poniedziałek, 10 maja 2010

"Droga" Cormac McCarthy

Przeczytałam "Drogę" ze ściśniętym sercem. Widziałam ojca i syna, którzy wędrują przez szary, spustoszony i wypalony świat i smutniałam coraz bardziej. Mam syna, syneczka właściwie, bo jeszcze bardzo malutki - i doprawdy nie wiem, czy podjęłabym z nim taką wędrówkę...

Ach, zaczęłam od końca, to ja może najpierw przybliżę, o czym jest książka. Opisuje ona świat po katastrofie, nieokreślonej bliżej klęsce, która dotknęła ziemię. Szalejące pożary zniszczyły roślinność, zwierzęta wymarły, a z nieba pada szary popiół. Od kilku lat ludzie wegetują, nie żyją. Żywią się wyskrobanymi gdzieś resztkami zapasów, w skrajnych przypadkach posuwają się do kanibalizmu. Ubierają się w strzępy ubrań, śpią gdzie popadnie, kryjąc się przed rozbójnikami i rabusiami. Straszny świat, gdzie dobro staje się powoli pustym słowem, pojęciem z przeszłości, archaizmem. I w tym świecie ojciec z synem wędrują na południe - tam, gdzie cieplej, wiedzą bowiem (i czują), że klimat się ochładza i zimy tam, gdzie dotąd żyli, mogą nie przeżyć. Cała książka to ich wędrówka. Mozolne posuwanie się do przodu, cowieczorne szukanie schronienia, dokuczający głód, strach przed każdą, dosłownie każdą istotą ludzką napotkaną na drodze.

Ale tak naprawdę cała książka to emocje i uczucia. Dorosły kocha chłopca tak bardzo, że zdobędzie się na wszystko, aby syn przeżył - a nawet, by zginął, kiedy już nie będzie nadziei. Dla syna ojciec jest całym światem (tak jak z mężem jesteśmy całym światem dla naszego synka), chciałby go ciągle widzieć, słyszeć, dotykać. Inne uczucia to strach, przed głodem, zimnem, śmiercią, ciągły strach, prawie nigdy nie gasnący.
Na szczęście jest też i nadzieja. Blada i mglista, ale jest. Nadzieja na to, że ojciec z synem nie pozostali ostatnimi dobrymi ludźmi na ziemi, że jest jeszcze ktoś, kto nie zabija, nie kłamie, nie kradnie, jest dobry...

Powracając do tego, od czego zaczęłam ten tekst: po przeczytaniu uświadomiłam sobie, że w wyobraźni autorów książek mogą dziać się rzeczy straszliwe. Nie wiem, czy wyruszyłabym w taką drogę, czy spróbowałabym przeżyć w takim świecie, czy nie wybrałabym łatwiejszego wyjścia, jak to w powieści zrobiła matka chłopca.

Nie wiem i nikt tego nie wie, dopóki to się nie zdarzy.


Oddycham z ulgą, że to tylko wyobraźnia autora.

Ocena: 6/6.

Droga [Cormac McCarthy]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

11 komentarzy:

  1. Jako ojciec dwóch małych facecików, boję się podejść do filmu. I zgadzam się z Quafferym, rewelacyjna, a w prostocie tkwi jej wielka siła.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to teraz tylko został Ci film oraz Dziecię Boże.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpierw przeczyta ją mój Rrr, potem ja...bo teraz mnie do niej nie ciągnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam tej książki, ale już gdzieś o niej słyszałam i tak podziwiając Twoją recenzję zadumałam się, bo czy ten świat z "Drogi" nie jest dosyć brutalną metaforą naszego świata? Przecież w naszej rzeczywistości drogi życiowe, które obieramy też bardzo często są kręte, niebezpieczne, trudne, a gdy spoczywamy na laurach i postanawiamy wegetować nigdy nie osiągniemy sukcesu. Sukces życiowy gwarantuje jedynie przejście takiej ciężkiej, niekiedy dramatycznej trasy.
    Tak sobie tylko gdybam...

    Chciałabym bardzo przeczytać "Drogę".

    Pozdrawiam
    Po

    OdpowiedzUsuń
  5. Quaffery - widać, że czytałeś :)
    Bazylu - a ja jako mama małego facecika bardzo chciałabym obejrzeć film. Po przeczytaniu ksiażki nie może być taki straszny.
    Koala - "Dziecię boże" wpisałam na listę do kupienia. Film chcę, ale nie mam skąd wziąć, będę szukać.
    Tucha - sprytnie! :)
    Claudette - dziękuję za te refleksje, tak się zatraciłam w książce, zasmuciłam i w ogóle, że nie dostrzegłam takich analogii.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. mam ją.. jeszcze nie czytałam. Znam za to wiele pochlebnych recenzji. Kurde, ciągle stosy mi się zwiększają i ciągle nie wiem którą pierwszą czytać..

    OdpowiedzUsuń
  7. Książka faktycznie rewelacyjna - bardzo mnie poruszyła. Film średni - nie jest zły ale przy książce nie wytrzymuje porównania. Dziecię Bożę to zupełnie inna liga, moim zdaniem książka dużo słabsza i mniej poruszająca.

    Świetna recenzja i blog. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałem, ale bez jakiś zachwytów. Ma w sobie coś niespotykanego, tajemniczego, jest pisana w specyficzny sposób, ale czegoś mi brakowało...nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo dobra recenzja. Za każdym razem jak czytam "Drogę" lub mi się przypomną jakieś sceny czy dialogi, czuję jakiś wielki smutek i ból, dlatego z wielkim trudem zabrałem się do ponownego przeczytania i potem jeszcze napisania o niej.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzeba mieć specyficzny nastrój do tej książki - taki beznadziejny, straceńczy. Ale za to pochłania kompletnie.

    OdpowiedzUsuń