środa, 6 września 2017

"Duchowe życie zwierząt" Peter Wohlleben - audiobook


"Duchowego życia zwierząt" słuchałam zaraz po "Sekretnym życiu drzew". To był błąd i nie czyńcie tego w domu. Książka o drzewach była świetna, idealna, skrojona na miarę dla mnie. Na tym tle książka o zwierzętach wypadła blado, wydała mi się o rozlazła i przegadana.

O czym to jest? Otóż autor przygląda się wnikliwie zwierzętom, obserwuje ich zachowania, obyczaje oraz postępowanie. Na tej podstawie stawia tezy o wyższym rozwoju zwierząt niż nam się wydaje. Opiera się przy tym nie tylko na obserwacjach, ale i na naukowych doniesieniach, badaniach, projektach, artykułach - słowem podpiera się Nauką. Porządne podparcie.


Pod koniec książki pan Wohlleben sięga już w rejony bardzo abstrakcyjne. Stawia pytanie czy zwierzęta mają duszę. To dość karkołomne, prawda? Miałam wrażenie, że autor za bardzo popłynął na fali swoich Naukowych Rozważań.
źródło: cyfroteka.pl

Książka zdała mi się zbiorem nieco chaotycznym, tu kruki czy wrony,  tam wiewiórki. Konie, kozy, robaczki. Od Sasa do lasa. Nie potrafiłam wykrzesać z siebie entuzjazmu przy słuchaniu "Duchowego życia zwierząt", choć się starałam. Mimo wszystko cieszę się, że miałam możliwość wysłuchania tej książki, bo widzę jasno, w którą stronę mam podążać bardziej (bardziej flora niż fauna).

O lektorze słówka nie będzie, bo myślę dokładnie to samo co w tej notce.

Za udostępnienie audiobooka do recenzji bardzo dziękuję Bibliotece Akustycznej.

"Duchowe życie zwierząt" Peter Wohlleben, tłumaczyła Ewa Kochanowska, czyta Stanisław Biczysko, Biblioteka Akustyczna 2017. 

Duchowe życie zwierząt [Peter Wohlleben]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE 

9 komentarzy:

  1. Właśnie czytam teraz tą książkę, jest ona naprawdę bardzo ciekawa wiele rzeczy można się z niej dowiedzieć. Autor skłania do pewnych przemyśleń i wzbudza empatię do zwierząt. Ciekawi mnie również ta książka o drzewach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! Ciekawa jestem, jak bym odebrała książkę o zwierzętach, gdybym słuchała jej jako pierwszej...

      Usuń
  2. Widzisz, męczy mnie to samo pytanie - jestem zakochana w Duchowym Życiu Zwierząt, a teraz czytam Drzewa i cały czas kołacze mi sie po głowie pytanie: o co tyle krzyku? Przecież ta książka jest mocno przeciętna, a do tego przekombinowana.
    Ciekawe, czy byłoby inaczej, gdyby to Drzewa były pierwsze...?

    Te rozważania, czy zwierzęta mają "duszę", nie przeszkadzały mi głównie dlatego, że autor wyjaśnił, jak rozumie słowo "dusza" i bynajmniej nie było ono użyte w znaczeniu duchowości religijnej. Moim zdaniem nawet miało to sens :)

    Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, w takim razie stoimy po dwóch stronach lustra, jak Alicja!

      Usuń
  3. Nie wszystko było podparte nauką, mało tego! Były fragmenty, które autor opatrzył słowami, że nie wiadomo, że może- a przecież są skończone badania nad wieloma aspektami, które poruszał w książce. Teraz tak z pamięci trudno mi podać konkretny cytat, ale pamiętam ze spotkania klubu książki, że nie tylko ja zwróciłam na to uwagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie wszystko miał czas/okazję/chęć sprawdzać?
      Omawialiście to na spotkaniu klubu książki? Fajnie! Pewnie była ciekawa dyskusja.

      Usuń
    2. Tak, omawialiśmy. Zgodziliśmy się w podsumowaniu dyskusji, że ta książka to zbiór anegdotek, ciekawostek o zwierzętach, które mogłyby fragmentarycznie trafić na listę lektur do szkół. Dzieci na pewno inaczej spojrzałyby na wiewiórki, ptaki czy choćby kozy.

      Usuń
    3. Przez naszą krótką wymianę zdań, zmieniłam sobie kolejność czytania książek i zamiast wędrowniczki, przeczytałam "Sekretne życie drzew". Ta książka jest znacznie lepsza od tej traktującej o zwierzętach- to gawęda, opowieść, a nie anegdotki udowadniające jakąś tezę. Czyta się świetnie, bez przerw, bez przesycenia tematem. Ciekawa lektura.

      Usuń
    4. Och, dla mnie bardzo ciekawa! I powiem Ci, że to świetny pomysł z tymi fragmentami do szkół. Moje starsze dziecko było BARDZO zainteresowane, gdy słuchaliśmy razem w samochodzie. I zawsze, gdy wyłączałam odtwarzacz, domagał się, żeby choć zdanie było skończone :)

      Usuń