wtorek, 31 grudnia 2013

Podsumowanie czytelnicze 2013 roku


Jak co roku, tradycyjnie, podsumowanie!

W 2013 roku przeczytałam 134 książki, co w porównaniu do 2012 roku stanowi pewien postęp, to miłe. Audiobooków było w tym siedem.

Na szóstkę zasłużyły trzy książki, każda z innej bajki:
Scott Lynch "Republika złodziei"
Guy Delisle "Pjongjang"
John Steinbeck "Grona gniewu"

Pozostałe, które mogę z całą odpowiedzialnością polecić, to:

Dla dzieci:
Samojlik "Ryjówka przeznaczenia" i "Norka zagłady"
Wieslander "Mama Mu na huśtawce", "Mama Mu buduje" i "Mama Mu na sankach"
Mizielińscy "Miasteczko Mamoko" oraz "Dawno temu w Mamoko"
Sven Nordvist "Tort urodzinowy"
Herve Tullet "Naciśnij mnie" 

Dla młodzieży
Vanessa Curtis "Królowa porządków i Sedes Zagłady"

Reportaż:
Swietłana Aleksijewicz "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety"

S-F:
Peter Heller "Gwiazdozbiór Psa"

Kryminał:
Martha Grimes "Pod Przechytrzonym Lisem"

Poradnik – książka kucharska
Łukasz Łuczaj "Dzika kuchnia"


Plany na następny rok? Czytać, pożyczać od innych książki i czytać, kupować książki,  rozdawać książki, czytać i słuchać książek. Ile się da, ile się chce i to, co się chce.


Czego i Wam wszystkim życzę.


Szczęśliwego Nowego Roku!


sobota, 28 grudnia 2013

"Rozwód niedoskonały" Krystyna Nepomucka - na zachodzie bez zmian


Ostatnim razem, gdy się widziałam z bohaterką, wcale nie było jej do śmiechu. Wredny Busio odtrącił ją jak trędowatą, ojciec za defraudację trafił do więzienia, matka we łzach.

Otwieram "Rozwód niedoskonały" i wcale nie jest lepiej. Myśl o Busiu dalej boli jak dziura po wyrwanym zębie; ojciec w więzieniu i trzeba mu nosić paczki, na które oczywiście nie ma pieniędzy; komornik zajmuje co się da; matka dalej we łzach; nie ma pracy, za to jest mnóstwo chętnych do wykorzystania młodej, niewinnej (duchowo) dziewczyny; znów wyrzucają z mieszkania... jak żyć?

A jednak jakoś można. Dzięki Piotrusiowi (dawny dobry znajomy, chyba nawet adorator) narratorka postanawia zostać lekarzem. Póki co jednak zarabia tańcem w rewiach. To znaczy - zarabiałaby, gdyby nie wojna. Paradoksalnie, w czasie wojny rodzinie powodzi się lepiej niż przedtem. To przez "zaradność" ojca, który nie przepuszcza żadnej okazji do polepszenia sobie bytu.  Mało to chwalebne, ale z drugiej strony daje ciekawy obraz wojennej Warszawy, w której żyje bohaterka z rodziną - tej bez okupanta, bez łapanek (są, ale w tle i słabo wyeksponowane), ale z suto zaopatrzoną spiżarnią, ze służącą i z książkami na półkach.
"Z wypiekami na twarzy śledziłam losy bohaterów z "Czarodziejskiej góry" przerzucając zbyt długie rozważania filozoficzne, płakałam nad biednym Joachimem i tym łaskawszym okiem spoglądałam na włóczących się po ulicach Niemców. Rozkoszowałam się "Ostrzem na ostrze" Huxleya, denerwowałam nad książką "Na zachodzie bez zmian". "*
Bohaterka uczy się pilnie na tajnych studiach medycznych. W jej życiu pojawia się też mężczyzna, Andrzej, ale trochę bez przekonania, bo Busio, ach, ten Busio, wciąż kołacze się po głowie. Na szczęście facet umie podeptać piękne o sobie wspomnienia, żeniąc się z inną...

Kończy się znów nieciekawie, brak ojca, pieniędzy, perspektyw... Ale to wciąż fascynująca lektura i już się cieszę, że przede mną kolejne tomy.

P.S. Denerwuje mnie, że bohaterka nie ma imienia.

* "Rozwód niedoskonały" Krystyna Nepomucka, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1990, s. 91.

niedziela, 22 grudnia 2013

ŚBK: 2 najdziwniejsze książki, które mam w swojej biblioteczce

1. "Manifest komunistyczny" Karol Marks, Fryderyk Engels
Niby żadna niezwykłość, ale nie macie pojęcia, ile ja się tej książki naszukałam do zdjęcia. To przez niedawne porządki, gdzieś mi się zapodziała i nie wiedziałam gdzie. A nietrudno książkę zapodziać, bo ma 6,3 x 4 cm!





Malutka, ale kompletna, wyjątkowo starannie wykonana, twarda oprawa (ech, no aż chciałoby się napisać oprawka), złocone literki na czerwonym tle... cieszy oko.
Wykonała to dziełko Drukarnia Narodowa w Krakowie - w ramach "Bibliofilskiej edycji miniatur Wydawnictw Artystycznych i Filmowych".

Nigdy nie natknęłam się na inną taką małą książeczkę, a może ktoś z was widział? Może ma?


2. "Remake" Connie Willis
To książka, która oficjalnie nie istnieje na rynku polskim, ponieważ nigdy nie została wydana w książkowej wersji. Jedyne wydanie dostępne dla polskich czytelników to publikacja powieści w odcinkach w czasopiśmie "Nowa Fantastyka" (5-7/1998). Czasopismo pożyczył mi kolega, powieścią się zachwyciłam, skserowałam sobie i zbindowałam. Napisałam także recenzję tej książki, po czym chciałam wrzucić ją na serwis biblionetka.pl - jakież było moje zdziwienie, kiedy to nie tylko recenzja się nie ukazała, ale i sama książka zniknęła z katalogu (a była, bo ją oceniłam jako przeczytaną). Zniknęła słusznie, bo pewnych wytycznych nie spełniała.
A oto sama powieść:



Ależ mam do niej sentyment!

Macie też takie pozycje w biblioteczce?

czwartek, 19 grudnia 2013

Przedświąteczny misz-masz

Lektury lekturami, ale nie samymi książkami człowiek żyje. Mam kilka informacji, którymi chciałabym się podzielić.



Pomóż dzieciom osieroconym
 
Fundacja Hospicyjna prowadzi kampanię, w której chce zebrać pieniądze dla dzieci osieroconych przez podopiecznych hospicjów. Jej symbolem został słonik Tumbo - maskotka Funduszu Dzieci Osieroconych opiekującego się ponad 700 dziećmi osieroconymi w całej Polsce. Więcej tu: http://fundacjahospicyjna.pl/


Cyfroteka
Słyszeliście o cyfrotece? Poczytajcie http://cyfroteka.pl/misja - tu cytat:
Kochamy dobrą literaturę i próbujemy zarazić naszą pasją innych internautów. Robimy to udostępniając w internecie darmowe fragmenty książek przetworzone do postaci, którą można odczytać na dowolnym urządzeniu wyposażonym w przeglądarkę www – komputerze, tablecie lub telefonie. Naszym skromnym zdaniem, przeczytanie pierwszego rozdziału książki to jeden z najlepszych sposobów na ocenę jej wartości.

Gadżety dla książkomaniaków!
 
Cudne torby - zajrzyjcie na stronę http://ksiazkawmiescie.pl/ - są torby i są kubki - śliczności!

Natalia Rolleczek - napisz kartkę


Zainspirowana wpisem u To przeczytałam napisałam kartkę pocztową do Natalii Rolleczek, pisarki. Niedługo będzie obchodziła kolejne urodziny, już 95. Można do niej napisać:
Zwracamy się do Państwa z apelem o udział w akcji "100 kartek dla Natalii".
W dniu 16 lutego popularna pisarka Natalia Rolleczek będzie obchodzić 92. urodziny. Ponieważ teraz przeżywa ciężkie chwile w swoim życiu, możemy Jej pomóc- wystarczy aby każdy z nas wysłał kartkę pocztową z życzeniami dla Niej, to tak niewiele a dla Niej będzie miłą niespodzianką!
Podaję adres:
Natalia Rolleczek
ul. Rzemieślnicza 28 "EDEN"
32-300 Olkusz
Z góry dziękuję Wszystkim, którzy wyślą Pani Natalii urodzinowe życzenia.
Jeżeli możesz przekaż tę informację dalej.
To informacja sprzed dwóch lat, ale myślę, że i teraz pani Natalia ucieszy się z kartek.

Ogólnopolska Zbiórka Darów Kulturalnych
(tu loga nie wklejam, bo jak dla mnie jest okropne)

Dnia 1 grudnia 2013 roku Stowarzyszenie Sztukater ruszyło z Ogólnopolską Zbiórką Darów Kulturalnych, mającą na celu wspomaganie między innymi świetlic wiejskich, które cierpią głównie na niedostatek książek, materiałów biurowych, czy mebli. Nade wszystko jednak brak środków pieniężnych na zaspokojenie powyższych potrzeb.
Jeżeli ktokolwiek z Was posiada w domu pozycje literackie, których już nie będzie czytać, gorąco prosimy o włączenie się w tę wyjątkową inicjatywę i zasilenie pustych półek małych bibliotek.
Szczegóły wydarzenia znajdziecie na Facebooku.
Zbiórka będzie trwała do ostatniego marca przyszłego roku, więc zostało sporo czasu na konkretne oraz efektywne działania. Zachęcam wszystkich razem i każdego z osobna do wsparcia tej ważnej akcji.

P.S. Ode mnie już poszła paczka z kilkunastoma książkami.



I korzystając z okazji przypominam (jakby ktoś się szykował do rozliczania PITa) o stronie Marianki w Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą". Taka prywata, no.


wtorek, 17 grudnia 2013

"Z mgły zrodzony" Brandon Sanderson - od zera do bohatera


Od zera do bohatera - tak by można rzucić sloganem o postaciach z tej książki. Ale to by było krzywdzące.W powieści zawarte jest sporo więcej niż tylko wspinaczka po drabinie. Jest walka klasowa, łotrzykowskie przygody, wielka miłość, zemsta po latach. No i magia, całe stosy, całe góry magii.

Tradycyjnie kilka słów o fabule: młoda dziewczyna Vin pochodząca z nizin społecznych zostaje wmieszana w olbrzymie przedsięwzięcie typu  "zróbmy rewolucję i obalmy cara". Vin to pospolita złodziejka, należąca do jednej z wielu złodziejskich band. Nieśmiała, zahukana i ledwie tolerowana, ale jednak tolerowana, bo w jej obecności interesy i plany bandy jakby mają się lepiej. Ona nazywa to Szczęściem. W rzeczywistości to allomancja, czyli umiejętność wspomagania swoich sił i zdolności przez pewien rodzaj magii polegający na spalaniu metali.
Łyka się kuleczkę jednego metalu, po czym spala się go w żołądku i jest się szybkim i silnym; łyka się kuleczkę innego i można oddziaływać psychicznie na innych. No miodzio! Dopóki się zapas metalu nie skończy.

Vin, jak się okazuje. ma wielki talent magiczny, ale musi przejść szkolenie pod okiem Kelsiera. Jej talent przyda się podczas rewolucji, bo to rzeczywiście będzie wielki przewrót: biedota (w powieści określana mianem skaa) obala arystokrację przy pomocy wykwalifikowanych specjalistów przestępców. Rewolucja to wielki rozmach, świetne pomysły, wzloty i upadki.

Na tle rewolucji osobiste perypetie bohaterów błyszczą jak gwiazdeczki. Mryg mryg. Vin i jej zahamowania  (kompleksy ma dziewczyna), oraz wątek miłosny - no, ciekawe. Kelsier jest bardzo charyzmatyczny i zdesperowany. Wielki Imperator, tajemnicza postać, niemal jak szpieg z Krainy Deszczowców, tylko bardziej niebezpieczna.

Walki, intrygi, zwroty akcji - wszystko jest w tej książce, myślę, że miłośnik fantasy powinien być zadowolony. Ja byłam. Tym bardziej, że znam osobiście i lubię i cenię tłumaczkę powieści. Ola, dobra robota!

P.S. Autor raz się machnął, zaszył Vin ranę na policzku, a kilkanaście stron później wysłał ją na szycie jeszcze raz. Dokładniś.


"Z mgły zrodzony" Brandon Sanderson, przełożyła Aleksandra  Jagiełowicz, Wydawnictwo MAG, Warszawa 2012, konwersja Nexto.pl

Z mgły zrodzony. Bohater wieków [Brandon Sanderson]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

środa, 11 grudnia 2013

"Y: Ostatni z mężczyzn" - najpierw ciekawie, a potem nudno


Nie jestem odporna na promocje, zwłaszcza książkowe. Kiedy Dada pokazał mi komiksy Vaughana po trzy złote sztuka, kupiłam. Nie bacząc, że w Polsce wydano tylko trzy tomy, a całość liczy sobie dziesięć ksiąg.

O czym to? Tytuł dokładnie określa fabułę: na całej Ziemi w jednym momencie giną wszystkie osobniki płci męskiej. Ludzie, zwierzęta - samców trafia szlag. Pstryk i nagle faceci łapią się za gardło czy za pierś, robią "ghhk", "hhgh" czy "ugchhh", plują krwią, padają na glebę i umierają. Zaraza. Tajemnicza zaraza i połowa ludzkiej populacji pada trupem.

Ale w Ameryce jest jeden facet, Yoryk Brown, który wciąż żyje, co więcej, jego małpka kapucynka (samiec), Ampersand, też żyje! Jakim cudem, nie wiadomo. I teraz pytanie - czy ostatni facet na ziemi ma się jak pączek w maśle, hołubiony jako ostatnia fabryka plemników? No gdzież tam, wręcz przeciwnie ("Seksmisja" też tego dowiodła), nagonka jest na niego, jakby to on zarażał. Co prawda delikwent ma mamusię w kongresie, która robi co może, żeby zapewnić synkowi bezpieczeństwo, ale w praktyce niewiele może, bo synek ma swoje lata i swoje plany.

Plany są takie bardziej głupie niż mądre,bo Yoryk chce przedostać się jakoś do Australii, gdzie przebywała jego dziewczyna. Chce się jej oświadczyć. Romantyczne. No ale co ma chłopak robić, ratować świat, w pojedynkę? Niech to robią kobiety, w końcu  dużo ich zostało.


Fabuły streszczać nie zamierzam, wystarczy, że powiem, iż Yoryk jednak angażuje się w ratowanie świata, wędruje po kraju z panią doktor, specjalistką od badań genetycznych oraz z agentką 355. Mają razem przeprowadzać badania, tylko trzeba dotrzeć do laboratorium, a to wysoce utrudnione, bo wrogów jak mrówków. Amazonki, które momentalnie znienawidziły wszystkich mężczyzn, jak tylko ci padli trupem (wśród nich jest siostra Yoryka, Hero), izraelskie wojsko, ninja, republikanki czy też demokratki (nie rozróżniam) z Kongresu. Przyjaciółki też są. Kobiety więźniarki, rosyjski specnaz, naukowcy...

W komiksie naprawdę dzieje się dużo, problem w tym, że nie wszystkie wątki są równie interesujące. Kosmonauci na orbicie - świetni. Mossad - ble. Miasteczko więźniarek - bajka. Najbardziej zaś podoba mi się wątek teatralny. Otóż w pewnym miasteczku kobiety napisały i wystawiły sztukę "Ostatni mężczyzna". Tak o niej dyskutują bohaterowie:

"- Hej, czy ta sztuka jest naprawdę o ostatnim facecie na Ziemi?
- Tak, to dzieło rzeczywiście mówi o mężczyźnie, który przeżył zarazę. [...]
- Tak się zastanawiam... jak się kończy? [...] Muszę wiedzieć, czy kończy się happy endem?
- Oczywiście. Ostatni mężczyzna ocala świat.
- Poważnie? Jak?
- Popełniając samobójstwo i pozwalając, by kobiety uratowały się same.
- Bez urazy... ale to gówniany scenariusz." *

No tak, ale czy scenariusz przedstawiony mnie, czytelniczce,  jest lepszy? Na początku taki się wydawał, mnie kręcą tematy postapokalipsy, katastrof, ludzi postawionych w obliczu czegoś wielkiego i nieodwracalnego. Przecież sam temat, pomysł jest świetny i nośny! Tylko jakoś się rozmydlił w praniu, wędrówka Yoryka staje się coraz nudniejsza, mimo pomysłów scenarzysty na "uatrakcyjnienie" mu podróży. I już wcale mi nie szkoda, że mam tylko trzy księgi z dziesięciu.

Uwagi  do wydania, koloru, kresek.
Rysunki są klasyczne, wyraźne, statyczne, wzrok się nie gubi w gąszczu szczegółów. Może być. Kolory też ok... aż do momentu, kiedy jeden z rozdziałów drugiej księgi okazał się być wyraźnie inny. Lepszy. Zrazu nie wiedziałam, o co chodzi, ale wnikliwe śledztwo wykryło, że to kwestia tego, kto robił rozbarwienia. W ogóle nie zwracałam wcześniej uwagi na takie rzeczy, doedukowałam się.
Przypisy - we wszystkich trzech tomach na końcu są przypisy, ale tylko w pierwszym oznaczone są one w tekście malutkimi czerwonymi liczbami - to szalenie wygodne. No i komu się nie chciało zrobić tego samego w drugim i trzecim tomie? Tam na końcu jest tylko spis numerów stron i wyjaśnienia.

P.S. Yoryk i Hero to imiona postaci ze sztuk Szekspira, Hero z "Wiele hałasu o nic", a Yoryk?


"Y: Ostatni z mężczyzn"
Tom 1 - "Zaraza", scenariusz Brian K. Vaughan, rysunek Pia Guerra, tusz José Marzán, Jr., kolor Pamela Rambo, okładki serii J.G. Jones, rozbarwienia Digital Chameleon, tłumaczenie Krzysztof Uliszewski, wydawnictwo Manzoku,  Wrocław 2008
Tom 2 - "Cykle", scenariusz Brian K. Vaughan, rysunek Pia Guerra, tusz José Marzán, Jr., kolor Pamela Rambo, okładki serii J.G. Jones, rozbarwienia Digital Chameleon oraz Zylonol, tłumaczenie Krzysztof Uliszewski, wydawnictwo Manzoku,  Wrocław 2009
Tom 3 - "Jeden mały krok",  scenariusz Brian K. Vaughan, rysunek Pia Guerra i Paul Chadwick, tusz José Marzán, Jr., kolor Pamela Rambo, okładki serii J.G. Jones, rozbarwienia Zylonol, tłumaczenie Krzysztof Uliszewski, wydawnictwo Manzoku,  Wrocław 2009
* - tom 3, s.165-166

niedziela, 8 grudnia 2013

"Republika złodziei" Scott Lynch. Niech Cię szlag, Locke! Nienawidzę Cię!


Locke, ty draniu!

Umierałam z niepokoju, kiedy zniknąłeś tak nagle pięć lat temu i to w okolicznościach tak dramatycznych - czyli nafaszerowany trucizną. Jak mogłeś do tego dopuścić? Jak Jean mógł do tego dopuścić? Przecież miał opiekować się Tobą! Ale nie, obaj wykręciliście się na pięcie i zniknęliście z horyzontu, to zaiste w waszym stylu.

A kiedy już pojawiliście się z powrotem, to, och, pal sześć Jeana, ty, TY, Locke w takim stanie, że serce prawie mi pękło. Umierający! Rozpływający, niknący w oczach. Niech Cię diabli, Locke, prawie umarłam razem z Tobą, z rozpaczy. No dobrze, to nie była Twoja wina, ale kiedy zjawił się więzimag z propozycją ocalenia Cię w zamian za przysługę, Ty oczywiście musiałeś stawać okoniem, unosząc się dumą! Mogłeś umrzeć! Och, gdybyś zwlekał z przyjęciem propozycji jeszcze trochę, zjawiłabym się u Ciebie osobiście i nakładła Ci po łbie, nie bacząc na Twój stan. Masz szczęście, że się opamiętałeś.

Kiedy jednak zdążyłam odetchnąć z ulgą, że wszystko jest na dobrej drodze i że z palcem w nosie wykonasz zadanie dla więzimaga, pojawiła się ona. ONA. Sabetha. Myślałam, że dawno o niej zapomniałeś, Ty pewnie też tak myślałeś. Myliliśmy się oboje. Dla mnie był to cios prawie nie do zniesienia - wiesz, że darzę Cię szczerym uwielbieniem, a tu nagle ONA i Twoje do niej uczucie. Och.

Jesteś łajdakiem, Locke. Miałeś z nią walczyć, no dobrze, nie bezpośrednio, miałeś z nią rywalizować w politycznej walce (to ta przysługa dla więzimagów, uzyskać wygraną w wyborach dla jednej z partii politycznych), a Ty zamiast tego szukałeś sposobu, żeby się z nią spotkać. No jasne, kolacyjki, rozmowy, tête-à-tête - a ja czułam się jak krucha szklana tafla, właśnie osypująca się w kawałkach na podłogę.

Ale to jeszcze nic. Dobiciem mnie były te wspominki: jak to z grupą Niecnych Dżentelmenów wystawialiście sztukę "Republika złodziei", przezwyciężając przy tym tyle przeszkód, ile tylko się da, bez szkody dla zdrowia (chociaż wypicie spluwaczki przez Calo i Galdo chyba jednak było ze szkodą). W tych wspominkach wciąż ona była na pierwszym miejscu, Sabetha to, Sabetha tamto, och, jakie ona ma pomysły, och, jak ona pięknie gra, och, jak czaruje i uwodzi uśmiechem, och i ach, rozpływałeś się na jej widok, ty łotrze. Nienawidzę Cię.

Nie wiedziałam, czy życzyć Ci przegranej (bo Cię nienawidzę), czy wygranej (bo Cię uwielbiam) w rywalizacji, ale jak się okazało, nie miało to większego znaczenia w obliczu tego, co zrobiłeś po tych cholernych wyborach.

Uciekłeś. Znów uciekłeś, ty oszuście, rzezimieszku, kłamco. Locke, na dodatek uciekłeś z Sabethą. Niech Cię piekło pochłonie, Lamora. I ją też. Niech was wszystkich piekło pochłonie, razem z Jeanem, więzimagami i czym tam jeszcze. Nie będę kolejnych lat czekać na Twój powrót, niech Ci się nawet nie śni. Możesz sobie wpadać w kolejne tarapaty, nic mnie to nie obchodzi.

Zrywam z Tobą, Locke Lamora.

Złamałeś mi serce.


"Republika złodziei" Scott Lynch, przełożyli Małgorzata Strzelec i Wojciech Szypuła, Wydawnictwo Mag, Warszawa 2013.

Bardzo dziękuję za egzemplarz powieści Wydawnictwu MAG

Inne recenzje: gośka Scathach. Także oisaj

Republika złodziei [Scott Lynch]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

sobota, 7 grudnia 2013

"Ścieżki wyobraźni" antologia


Pożyczyłam, przeczytawszy w wywiadzie z Robertem Wegnerem, że właśnie nosi to w plecaku i podczytuje. I chwali sobie. No, taka rekomendacja to jest coś.

Niestety, trochę się rozczarowałam. Czytało się dobrze, ale mało które opowiadanie wytrzymało próbę czasu. Chyba tylko "Drogę oświecenia" Łukasza Marka Fiemy kojarzę patrząc na spis treści. Niby banalna sentencja, że każdy jest kowalem swojego losu, ale napisane tak, że zapada w pamięć.
O, jeszcze jedno! "Polowanie na 'Patriotyczną Ostrygę'" Michała Cholewy - humorystyczne opowiadanie bazujące na współczesnych absurdach.

Spis treści:
- Bożena Siedlaczek "Inaczej nie zasnę"
- Michał Opara "Rapier"
- Magdalena "Serathe" Grajcar "Smok w żurawinach"
- Małgorzata Binkowska "Miłość matki"
- Małgorzata Pudlik "Kosmiczny pogrzeb"
- Łukasz Marek Fiema "Droga oświecenia"
- Katarzyna Rupiewicz "Redlum"
- Szymon "Noir" Gonera "List"
- Barbara Kirszniok "Utracona nadzieja"
- Michał Cholewa "Polowanie na 'Patriotyczną Ostrygę'"
- Marcin Pawełczyk "Gezemegar - czyli kto?"
- Izabella Pacek "Czerwień po węgiersku"
- Helena Strokowska "... I kobieta, i mężczyzna, i..."
- Łukasz Falszewski "Śmierć czarnoksiężnika"
- Katarzyna Kubacka "Kangury olbrzymie..."
- Anna Głomb "Śmierć i dziewczyna"
- Anna Kańtoch "Tajemnica diabelskiego kręgu"

Bardzo dziękuję Oli za pożyczenie tomiku.

"Ścieżki wyobraźni", antologia ŚKF, Katowice 2013.

piątek, 6 grudnia 2013

"Mama Mu na sankach" Tomas Wieslander, Jujja Wieslander


Zima idzie, spadł już i pierwszy i drugi śnieg. I trzeci, dopiero co :) Co w zimie robią krowy? Niestety, nudzą się okrutnie, siedzą w oborze, jedzą, piją, dają mleko i śpią. Apatia i marazm.
Nic dziwnego, że Mama Nu wymyka się na sanki, do złego oczywiście namawia Pana Wronę, który oczywiście najpierw jest wyjątkowo przeciwny, a potem wyjątkowo podjarany.

Bo saneczkowanie to świetna zabawa. Ale - UWAGA - najlepsze jest spadanie z sanek, obojętnie, na początku czy na końcu toru saneczkowego. Spadanie i jeszcze przeturlanie się po śniegu, porządnie i parę razy, żeby się dobrze oblepić śniegiem.

Z perspektywy zeszłej zimy stwierdzam, że to jest bardzo dobre podejście i z Mamą Mu zgadzam się w całej rozciągłości (w przeciwieństwie do użytkowania domków na drzewie, ale o tym będzie w innej notce). Krzyś na sankach jest bardzo asekurancki, nie rozpędza się, żeby broń Boże nie spaść, zachowawczo hamuje od połowy górki. Przynajmniej tak było w zeszłym roku, no ok, był mniejszy. Mam nadzieję, że po tej lekturze nabierze trochę rozmachu, a może przy okazji pociągnie za sobą Mariankę? Chociaż jej aż tak bardzo pociągać nie trzeba, wystarczy pokazać i sama leci.



W obliczu nachodzących świąt i zimy - to książka idealna do położenia pod choinkę. Albo niech Mikołaj przyniesie.

"Mama Mu na sankach", Tomas Wieslander, Jujja Wieslander, ilustracje Sven Nordqvist, tłumaczenie Michał Piotrowski, Zakamarki 2007.

czwartek, 5 grudnia 2013

Wielki Konkurs Mikołajkowy Śląskich Blogerów Książkowych i Księgarni "Victoria" Zabrze



Wielki Konkurs Mikołajkowy Śląskich Blogerów Książkowych i Księgarni "Victoria" Zabrze będzie polegał na tym, aby odnaleźć w JUTRZEJSZYCH wpisach, na blogach ŚBK słowa - klucze, które ułożą się w hasło konkursowe. Hasło to i odpowiedź na pytanie: ile blogów wzięło udział w zabawie, trzeba będzie wysłać na podany adres mailowy Księgarni - victoria@ksiaznica.pl

Nie powiemy Wam, ilu blogerów będzie w zabawę zaangażowanych i jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo - klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na fanpage "Victorii" na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło.

Następnym krokiem będzie wysłanie hasła i podanie liczby Śląskich Blogerów, którzy wzięli udział w zabawie, na adres mailowy Księgarni "Victoria", podany powyżej.

Dla ułatwienia konkursu, proponujemy zacząć poszukiwania na blogu Isadory. Potem powinno pójść Wam jak z płatka.



Regulamin
1. Wielki Konkurs Mikołajkowy organizowany jest przez grupę ŚBK oraz Księgarnię "Victoria" Zabrze
2. Sponsorem nagród jest Księgarnia "Victoria"
3. Nagrodami w konkursie są 4 pakiety książek, złożone z 3 egzemplarzy każda (tematyka kobieca, męska i dziecięca)
4.Konkurs trwa od 06.12.13 do 15.12.13 r.
5. Wyniki zostaną ogłoszone dnia następnego, czyli 16.12.13 r.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres: victoria@ksiaznica.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa SZÓSTA (6), TRZYNASTA (13), SIEDEMNASTA (17) i szósta (6) od KOŃCA osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagrodę będzie można odebrać osobiście w Księgarni Victoria (Galeria Zabrze, ul. Wolności 273-275, 41-800 Zabrze) bądź zostanie ona przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Księgarnię Victoria, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) - które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski

Zadanie konkursowe:
Ze słów - kluczy, podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe
Podaj liczbę blogów, które wzięły udział w Wielkim Mikołajkowym Konkursie


środa, 4 grudnia 2013

"Sprawa szkarłatnego pocałunku" E.S. Gardner - a pfe


Jak pragnę zdrowia, poczułam się niecnie oszukana po przeczytaniu tej książeczki! To nie kolejna powieść o Perrym Masonie, tylko zbiorek nowel czy też opowiadań, z których tylko pierwsza ma za bohatera mojego ulubionego adwokata. Reszta to jakieś barachło, zapchajdziury. 

Z kronikarskiego obowiązku wymienię tytuły opowiadań:
1. Sprawa szkarłatnego pocałunku
2. Palce Fonga
3. Dolina małych strachów
4. Piorun
5. Interes na dystans

Obraziłam się, nie lubię takich zagrań. Co do tytułu - szkarłatny pocałunek to odcisk mocno umalowanych kobiecych ust na czole denata znalezionego w luksusowym apartamencie. A po odcisku można dojść do  kłębka, czyli do ust. Bowiem, drogie panie, z takimi odciskami jest tak jak z odciskami palców, są niepowtarzalne.

Całujcie tylko mężów!


"Sprawa szkarłatnego pocałunku" E.S. Gardner, przełożyła Anna Rojkowska, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2002. Tom 82. cyklu o Masonie (pfff).

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Listopadowe spotkanie biblionetkowe

Odbyło się znów w lokalu "U Babuni", kelner o nieziemskiej cierpliwości był na miejscu i ogarniał nas wszystkich.  Zapchaliśmy największą salę sobą i książkami, nie wiem, ilu nas było, ale padł jakiś nowy rekord, bo około 30 osób, do tego dwójka maluchów (moich), a książek to już nikt od dawna nie liczy, bo można by dostać zawrotu głowy.


Oddałam właścicielom:
- "Królowa porządków i Sedes Zagłady" Vanessa Curtis
- "Maria Pawlikowska-Jasnorzewska czyli Lilka Kossak: Biografia poetki" Anna Nasiłowska
- "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety" Swietłana Aleksijewicz
- "Jeździec miedziany" Paullina Simons


Oddano mi i mogę wstawić na półkę:
- "Wyznania gejszy" Arthur Golden
- "Znaczy Kapitan" Karol Olgierd Borchardt
- "Zatrute ciasteczko" Alan Bradley
- "Cieplarnia" Brian Aldiss

Pożyczyłam do przeczytania:
- "Zemsta jest kobietą" antologia
- "Wakacyjny koncert" Agnieszka Sikorska-Celejewska
- "Zapachy miast" Dawid Rosenbaum
- "Na wschód od Edenu" John Steinbeck
- "Toskania, Umbria i okolice" Anna Goławska, Grzegorz Lindenberg
- "Samotność niedoskonała", "Miłość niedoskonała", "Kochanek doskonały", "Starość doskonała" Krystyna Nepomucka

Wydłubałam z półek i przekazałam do przeczytania:
- "Egipcjanin Sinuhe" Mika Waltari
- "Portret Doriana Graya" Oscar Wilde
- "Udręka i ekstaza" Irving Stone
- "Vatran Auraio" Marek S. Huberath
- "Droga" Cormac McCarthy
- "Porwanie Jane E." Jasper Fforde

Znów więcej pożyczyłam niż oddałam, psiakostka. :) Ale jakoś nie spędza mi to snu z powiek.

niedziela, 1 grudnia 2013

"Zabawka Boga" wędruje do...



Do losowania jak zwykle wykorzystałam serwis random.org, który wskazał mi, że powinnam nagrodzić osobę siódmą z kolei. Siódmą osobą okazała się Izabela Sznajder.

Gratuluję, Izabelo, i bardzo proszę o kontakt na priv celem podania adresu do wysyłki.

Nagrodę sponsoruje wydawnictwo Bernardinum.

sobota, 30 listopada 2013

"Naciśnij mnie" Hervé Tullet - idiotyzm, naciskać książkę, powiecie


Otóż wcale nie idiotyzm, to jest super pomysł! Ale o tym potem.

Zaopatrzyłam się w nią, bo czytałam pochlebne opinie, słyszałam, że książka zgarnęła jakieś nagrody, że przetłumaczono ją na jakąś nieprawdopodobną ilość języków itp. Musiałam sprawdzić, o co tyle szumu i zamówiłam sobie na fincie.

Przyszła, wołam dzieci, otwieram, a tam kropka. I cuda można zrobić z kropką, nacisnąć, dmuchnąć, klasnąć, a ona zmieni kolor, albo się powiększy, albo powieli. Cuda na kijku, przepraszam, kropce. Salwy śmiechu wywołało u nas przesypywanie kropek z prawej strony na lewą i odwrotnie. Dacie wiarę, że można przesypywać namalowane kropki? Można!

Super pomysł, podziwiam autora, z rzeczy wyjątkowo prostej zrobił coś zabawnego i przemiłego. To trzeba mieć talent. To co, gotowi?



"Naciśnij mnie" Hervé Tullet, tłumaczyła Marta Tychmanowicz, Wydawnictwo Babaryba 2011.

czwartek, 28 listopada 2013

"Zmierzch" Johan Theorin - gacie mi spadły


Sporo o nim słyszałam, o tym skandynawskim autorze. Głównie od Bookfy - jest jego zagorzałą fanką. Kiedy udało mi się zabrać do jednej z jego powieści, byłam ciekawa, czy facet sprosta moim oczekiwaniom.

Sprostał, z palcem w nosie.

Wiecie, co to Olandia? Sama dotąd nie wiedziałam, a to wyspa w Szwecji, druga co do wielkości po Gotlandii. Najbardziej charakterystyczny dla Olandii okazuje się alvaret - nizina pustynna, porośnięta trawą i jałowcami. Tam ginie pewnego dnia pięcioletni chłopczyk Jens i nigdy się nie odnajduje.

Matka chłopczyka, Julia, ciężko to przeżywa. Jeśli piszę  - przeżywa - to nie mam na myśli, że rozpacza, płacze, szaleje, a potem bierze się w garść; tylko że przeżywa to wciąż i wciąż. Jens jest niezagojoną, wiecznie jątrzącą się raną. Nie wiadomo, czy zginął, czy tylko zniknął. Julia nie umie sobie z tym poradzić, mijają dziesiątki lat, a ona pije i bierze zwolnienia lekarskie od psychiatry i wciąż, wciąż, wciąż cierpi.

Kiedy więc z Olandii dzwoni jej ojciec Gerlof z wiadomością, że ma nowe informacje o Jensie, Julia bez namysłu pakuje się i jedzie na wyspę. Tam powieść grawituje w stronę kryminału (wcześniej to był thriller); śledztwo prowadzi Gerlof, Julia i miejscowy policjant, który dobrze pamięta wydarzenia sprzed lat.

A potem? Potem robi się naprawdę emocjonująco i tak już trzyma do końca, a koniec jest taki, że gacie spadają. Gerlof niemal ginie, Julia w końcu dowiaduje się, co stało się z Jensem, a policjant... a, to już sami doczytacie, jeśli będziecie zainteresowani.

Zmierzch [Johan Theorin]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

wtorek, 26 listopada 2013

Stosik, rozdawajka, obraz i zapowiedź - czyli różne różności

Namnożyło  się ostatnio u mnie książek, toteż postanowiłam je pokazać, Marianka mi pomagała:


Od dołu:
"Zabawka Boga" Tadeusz Biedzki  - od wydawnictwa Bernardinum

"Król Cierni" Mark Lawrence  - wygrana w konkursie księgarni Victoria - warto odwiedzać ich profil na FB
"Republika złodziei" Scott Lynch - od wydawnictwa Mag
"Ocean na końcu drogi" Neil Gaiman  - również od wydawnictwa Mag
"Skazana" Hannah Kent  - prezent od księgarni Victoria
"Magiczne lata" Robert McCammon  - zakup w księgarni Victoria (na spotkaniu ŚBK)
"Bajki z dna szuflady" Joanna Baran  - od wydawnictwa Skrzat
"Wierszyki na giętkie języki" Maurycy Polaski  - także od Skrzata
"Maks i ciekawe pomysły" Katarzyna Zychla  - jak wyżej
"Głos" Arnaldur Indridason  - od Biblioteki Akustycznej

Same śliczności, a żeby tego było mało, dziś dostałam i odpakowałam wielką przesyłkę, a tam:

Obrazek przedstawiający Mariankę i Krzysia oraz mnóstwo wróżek. Fota słaba, na żywo to jest śliczne, że ach. Autorka to Agata Matraś, znana z bloga Gackolandia. Dziękuję!

Zapowiedź to zapowiedź Konkursu Mikołajkowego na blogach ŚBK (tu fanpage, polecam śledzić), już niedługo, będzie zadanie do wykonania i  książki do wygrania!

Na koniec - rozdawajka! Ponieważ, jak widać na stosie, "Zabawki Boga" są dwie (dzięki uprzejmości  Bernardinum) - jedna z nich trafi do osoby, która zostawi swój komentarz pod tym wpisem  deklarujący chęć przygarnięcia i przeczytania książki.
Tematykę przybliży Wam Dofi we wpisie o tej książce, nie ukrywam, że dzięki niej zdecydowałam się na lekturę. Komentarze można zostawiać do końca listopada, warunek jest taki, że... e tam, nie ma warunków. Nowy posiadacz książki zostanie wyłoniony drogą losowania. Życzę powodzenia!

niedziela, 24 listopada 2013

"Szare śniegi Syberii" Ruta Sepetys - książka o nadziei


Zaczęłam lekturę nietypowo, bo od spotkania z autorką na Targach Książki w Krakowie. Spotkanie świetne, bo Ruta Sepetys okazała się osobą wyjątkowo medialną, ciepłą, a przy tym szczerą i bezpośrednią.
Opowiedziała nam o tym, jak zbierała materiały do książki, jak spotykała się z ludźmi, którzy przeżyli horror wywózki na Syberię, jak dała się zamknąć w wagonie (takim, w jakich wywożono ludzi) gdzieś w lesie. Także o tym, jak wzięła udział w eksperymencie organizowanym dla studentów. Ten ostatni epizod był bardzo poruszający. Potem było trochę o próbach wydania powieści, o dziesiątkach poprawek, o sukcesie... Pani Ruta nie tylko umie pisać, ale też świetnie opowiada.

A sama książka? Jest o młodej Litwince Linie, która wraz z rodziną trafia do pociągu wiozącego ludzi na Syberię. Za co? Za ojca, bo działa w konspiracji. Taka była stalinowska polityka: jeden zawinił, cała rodzina cierpiała. Lina z matką i bratem Jonasem tułają się, nie, co ja piszę, tułanie sugeruje swobodę, a oni, wepchnięci do wagonów, po prostu jadą, poczynając do Kowna na Litwie, przez Wilno, Smoleńsk, Omsk na Syberii, Jakuck, aż do Trofimowska nad Morzem Łaptiewów.
Wszędzie bieda, głód, zimno, brud, źli ludzie... dobrzy też, ale chyba mniej. Wszędzie też towarzyszy im nadzieja i hart ducha. A Linie towarzyszą jej rysunki, którymi wyraża wszystko, co jej się kłębi w duszy.

Nie chcę pisać o tym, co Lina przeżyła na wygnaniu, kto chce się dowiedzieć, zachęcam, niech sięgnie po książkę. Relacja z mojej, drugiej ręki (czy już właściwie trzeciej), byłaby żałośnie uboga, nie mam daru pisania jak pani Sepetys. Chciałam tylko napomknąć, że to wyjątkowe skurwysyństwo, ta masowa wywózka, upadlanie, gnębienie  - to się mogło urodzić tylko w chorym umyśle. Brr, aż mnie otrząsa.

Powracając do autorki - byłam ciekawa, czy po tych wielu poprawkach, wyrzuceniu co drastyczniejszych fragmentów, wygładzeniu - nie miała ochoty wydać książki ponownie, już bez skreśleń. Otóż nie. Powieść ukazała się i żyje swoim życiem, swoim i czytelników. Zmiany... chyba by nie wyszły na lepsze.
Tę odpowiedź uzyskałam pędząc za Rutą Sepetys, jej tłumaczką i panią Agatą Napiórską z Naszej Księgarni z sali, gdzie odbywało się spotkanie autorskie, na stoisko NK, gdzie autorka miała podpisywać książkę. Tłok nieziemski, peleton nam się rozciągał i rwał, pani Agato, serdecznie przepraszam za utrudnienie! Już nie będę, obiecuję.

Na koniec jeszcze jedno: polska autorka również napisała książkę o wywózce na Syberię. To Barbara Rybałtowska i jej "Bez pożegnania". Chciałam powiązać jakoś te dwie powieści, dać  cytaty, poszukać podobieństw... ale nie dałam rady. Temat jest ciężki i dwóch naraz książek nie udźwignę emocjonalnie. Podam tylko linka - "Bez pożegnania" i pokażę okładkę.
Jak widać, skojarzenia grafików odpowiedzialnych za okładki idą podobnymi ścieżkami.

Polecam mocno obie pozycje.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za książkę!


O tej samej książce: Julia Orzech oraz Ktrya.
"Szare śniegi Syberii" Ruta Sepetys, przełożyli Joanna Bogunia i Dawid Juraszek, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2011.

Szare śniegi Syberii [Ruta Sepetys]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

sobota, 23 listopada 2013

"Pięknym za nadobne" Margaret Millar


Pani doktor Charlotte. Zdolna lekarka z własną praktyką, piękna kobieta, w związku, ale związek nie do końca spełnia jej oczekiwania. Związana jest bowiem z prawnikiem, żonatym mężczyzną, którego żona jest pacjentką pani doktor. Mało komfortowa sytuacja...

Do pani doktor zgłasza się dziewczyna w ciąży i prosi o (wiadomą) pomoc. Dziewczyna nie chce dziecka, owocu nie miłości, a zdrady. Pomocy nie otrzymuje, odchodzi, a panią doktor dręczą wyrzuty sumienia, więc rusza w ślad za pacjentką (ok, niedoszłą pacjentką, a  tak naprawdę nie wiadomo, czy by nią została). Tylko że rychło okazuje się, że jest już za późno, dziewczę nie żyje. Czy popełniła samobójstwo? Nie wiadomo.

Tego ma się dowiedzieć policjant, który oprócz zawodowego zainteresowania sprawą wykazuje całkiem niezawodowe zainteresowanie piękną panią doktor. Ale Charlotte jest wierna prawnikowi. Prawnik zaś... no hm. To też niewiadoma.

"Pięknym za nadobne" jest połączeniem powieści obyczajowej i kryminału noir (noir to takie śladowe zarysowanie tylko), kryminału zdecydowanie więcej w tym tyglu. Widać, że to pisała kobieta, bo głównym bohaterem wcale nie jest policjant rozwiązujący zagadkę, tylko pani doktor, która jest tej zagadki częścią.

To byłby przeciętny kryminał, gdyby nie kilka ostatnich stron, na których autorka udowodniła, że potrafi naprawdę ZASKOCZYĆ czytelnika. Za to zaskoczenie stawiam ocenę dobrą. I za tłumaczenie, ale to już kumoterstwo, bo tłumaczyła Marta Kisiel,tak, TA Marta Kisiel. Dziękuję :)

Gwoli ciekawostki jeszcze - wiecie, że Margaret Milar to żona Rossa Macdonalda? Przepadam za jego cyklem z Archerem. Jak kiedyś wpadnie mi do głowy pisać o małżeństwach literackich, muszę o nich pamiętać.

"Pięknym za nadobne" Margaret Millar, przekład Marta Kisiel-Małecka, Wydawnictwo C&T, Toruń 2011.

czwartek, 21 listopada 2013

ŚBK - Spotkanie w księgarni "Victoria"


Listopad - miesiąc, w którym grupa Śląskich Blogerów Książkowych spotkała się w zabrzańskiej księgarni "Victoria". To piękny początek współpracy.

Najpierw rekonesans: obadałyśmy galerię (świetne schody ruchome), potem księgarnię. Sporo miejsca, wszystko wyłożone, wszystko w zasięgu ręki, rzadko trafiają się egzemplarze zafoliowane. Brak komiksów (ech), audiobooki są, ale nie za dużo. Mnóstwo przecen.
Regały czytelnie opisane na górze, wiadomo, gdzie co jest. Ława, żeby sobie przysiąść – plus. Miejsce do kolorowania dla dzieci – drugi plus.

Dokładne oględziny księgarni


Po tym zaproszono nas do kawiarni, dwa kroki od księgarni. O mamuniu, jakie tam śliczne kawy robią. Z kwiatkami, esami floresami, serduszkami. Nawet misio się znalazł, misio wywołał chóralne „Ooooo.....” – takie „o” wiadomo, słodziutkie.

Z lewej kwiatek, z prawej miś, a może lew?


Następnie Małgosia, szefowa księgarni, zaskoczyła nas przemiło. Mianowicie, wyciągnęła mnóstwo torebeczek, każda była oznakowana nazwą bloga, a w środku – och, książki! Każdy bloger dostał po książce, każdy inną, dopasowaną do gustu czytelniczego. Wielki ukłon – niemało czasu trzeba było poświęcić na przejrzenie blogów i na dopasowanie książek. Do książek dołączona była jeszcze muffinka czekoladowa (mniam), podkładka pod szklaneczkę, kolorowa, że och, herbatka owocowa i długopis. Dłuższą chwilę oglądaliśmy prezenty, potem oglądaliśmy prezenty innych, lubię to.  Mnie się dostała „Skazana” Hannanh Kent - okazało się, jak już do domu przyjechałam, że miałam to w schowku!

 I od razu świetne humory

Gdy już przeszliśmy do debaty – ależ to szumnie nazwałam, debata, a to po prostu burza mózgów była, na zmianę z bezładną paplaniną – posypały się pomysły na współpracę. A to czytanie dzieciom, a to wymiana książek, a to spotkania autorskie, a to dyskusje tematyczne, a to konkursy na blogach połączone z promocją księgarni, tyle tego było, że nawet nie zdołałam wszystkiego zapamiętać. Jedno jest pewne – pomysłów nie zabraknie. Jedyny kłopocik, który mi od razu objawił, to szczupłość miejsca, ale i o tym Małgosia pomyślała i pomysły na obejście tegoż kłopotu ma. I dobrze. 

Dyskusje w podgrupach


Do księgarni jeszcze większość z nas wróciła, znęcona dodatkowym rabatem oferowanym przez Małgosię; zakupiłam sobie „Magiczne lata” Roberta McCammona, zachęcona mocno przez Karolinę; sama zaś zachęciłam mocno Martę do zakupu „Kłamstw Locke’a Lamory”, mam nadzieję, że nie będzie zawiedziona. I jeszcze dla synka książeczki z ćwiczeniami kupiłam, dla córeczki nie było, za to zawiozłam jej wspomnianą już muffinkę.


Fotka na pożegnanie - w mocno już okrojonym składzie


Podziękowania dla kolegów i koleżanek za obecność, a byli oprócz mnie:
Archer, Q, Julia Orzech, Silaqui z Lusią , Magdalenardo, Isadora, Ktrya, Aneczka, Sardegna, , Aleks andra, Klaudia, Sebastian,  Dominika i Beata.

Dziękuję księgarni "Victoria" - jej szefowej - za zaproszenie na spotkanie.

Wydawnictwu Prószyński i S-ka za książkę "Skazana" (a wiecie, że główna bohaterka tej książki ma na imię Agnes? Ha!)


Podobało mi się.

środa, 20 listopada 2013

Sherlock Holmes jednak nie jest do końca egoistą

"Muszę powiedzieć, że zawsze, gdy byłeś tak miły i opisywałeś moje skromne dokonania, z reguły nie doceniałeś swych własnych zdolności. Być może nie świecisz jak słońce, ale potrafisz wyprowadzić z mroku. Niektórzy ludzie, sami pozbawieni geniuszu, posiadają niezwykłą moc budzenia go w innych. Chcę powiedzieć, drogi przyjacielu, że jestem ci bardzo zobowiązany".





Źródło ilustracji: wikipedia.

* - "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Sir Arthur Conan Doyle, tłum. Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo REA, Warszawa 2010, s.635

poniedziałek, 18 listopada 2013

"Włoskie buty" Henning Mankell - o tym, jak można się zmienić




Wallandera uwielbiam, toteż chętnie sięgałam po inne książki Mankella, już spoza serii o ystadzkim policjancie. Przeszło mi po "Chińczyku", który mnie okrutnie wymęczył. Kiedy więc usłyszałam, że jest nowa książka Mankella, ale nie kryminał, skrzywiłam się. A potem przeczytałam opis i uznałam, że warto sprawdzić.

Rzeczywiście, warto było. Bezapelacyjnie.

To opowieść o Fredericku Welinie -  starszym człowieku, emerytowanym lekarzu, który, zły na cały świat, zaszywa się na małej wyspie. Szorstki, oschły i samotny, ma za towarzyszy tylko zwierzęta: kotkę, psa i mrówki w salonie (nie żadne tam kilka mrówek, tylko uczciwe, porządne mrowisko). A od czasu do czasu na wyspę przypływa listonosz, hipochondryk i plotkarz.

Frederick prowadzi jednostajne i mało ekscytujące życie i pewnie prowadziłby je jeszcze długo, gdyby pewnego zimowego dnia na zamarzniętym jeziorze nie pokazała się w oddali sylwetka kobiety. Kto to? Starsza kobieta, podpierająca się przy chodzeniu balkonikiem, okazuje się być dawną dziewczyną Fredericka. Śmiertelnie chorą.

Od tego momentu życie emeryta przestaje być nudne, dzieje się tyle, że w głowie się kręci. Frederick broni się przed tymi zmianami. Starszemu człowiekowi trudno jest zmienić przyzwyczajenia, ale najtrudniej jest przyznać się do popełnionych błędów. Przyznać się, przeprosić, okazać skruchę. To rzeczywiście trudne, nie lubimy tych, którym wyrządziliśmy krzywdę, prawda?

Frederick jest starym, zaskorupiałym w swej negacji świata zewnętrznego ślimakiem. Nie lubiłam go, oj, jak go nie lubiłam. Mówiłam: "Ty stary zgredzie, no przeproś ją, czemu nie możesz, język ci przyrósł do podniebienia?" i gorzej też mówiłam. I alleluja! Frederick się zmienił. Obserwowałam zafascynowana ten proces. Jego wewnętrzny przełom odblokowywał coraz więcej w jego życiu. Wyjazdy, przyjęcia, śmierci - te spodziewane bądź nie. Niektóre sceny z życia emeryta jako żywo przypominały mi Wallandera (w końcu autor tyle o tym komisarzu napisał, że niektóre jego cechy czają się po prostu na czubku pióra), jak choćby nieudana próba zalotów.

Historia tego człowieka tak mnie wciągnęła, że gdy miałam już tylko ostatni odcinek do wysłuchania (płytka w odtwarzaczu samochodowym), po odebraniu dziecka z przedszkola zrobiłam rundkę objeżdżając miasto wkoło, byle tylko dokończyć audiobooka... Dziecko na szczęście nie protestowało przeciwko dodatkowej przejażdżce.

Znakomita ta książka. Już myślałam, że Mankell zaczyna się i kończy na Wallanderze, a tu wcale nie! Co a miła niespodzianka. Jeszcze jedno, bo bym zapomniała - sceneria. Kocham lód i śnieg w literaturze, tu miałam tego pod dostatkiem. I ta odcięta od świata wyspa, mamuniu, ja chcę taką! Albo chociaż domek na takiej wyspie! Tylko bez mrówek, bo mam awersję.

Słowo o lektorze: Leszka Filipowicza słuchałam już wcześniej, wcale jakoś na kolana nie rzucał, raz bywało lepiej, raz gorzej. A tu jest boski. Gburowaty  i burkliwy na początku (i tak ma być, bo narracja pierwszoosobowa, a bohater na początku to mruk), potem przekonywujący, a w rolach charakterystycznych (gwara) mistrzowski. Panie Leszku, chapeau bas!

Bardzo dziękuję Bibliotece Akustycznej za egzemplarz audioksiążki! 

Przełożyła Ewa Wojciechowska, czyta Leszek Filipowicz, Biblioteka Akustyczna 2013, czas nagrania 11h 5 min.

Włoskie buty [Henning Mankell]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

niedziela, 17 listopada 2013

Sherlock Holmes to egoista

"W owym czasie Watson opuścił mnie i zamieszkał ze swoją żoną. Przyznaję, że był to z jego strony jedyny egoistyczny czyn w trakcie całej naszej współpracy. 
Zostałem sam".*
Niedobry, niedobry Watson, jak mógł. Docenił szczęście małżeńskie (jak sam autor, sir Doyle) i porzucił Holmesa. Jak mógł.

Poniżej sir Arthur Conan Doyle z żoną.





Zdjęcie pochodzi stąd: http://www.mikehoganbooks.co.uk


---
 * - "Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa" Sir Arthur Conan Doyle, tłum. Anna Krochmal, Robert Kędzierski, Wydawnictwo REA, Warszawa 2010, s.863

czwartek, 14 listopada 2013

"Pan Brumm wybiera się na wycieczkę" Daniel Napp - wyciągamy plecaki, choć za oknem listopad!


Pan Brumm (razem z Borsukiem i Kaszalotem) to jeden z tych miłych i sympatycznych bohaterów książkowych drenujących rodzicielską kieszeń. No bo jak u dziecięcia "zaskoczy" (a przecież nie zawsze zaskakuje), to się dokupuje i dokupuje...

Historyjka, jak to u pana Brumma, nieskomplikowana: wybiera się z przyjaciółmi na wycieczkę, która się troszkę przedłuża i biwak w terenie jest konieczny. Tylko że zawartość plecaków spakowanych przez pana Brumma nieco odbiega od biwakowych standardów... Ale to przecież pestka, Brumm, Kaszalot i Borsuk dadzą sobie doskonale radę, a na dodatek pomogą Ryjkowi w poszukiwaniu zaginionej owieczki.

Niedźwiedź sympatyczny jak zawsze. Ja jak zawsze szukam drobiazgów ukrytych na stronach, tych malutkich, dowcipnych rysuneczków, które są pochowane tu i tam - uwielbiam je!

Krzyś natomiast szczególnymi względami obdarzył wykleję okładki. Z przodu są narysowane różnorakie przedmioty (np latarka, kosz na śmieci, kurtka przeciwdeszczowa, znak drogowy), z których trzeba wybrać te, które przydadzą się na wycieczce. Z tyłu natomiast zostawiono tylko te prawidłowe. Świetna zabawa! Tylko mam wątpliwości co do kaloszy, bo skoro kurtka przeciwdeszczowa, to czemu nie kalosze?



Tak czy siak, zabawa przednia. Polecamy mocno. Przy następnym czytaniu wyciągam plecak i będziemy kompletować własny ekwipunek.

"Pan Brumm wybiera się na wycieczkę" Daniel Napp, tłum. Elżbieta Zarych, wydawnictwo Bona, 2012.

wtorek, 12 listopada 2013

"Szczęśliwy pech" Iwona Banach - takie osoby jak Regi nie istnieją


Siadam do opisywania tej powieści i myślę: no nie, teraz to mam przegrzebane. Wzięłam to na Targach Książki w Katowicach, do recenzji od wydawnictwa NK. Jak się okazało, to książka mojej biblionetkowej znajomej (wirtualnie znanej mi już wcześniej, twarzą w twarz udało nam się spotkać właśnie na tych Targach) i teraz, jeśli będę chciała napisać coś mało pochlebnego, będzie mi głupio. Tak myślałam. Potem na szczęście przypomniałam sobie,  po co ten blog powstał i porzuciłam zbędne obawy.

Pierwsza myśl po przeczytaniu powieści - to jest, kurka, niemożliwe, takie osoby nie istnieją. Mowa oczywiście o Reginaldzie Kozłowskiej. Reginalda to osoba, którą otula obłok destrukcji. Reginalda łamie, zrzuca, popycha i tłucze. Przy tym jest całkiem miła i bystra. Rafał ma nieszczęście znaleźć się w tym obłoku, obrażenia są nieuniknione, ale facet znosi to z męstwem i godnością osobistą. Wiadomo, czym to pachnie, prawda? Bo kto się czubi... A w takim huraganie, jaki wokół siebie robi Reginalda, łatwo stracić głowę.

Motyw poszukiwania skarbu jak z Nienackiego, sympatyczny. Opukiwanie ścian i demolowanie podłóg już mniej sympatyczne, ale to po prostu naturalna niechęć do wandalizmu mi się odezwała. Ale odkrycie skarbu przebija wszystko. No co za skarb, klękajcie narody! Sama bym chciała taki odkryć.

"Szczęśliwy pech" to powieść lekka, łatwa i przyjemna. Nie moja bajka, rzadko sięgam po takie, ale tę przeczytałam do końca, na zmianę  irytując się (no bo takie osoby jak Rego nie istnieją) i śmiejąc. Dziękuję, Iwono, za cudną wizję znaleziska. Ech, wykopać by takie...

A teraz, żeby rozjaśnić mroki tego chaosu powyżej, oficjalna notka wydawnictwa:
Pewnego dnia w życiu całkiem spokojnego mężczyzny pojawia się dziewczyna o dziwnym imieniu. Jest to osoba szalenie pomysłowa – i szczególnie dobrze jej wychodzi wywoływanie wszelkiego rodzaju kataklizmów. Dom grozi zawaleniem, w pobliżu krąży seryjny morderca, a tajemniczy mafioso pastwi się nad językiem polskim i zrywa podłogi... Czy w tak ekstremalnych warunkach zakwitnie miłość? Trudno powiedzieć, skoro obdarzona nie byle jakim temperamentem Regi woli rzucać kilofem i wyzwiskami, zamiast wzdychać przy świetle księżyca.

"Szczęśliwy pech" to książka o tym, że każda, nawet najbardziej niebezpieczna dla otoczenia jednostka ma szansę znaleźć szczęście i że szczęściem może być również kilka dziur w ścianach względnie latająca rynna. Szczęścia starczy dla każdego i dla wszystkich, trzeba tylko... omijać z daleka Reginaldę Kozłowską. 
 Jeszcze jedno:  łamana polszczyzna Tonina z Italii cudna.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia za książkę!

"Szczęśliwy pech" Iwona Banach, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa, 2013.

Szczęśliwy pech [Iwona Banach]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE