czwartek, 26 lutego 2026

"Psalm dla zbudowanych w dziczy" i "Modlitwa za nieśmiałe korony drzew" Becky Chambers


 Dylogia "Mnich i robot" jest opowieścią o tym,  jak na planecie Panga, gdzieś tam w przestrzeni kosmicznej, kiedyś tam,  spotykają się dwie istoty, bardzo od siebie różne.

Siostrat Dex, mnich, szukają sensu życia. Postanawiają więc zostać mnichem herbacianym, jeździć wszędzie tam, gdzie da się dojechać i parzyć ludziom herbatę. I niby czują się z tym dobrze, ale wciąż czegoś im  brakuje. I wtedy z lasu wychodzi Mszaczek, cały na... hm, metalowo i oznajmia, że ma pytanie. Do ludzkości w ogóle, a w szczególności do każdego z osobna.

"Czego potrzebują ludzie?" - na takie pytanie raczej nie da się odpowiedzieć "42". Mszaczek postanawia przyłączyć się do siostrata, uznając, że gdy będzie pytał każdego napotkanego człowieka osobno, w końcu dowie się wszystkiego. Tylko czy powiedzenie "od szczegółu do ogółu" ma w tym przypadku sens? Jeden człowiek powie robotowi, że potrzebuje herbaty, drugi pragnie pokoju na świecie, a trzeci, żeby mu ktoś naprawił rower. Trudno to ujednolicić.

Powieści te stają się powieściami drogi, wędrówkami służącymi poznaniu zarówno świata, jak i swojego wewnętrznego ja. Podczas czytania zachwycają. Światem, gdzie ludzie jakoś w końcu zmądrzeli, troszczą się o siebie i o naturę, nie wszczynają wojen. Niespiesznym tempem narracji i wędrówki bohaterów. Uważnością na szczegóły. Szczerością i spokojem.

Ciekawe, że kilka miesięcy po lekturze zupełnie  już nie pamiętam, jak to się zakończyło, czy Mszaczek uzyskał  odpowiedzi na swoje pytania, czy siostrat Dex znalazł sens życia? Zupełnie nie wiem! 

Wiem za to, że przeczytałam coś pięknego.  Właściwie - to czegóż chcieć więcej?

 

"Psalm  dla zbudowanych w dziczy" i "Modlitwa za nieśmiałe korony drzew" Becky Chambers, tłumaczenie Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo Insignis, 2024. 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz