Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 listopada 2022

"Let's talk about it" Erika Moen, Matthew Nolan


 Tematy seksu, płciowości,  relacji międzyludzkich to obszerne zagadnienia, do tego w naszym kraju wciąż traktowane marginalnie, pomijane, wyciszane. Tabu!  Skąd więc młodzi ludzie, właśnie wkraczający  w dorosłe życie mogą czerpać rzetelną wiedzę na temat swojego ciała, odczuć, emocji, tożsamości? Edukacja seksualna jest na  bardzo niskim poziomie i mało oferuje młodzieży, taka prawda.

I wtedy wchodzi wydawnictwo Jaguar, całe na biało i daje książkę - poradnik "Let's talk about it". About what? About everything!

wtorek, 20 kwietnia 2021

"Nowe wychowanie seksualne" Agnieszka Stein


 Mam czasem wrażenie, że czytanie pewnych książek staje się czymś w rodzaju manifestu politycznego czy społecznego. Weźmy "Nowe wychowanie seksualne" Agnieszki Stein, książkę popularyzującą wiedzę na temat płci, zachowań, relacji pomiędzy ludźmi. Książkę, która jako główny cel stawia wpojenie szacunku, zrozumienia i empatii do drugiego człowieka w tak szalenie delikatnych kwestiach, jak sfera seksualności i płci. 

Słyszeliście o wypowiedzi z twittera Krystyny Pawłowicz, sędziny Trybunały Konstytucyjnego, która bezpardonowo wywlekła na światło dzienne dane (imię, wiek, szkołę wraz z nazwiskiem dyrektora, cudownie wręcz) transpłciowego dziecka, do którego nauczyciele będą zwracać się żeńskim imieniem, pisząc na koniec "Dane aktów stanu cywilnego zlekceważono"?

piątek, 8 listopada 2019

"Minecraft. Zbuduj lunapark" poradnik do gry


Minecraft to popularna gra komputerowa, o mocno charakterystycznym i (dla mnie) siermiężnym wyglądzie. Obiekty mocno kwadratowe, kwadratowe drzewa, domy, świnki i baranki. Wszystko kwadratowe (wiem, że sześcienne, wiem). Szanuję konsekwencję.

Oczywiście poradnik "Zbuduj lunapark" trafił  do mnie przez dzieci. Pokazuję im zapowiedzi, a one piszczą "majkraft, chcemy majkraft". No i zamawiam.

czwartek, 30 sierpnia 2018

"Jak rozpalić ognisko, czyli rzecz o drewnie, podpałce i ogniu" Sally Coulthard


Komentarze pod wpisem na Facebooku informującym o premierze tej książki były w większości prześmiewczo-ironiczne. Właśnie dlatego zdecydowałam się po nią sięgnąć i sama sprawdzić, o co biega -  żeby nie być jak ci szydercy, co to nie widzieli, a wykpiwają.

Poradnik "Jak rozpalić ognisko" przyszedł w dowcipnym zestawie: drewniane pudełko kryło w sobie książkę, pudełko zapałek i garść dobrze wysuszonych trocin.

niedziela, 1 lipca 2018

"Instrukcja obsługi lasu" Peter Wohlleben

Mimo wszystko lubię tego gościa i mam wrażenie, że chyba byśmy się dogadali. Piszę "mimo wszystko", bo po "Duchowym życiu zwierząt" byłam pełna rezerwy. Jednak gdy Peter Wohlleben opowiada o lesie, drzewach, grzybach i owadach, opowiada tak, że — metaforycznie rzecz ujmując — daję mu się prowadzić za rękę po tym jego lesie i łykam wszystko, o czym mówi, jak młody pelikan.

"Instrukcja obsługi lasu" oczywiście nie jest instrukcją, las to nie maszyna. To po prostu to, co Wohlleben robi najlepiej: gawęda o lesie. Dla ułatwienia podzielona na rozdziały poruszające różne aspekty: roślinność w lesie, sposoby wędrówki, gospodarkę leśną, sposoby ochrony przed owadami, pozyskiwanie pożywienia w lesie i wiele, wiele innych. Sporo jest rzeczy, o których już wcześniej czytałam (słuchałam) w poprzednich książkach autora, czyli o współpracy drzew i grzybów, o tym, jak zachowywać się w lesie w czasie burzy czy o tym, jak wycięcie jednego drzewa osłabia pozostałe. Tu, mam wrażenie, jest to jednak jakby bardziej usystematyzowane i obszerniej wyjaśnione.

poniedziałek, 12 czerwca 2017

"Kaligrafia artystyczna. Ćwiczenia w piśmie ozdobnym i w stylu retro"


Skusiłam się zachęcona szumnym tytułem "Kaligrafia artystyczna". Zdjęcie na okładce też zachęcało: stalówka w obsadce, zamaszysty podpis na starym dokumencie.
Notka z tyłu okładki głosi:
"Publikacja została przygotowana z myślą o tych, którzy poszukują materiałów do ćwiczenia się w sztuce kaligrafii artystycznej. Dzięki zawartym w książce przykładom użycia pisma w stylu retro czytelnik ma szansę nie tylko  przyjrzeć się kształtowi ozdobnych liter, ale także samodzielnie poćwiczyć ich wykonanie. Ułatwia to układ publikacji - prezentacji każdej litery alfabetu (małej i wielkiej) towarzyszy liniatura, w której można doskonalić umiejętność prowadzenia ręki, a przykłady znanych formuł i imion napisanych w stylistyce retro umożliwią stworzenie własnych, niepowtarzalnych zaproszeń, życzeń świątecznych i innych kartek okolicznościowych."

piątek, 24 lutego 2017

"Liternictwo. Sztuka pięknego pisania" Wydawnictwo Arkady


Zaczęłam interesować się kaligrafią kilka lat temu. Warsztaty, ćwiczenia, kupowanie stalówek, piór, kolejnych piór... Naturalnie pojawiły się  też książki: "Nauka pisma..." Tatucha, "Piękna litera" Landowskiej i Bodziony, a teraz "Liternictwo".

To właściwie nie jest książka do nauki kaligrafii, zawiera o wiele więcej, ale o tym jesteśmy uprzedzeni od samego początku, bowiem podtytuł książki brzmi "Sposoby twórczego wykorzystania kaligrafii". Co zaś się tyczy samej kaligrafii, jest potraktowana skrótowo, ale bardzo rzetelnie.

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów. Pierwszy z nich, pod tytułem "Nowoczesna kaligrafia" omawia sposoby pisania liter z wykorzystaniem stalówki i atramentu. Ten rozdział jest mi najbliższy, bo ze stalówką i atramentem mam do czynienia od dawna. Mnóstwo tu istotnych informacji: o materiałach, technikach, papierze. Choć wszystko podane jest w mocno skondensowanej formie, to wszystkie wskazówki są bardzo cenne i merytoryczne.

środa, 14 października 2015

"Rok z Findusem" Ewa-Lena Larsson i Kennert Danielsson


Findus jest przesympatycznym gadającym kociakiem z gatunku "psotny łobuziak", a jego opiekun to poczciwy staruszek Pettson. Znam ich dobrze, pisałam o niech tu i tu.

W tej książce nie znajdzie się bajeczki na dobranoc. Wręcz odradzam czytanie jej na dobranoc! A to dlatego, że dzieci wyskoczą z łóżek i zaczną uskuteczniać prace ręczne. Toteż lepiej przejrzeć sobie rano kawałek (nie całość na raz!), potem udać się w plener po materiały, potem oddać się pracy, a wieczorem z dumą położyć na półkę świeżo zbudowane cudo.

Czym jest "Rok z Findusem"? Podręcznik, poradnik, szwedzki Adam Słodowy? Nie do końca, bo oprócz instrukcji budowy tratwy z sitowia czy karmnika dla sikorek mamy podbudowę naukową. Na przykład mini wykład o dżdżownicach. Wiecie, że to pożyteczne stworzenia, prawda? A książka przystępnie wyjaśnia, dlaczego. Szkoda, że nie wiedziałam tego w młodości, jak kopałam mamie ogródek, to z upodobaniem skarmiałam dżdżownicami kury. Żarły jak wściekłe.

Wszystkie porady, wykłady, zagadki i przepisy podzielone są na miesiące i opracowane zgodnie z rytmem natury. I przepięknie zilustrowane przez Svena Nordqvista!

Jest październik, więc mieliśmy w planach zrobienie deszczomierza, ale obawiam się, że śnieg może go zapchać (u was też dopiero co padał śnieg?). Ale mamy za to tratwę z sitowia i  od razu mówię, że szpilki doskonale się sprawdzają, za nie polecam robienia żagla z papieru. Tratwy czasem się wywracają i wtedy papierowy żagiel rozmaka się w wodzie. Tak, testowaliśmy w wannie.

Ach, no właśnie, jeszcze mamy zasadzić kwiatka w doniczce. Miałam przynieść ziemi z dworu, ale teraz to chyba trzeba by było siekierą rąbać... W listopadzie natomiast zrobimy automat do ziaren z kartonu po mleku. Powiesimy na balkonie, a nasz kot się zaskrzeczy na amen.

Bardzo dziękuję za egzemplarz książki wydawnictwu Media Rodzina!


"Rok z Findusem" Ewa-Lena Larsson i Kennert Danielsson, tłumaczyła Magdalena Landowska, Media Rodzina, Poznań 2015.

piątek, 12 grudnia 2014

"Akademia wzorowej wymowy" i "Szumi Mi" - aby język był giętki


Mój pięciolatek, jak wiele zresztą dzieci w jego wieku, ma kłopoty z poprawną wymową kilku głosek. Nie wymawia "R" (ale nad tym akurat popracujemy później), trzeba pilnować pionizacji języka przy "L", do terapii kwalifikuje się też szereg syczący (S, Z, C, DZ) oraz szumiący (SZ, Ż, CZ, DŻ).

Z zainteresowaniem więc zajrzałam do książek przysłanych mi przez Wydawnictwo Skrzat. Ale zanim napiszę co nieco na ich temat, pozwolę sobie zakrzyknąć:

NIE KORZYSTAJCIE Z NICH BEZ WCZEŚNIEJSZEJ WIZYTY U LOGOPEDY!

Dlaczego? Dlatego, że to specjalista ma ocenić, czy i jakie dziecko ma problemy. My, rodzice, często jesteśmy tak osłuchani, tak przyzwyczajeni do wymowy dziecka, że nie wyłapujemy błędów. A jeśli nawet wyłapiemy, to nie bardzo mamy wiedzę, jakie podjąć działania, żeby te błędy naprawić. Logopeda ma.

Byłam ostatnio u pani logopedy z Krzysiem, to znaczy byłam u kilku pań (próbuję w różnych kierunkach) - i akurat wzięła na tapetę  wywoływanie głoski "S". Pokazała mi, jak od "T" w kilku etapach przejść do syczącego, prawidłowego "S", pokazała, jak powinien układać się  język, którędy powinno wydostawać się powietrze. Daliśmy radę, wiemy, o co chodzi, teraz tak ćwiczymy. Ale tak prosto z marszu, bez pomocy specjalisty, nie wiedziałabym, jak ćwiczyć z synem.

Całkiem niedawno u Krzysia w przedszkolu było też spotkanie z logopedą wykonującą badania przesiewowe przedszkolaków. Pani ta opowiadała, że nie należy lekceważyć wad wymowy, że warto zasięgnąć rady specjalisty, że trzeba z dzieckiem ćwiczyć, ale w mądry i przemyślany sposób. Reakcje wśród rodziców były różne, ja pilnie słuchałam (no ale ja chłonę wiedzę logopedyczną w nadziei, że mi się przyda), niektórzy wzruszali ramionami, szepcząc pod nosem "no może i mówi J zamiast R, ale przecież sam z tego wyrośnie!"
Otóż - może wyrośnie, a może nie wyrośnie. Może wyrośnie sam, ale zajmie mu to sporo więcej czasu, niż gdyby dziecko ćwiczyło w domu. Praca z dzieckiem z pewnością pomaga w pozbywaniu się wad wymowy i właśnie w takich codziennych ćwiczeniach pomocne są książki.

Mamy "Akademię wzorowej wymowy L/R" oraz "Szumi Mi do ćwiczeń SZ" i "Szumi Mi do ćwiczeń Ż/RZ". Merytorycznie stoją na tym samym poziomie. Zawierają wprowadzenie, opis ćwiczeń, zadania, wierszyki, rymowanki. Jednak moje osobiste dziecko, jak widzi je wszystkie leżące na stole, sięga od razu po "SzumiMi". To kwestia starannej i przemyślanej oprawy graficznej. W książkach autorstwa Anny Jamy-Wach jest mnóstwo zadań, gier, szablonów do wycięcia, kostek do poskładania...
Dzieje się, jest kolorowo, jest zabawnie, zero nudy - ta seria to strzał w dziesiątkę!
Na ich tle "Akademia..." wypada trochę blado: czarna i niebieska czcionka, czarno-białe obrazki i jedna mała wkładka z naklejkami - to za mało, żeby przyciągnąć uwagę młodego czytelnika (takie mamy czasy, że do wszystkiego dorzuca się naklejki).  Jednak jako zeszyt, który bierze do ręki rodzic, żeby ćwiczyć z dzieckiem, sprawdzi się bardzo dobrze.

Polecam  mocno, zwłaszcza SzumiMi.

I zabierzcie dziecko do logopedy, jeśli tylko coś wzbudza was niepokój!

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Skrzat za książki!

I jeszcze dodatek od  Wydawnictwa, czyli GRA PLANSZOWA do ściągnięcia, wydrukowania i grania. Polecam!


"Szumi Mi, praktyczny brulion logopedyczny do ćwiczeń SZ" i "Szumi Mi, praktyczny brulion logopedyczny do ćwiczeń Ż/RZ" - tekst, opracowanie graficzne, ilustracje i projekt okładki Anna Jama-Wach, Wydawnictwo Skrzat, Kraków 2014. 
"Akademia wzorowej wymowy L/R" Danuta Klimkiewicz, Elżbieta Siennicka-Szadkowska, Wydwnictwo Skrzat, Kraków 2014.

niedziela, 26 stycznia 2014

"Dzika kuchnia" Łukasz Łuczaj - jeszcze nie sezon, ale drżyj, wiosno! Drżyjcie, chwasty i badyle!


Ależ ten facet to oszołom! - wykrzyknęłam sobie po przeczytaniu książki. No tak, ale oszołom wyjątkowy sympatyczny, oczytany, z wyjątkową i bogatą wiedzą. Łukasz Łuczaj to "doktor habilitowany biologii, profesor Uniwersytetu Rzeszowskiego, etnobotanik i ekolog"*.

Pan Łuczaj w "Dzikiej kuchni" przeszedł się po lasach, polach, łąkach, miedzach, a nawet parkach i skwerkach - słowem wszędzie, gdzie pleni się jakieś zielsko - i pokazał, co można zerwać czy wykopać i ugotować, upiec, względnie zalać alkoholem i spożyć.
Jak tylko usłyszałam o tej książce, oko mi zabłysło, sama nie jestem ekofanką czy miłośniczką żywienia się pokrzywą, ale mam mamę, która żywo interesuje się tym, co zielone, mieszka na wsi, ma ogródek, sadek, nauczyła mnie, że można smażyć kwiaty akacji i robić syrop z kwiatów czarnego bzu. Toteż taka książka to dla niej idealny prezent.
Nabyłam. Wręczyłam. Trafiłam.

W książce układ jest prosty i czytelny. Nie mam fotek, ale serdecznie zachęcam do zerknięcia tutaj:
http://poleczkazksiazkamibeel2.blox.pl/2013/08/Dzika-kuchnia-Lukasz-Luczaj.html - są fotki!

Rośliny są poukładane alfabetycznie według nazw, następnie są informacje, kiedy zbierać, ach, jeszcze pod nazwą właściwą są wymienione nazwy ludowe i potoczne; dalej czytamy, gdzie rośliny szukać i jak rozpoznać. Ważna i wyróżniona osobno notka traktuje o tym, czy istnieje roślina trująca czy niejadalna, z którą można pomylić tę właśnie omawianą, jakie są między nimi podobieństwa (przy tym jest zamieszczona bardzo pomocna fotka) i różnice.
Dalej: jakie części naszego zielska są jadalne; omówienie substancji czynnych i właściwości farmakologicznych; opisanie tradycyjnego użytkowania (przypuszczam, że to wymagało szeroko zakrojonych badań) oraz co jeszcze można z zieleniną zrobić. W tej części uwielbiam nie fotografie (choć niewątpliwie fotki bardziej przydają się do rozpoznania rośliny), ale rysunki - przedstawiające jednocześnie części nadziemne i podziemne rośliny, kwiaty, także w przekroju, owoce,  bulwy i nasiona.  Śliczne te rysunki.

Druga część to przepisy, uczciwe, porządne, z listą składników i w większości ze zdjęciem gotowej potrawy. Zupy, zapiekanki, ciasta, konfitury, nalewki, wina, soki, pierogi, nawet kawa!

Obydwie części razem, a nawet każda z osobna, zasługują na szóstkę, ale autor dodał na osłodę jeszcze parę swoich felietonów - no, to już jest jak dolewanie do pełnego kieliszka. Menisk wypukły się robi, niby nic się nie wylewa, ale ciut za dużo tej dobroci.

Co nie zmienia faktu, że to jedna z najlepszych książek przeczytanych przeze mnie w 2013 roku. Czekam tylko jeszcze do wiosny, kiedy się sezon na te wszystkie badyle zaczyna. Może nie będę gotować zupy z bluszczyka kurdybanka, ale spróbuję zrobić konfiturę z kwiatów akacji (robinii). Może też jakaś nalewka? Sok brzozowy? Klonowy? Możliwości jest mnóstwo.

* "Dzika kuchnia. Opisy roślin, przepisy kulinarne, felietony" Łukasz Łuczaj, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2013, tylna okładka.