w układzie weekendowym.

Dane techniczne kalendarza

- format A5 13x21 cm
- okładka z eko-skóry w kolorze granatowym, półtwarda
- gumka zamykająca, szlufka, zakładka - wszystko w kolorze beżowym
- jasnozielona wyklejka z miejscem na dane personalne
- papier 80g/m2
- zaokrąglone brzegi kartek i okładki

poniedziałek, 22 lipca 2019

[Notes] Lediberg Appeel - notatnik A5


Z notesem z firmy Lediberg miałam już do czynienia, co prawda recenzji nie mam, ale odeślę do wideorecenzji na kanale Tuzand. W skrócie - wizualnie piękny, ale papier słaby.
Tak się jednak stało,  że na Warszawskich Targach Książki trafiłam na stoisko firmy Lediberg, gdzie zapewniono mnie, że ten parametr znacząco się poprawił. Dobrze, dobrze, każda pliszka swój ogonek chwali - pomyślałam. Jak jest w istocie? Poczytajcie!

poniedziałek, 15 lipca 2019

"Vademecum złego ojca" Guy Delisle


Zakupione na Dzień Ojca, bo czyż istnieje bardziej odpowiedni tytuł na ten dzień? Zacznę trochę naokoło. Znacie fanpage (i stronę) Bloga Ojca? Prowadzi je osoba, która świadomie podchodzi do rodzicielstwa, edukuje, wspiera, tłumaczy, cały czas mając na uwadze dobro dziecka, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Oprócz tego wrzuca jeszcze śmieszne rodzicielskie memy, ale o to mniejsza.

sobota, 13 lipca 2019

"Kwiaty dla Algernona" Daniel Keyes


Książki takie jak te cofają mnie w czasie. Nie pamiętam, ile miałam lat, kiedy przeczytałam opowiadanie Daniela Keyesa "Kwiaty dla Algernona", ale chyba byłam nastolatką, głodną świata, wrażeń i przemyśleń. I bach, w ten młody umysł wdarł się Keyes ze swoim opowiadaniem o mężczyźnie poddanym eksperymentowi naukowemu. To było jak cios pięścią w splot słoneczny, odebrałam opowiadanie bardzo emocjonalnie i bardzo je przeżyłam.
Teraz mam lat 40+ i właśnie przeczytałam książkę. Szoku nie było, trudno o szok, gdy się zna zamysł autora. Ale! To przecież wciąż jest odurzające, ten pomysł, że da się człowieka naprawić skalpelem...

piątek, 12 lipca 2019

"Mały Princ", czyli "Mały Książę" po śląsku. Antoine de Saint-Exupéry


Mieszkam na Śląsku od wielu lat i całkiem nieźle rozumiem, gdy ktoś mówi po śląsku. Tak przynajmniej myślałam, gdy słuchałam rozmów w rodzinie czy sięgałam po książki Marcina Melona (tylko fragmenty), Moniki Kassner czy Marty Matyszczak.

"Mały Princ" w przekładzie Grzegorza Kulika trochę sprowadził mnie na ziemię, bo lektura wcale nie była łatwa. U pani Moniki czy pani Marty po śląsku są jedynie fragmenty, toteż pomiędzy jednym a drugim dialogiem można złapać oddech.
"Mały Princ" nie daje wytchnienia, od razu jesteśmy zanurzeni w języku śląskim po czubek głowy.