Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeczytane w 2015. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Przeczytane w 2015. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 10 maja 2016
"W długich szatach ciszy" s. M. Rut - Gizela Gruszecka OSB Cam
Dziś napiszę o tomiku poezji. Dostałam kiedyś od mamy malutką, niepozorną książeczkę - zdziwiłam się, bo wiersze leżą poza obszarem moich głównych zainteresowań. Te jednak przeczytałam z uwagą, skupieniem i nie jeden raz.
Wiersze napisała Mniszka Kamedułka ze złoczewskiego klasztoru (niedaleko mojej rodzinnej wioski). To szczególne miejsce, ten klasztor. Zabierała mnie tam babcia, osoba głęboko religijna, modliłyśmy się przed kratą klasztornego kościółka, a potem babcia dzwoniła do drzwi klasztoru. Czasem zamieniła kilka słów przez malutkie zakratowane okienko, a czasem była zapraszana (razem ze mną) do pokoju, gdzie można było porozmawiać z siostrą. Tylko jedną, bo tylko jedna jest wyznaczona do kontaktów ze światem zewnętrznym, pozostałe składają śluby milczenia.
wtorek, 26 stycznia 2016
"Poczytam ci, mamo. Elementarz" Beata Ostrowicka
Krzyś we wrześniu 2015, mając skończone 6 lat, poszedł do pierwszej klasy szkoły podstawowej. Żeby wspomóc proces nauczania się, oprócz zalecanych przez szkołę podręczników, wzięłam też do domu świeżo wydany "Elementarz" Beaty Ostrowickiej, a dodatkowo odkurzyłam "Kolorowy alfabet" i "Kolorowe liczenie" Ludwika Cichego. Tu dygresyjka: te dwie ostatnie odradzam, nie zagłębiam się już w szczegóły, ale odradzam.
Wracając do "Elementarza" od razu powiem, że na początku edukacji szkolnej u Krzysia się nie sprawdził. Z dość, hm, dziwnego powodu. Otóż moje dziecko ustaliło sobie w głowie, że odrabia się tylko to, co pani zadaje, święty i jedyny słuszny jest elementarz szkolny, a wszystko inne kwituje zdaniem "ale pani tego nie zadała".
środa, 20 stycznia 2016
[Ziemiomorze] "Czarnoksiężnik z Archipelagu" Ursula Le Guin (audiobook)
Kiedyś sama sobie palnę w łeb za durne i skostniałe poglądy. Otóż czytałam dawno temu pierwszy i drugi tom Ziemiomorza, drugi kompletnie wypadł mi z pamięci, a z pierwszego zachowałam jakieś szczątki. Nędzne szczątki, na podstawie których ubzdurałam sobie, że to jakieś tam mało powabne fantasy z magami i ich laskami. Uznałam też, że nie warto sobie tego powtarzać, bo jak wyżej.
Toteż kiedy dostałam Ziemiomorze w audiobooku, obejrzałam, chrząknęłam z powątpiewaniem i odłożyłam na bok. Dobrze, że tknęło mnie, iż właściwie mogę sprawdzić, ile z tego pamiętam. Włączyłam i przepadłam. Ziemiomorze odkryłam na nowo, przy okazji stwierdzając, że za pierwszym razem chyba nic nie zrozumiałam z lektury. Pewnie byłam za młoda.
czwartek, 14 stycznia 2016
"Wiedźmin" Polch, Parowski, Sapkowski
Kolejny raz w moje ręce wpadła komiksowa cegła* - tym razem zbiorcze i odświeżone wydanie opowieści o wiedźminie Geralcie z Rivii. Twórcy komiksu oczywiście nie zilustrowali wszystkich przygód wiedźmina (boję się myśleć, ile by ważył taki komiks), tylko skupili się na kilku wybranych epizodach z jego życia.
Bardzo przekrojowe to spojrzenie, bo obejmuje zarówno czasy przed pojawieniem się Geralta na świecie (tuż przed, można by powiedzieć), jego młodość i czas szkolenia, pracę, a także burzliwy związek z czarodziejką Yennefer. Dla mnie bomba, bo chociaż znam trochę wiedźmina z książek, filmu, a właściwie serialu (o zgrozo!), czy gry (tylko poglądowo), to było to dawno temu, toteż sporo wydarzeń w komiksie było dla mnie zaskoczeniem. Ot, choćby rodzice Geralta. Nie miałam o nich pojęcia - i teraz właśnie się dowiedziałam, że to czarodziejka i uzdrowicielka Visenna oraz Korin, przystojny i umięśniony wędrowiec. Pooglądałam, jak doszło do ich spotkania - ładna to historia.
poniedziałek, 4 stycznia 2016
"Maja i jej świat. Uczucia" Anna Obiols, SUBI
Co można czuć? Mnóstwo rzeczy. Głód, radość, obawę, spokój, zmęczenie, euforię, zapach, szczęście, smak... To wszystko, a nawet więcej, odczuwa Maja podczas wycieczki w góry.
Gdy czytam dzieciom o pewnej sytuacji i o towarzyszącym jej odczuciu, pomagam uporządkować świat i emocje. Zwłaszcza że narracja w książce jest niespieszna, wręcz melodyjna. Towarzyszymy Mai w jej wędrówce, oglądamy świat jej oczami, cieszymy się z nią i boimy.
sobota, 2 stycznia 2016
"Maja i jej świat. Wspomnienia" Anna Obiols, rysunki SUBI
Pojawiło się na polskim rynku nowe wydawnictwo - Adamada, z książkami dla dzieci. Wiem, że ten rynek jest porządnie nasycony (wydawnictw dla dzieci jest naprawdę sporo), więc byłam ciekawa, czym chcą się przebić i skusić czytelnika. Zobaczyłam "Maję i jej świat" i oniemiałam z zachwytu.
To książka przetłumaczona z hiszpańskiego, do tej pory nie spotkałam się z takimi, polskie, skandynawskie, niemieckie, angielskie - to tak. Hiszpania jest powiewem świeżości. A Maja jest obłędnie świeża i cudowna!
niedziela, 27 grudnia 2015
"Przejęcie" Wojciech Chmielarz plus relacja ze spotkania autorskiego w Gliwicach 22.12.2015
Już niebawem podsumowanie roku, ale póki co, napiszę jeszcze o "Przejęciu" Chmielarza i o spotkaniu autorskim, na którym byłam w grudniowy wieczór.
Trzeci tom przygód komisarza Jakuba Mortki, warszawskiego gliny zaczyna się zachwycająco.
Opis przekrętu kolumbijskiego jest świetny. Handlarze narkotyków werbowali ludzi z Polski, nęcąc ich kokosami za udział w reklamie Coca-Coli. Potem zdjęcia były "odwoływane", a aktorzy obciążani kosztami za hotel, wyżywienie etc, oczywiście zawyżonymi do granic absurdu. Można było dług odpracować, godząc się na bycie "mułem" przewożącym narkotyki w bagażu. Ten fragment polecam do przeczytania w cyfrotece (link na końcu notki).wtorek, 22 grudnia 2015
[Louve] "Dłoń boga Tyra", "Królestwo chaosu", "Crow" Yann, Surżenko
Te trzy tomy potraktuję zbiorczo. Dlaczego? Bo w pierwszym jest mitologia, w drugim mitologia, a w trzecim mitologia.
Louve trafia do króla Azzalepstona, który pragnie zdobyć prawicę Tyra. Nie, nie chodzi o zaręczyny, rzecz jest nieco bardziej makabryczna, bo ta akurat kończyna jest całkiem oddzielona od właściciela. Król sam po truchło nie pójdzie, wysyła innych, przeważnie zagubionych wędrowców, którym przedtem rozszczepia osobowość. Spolegliwe połówki zostają przy królu, a dzika i porywcze lecą po rękę do świątyni Fenrira, olbrzymiego wilka. Jeśli misja się powiedzie, boski Tyr odzyska stanowisko boga wojny, a w podzięce awansuje swego syna, Azzalepstona, na boga (teraz jest półbogiem).
piątek, 18 grudnia 2015
"Wilki" Adam Wajrak
"Gąski, gąski do domu!
Boimy się!
Czego?
Wilka złego!"
Bawiliście się w takie gąski, jak byliście mali? Ja się bawiłam. Teraz, gdy przeczytałam książkę Adama Wajraka, widzę, jak poprzez takie zabawy wbija się dzieciom do głowy obawę przed wilkami.
Kim jest Adam Wajrak, sporo ludzi wie - to przyrodnik i dziennikarz. Pisze artykuły i książki, obserwuje i bada zwierzęta, mieszka w Puszczy Białowieskiej i jest bardzo pozytywnie zakręconym człowiekiem. Pamiętam też, że prowadził program telewizyjny o obserwacji zwierząt. Książka "Wilki" dowodzi, jak człowiek z pasją potrafi błyskawicznie przekazać ogrom informacji na fascynujący go temat. Dowiedziałam się sporo o historii wilków w polskich lasach, dowiedziałam się, jak te zwierzęta w nas zawzięcie tępiono (aż dziw, że przetrwały), a także, jak staraniem polskich przyrodników objęto je ochroną gatunkową.
Boimy się!
Czego?
Wilka złego!"
Bawiliście się w takie gąski, jak byliście mali? Ja się bawiłam. Teraz, gdy przeczytałam książkę Adama Wajraka, widzę, jak poprzez takie zabawy wbija się dzieciom do głowy obawę przed wilkami.
Kim jest Adam Wajrak, sporo ludzi wie - to przyrodnik i dziennikarz. Pisze artykuły i książki, obserwuje i bada zwierzęta, mieszka w Puszczy Białowieskiej i jest bardzo pozytywnie zakręconym człowiekiem. Pamiętam też, że prowadził program telewizyjny o obserwacji zwierząt. Książka "Wilki" dowodzi, jak człowiek z pasją potrafi błyskawicznie przekazać ogrom informacji na fascynujący go temat. Dowiedziałam się sporo o historii wilków w polskich lasach, dowiedziałam się, jak te zwierzęta w nas zawzięcie tępiono (aż dziw, że przetrwały), a także, jak staraniem polskich przyrodników objęto je ochroną gatunkową.
środa, 16 grudnia 2015
"Jasioł i Mgłosia. Baśń z Camonii" Walter Moers
Znacie bajkę o Jasiu i Małgosi? Każdy zna! To jest to rodzeństwo, co w lesie sypało okruszki na ziemię, ale ptaki żarłocznie wyjadły okruszki i dzieci zgubiły drogę. Głodne trafiły na domek z piernika... i tak dalej.
U Moersa jest wariacja na ten temat. Niby to samo, ale wszystko inne. Jest śmiesznie, jest strasznie.
Dzieci to Jasioł i Mgłosia von Hachen, rodzeństwo z Fernhachii. Gubią się one w Wielkim Lesie Kolorowych Misów, gdzie nie można schodzić z ustalonych ścieżek, bo może być źle. I proszę - jest źle.
sobota, 12 grudnia 2015
[Louve] "Raissa" Yann, Surżenko

Aaricia i Louve żyją sobie w wiosce Wikingów nieco wyobcowane. Mała Louve jest zuchwała i niepokorna, a do tego umie dogadywać się ze zwierzętami, czym nie zaskarbia sobie przychylności rówieśników. A Aaricia... cóż, wciąż piękna. a do tego słomiana wdowa - toteż wszystkie kobiety z wioski patrzą na nią niechętnie, obawiając się o cnotę swoich mężów. Mężowie zaś może by i coś ten tego, ale Aaricia jest wierna Thorgalowi, wiadomo.
czwartek, 10 grudnia 2015
"Kicia Kocia mówi dzień dobry" Anita Głowińska
Teraz coś dla dzieci. Kicia Kocia!
Kicia Kocia jest słodka, polukrowana, ma wielkie oczka, uśmiechniętą sympatycznie buzię, wielką głowę i chudy ogonek. Jest uprzejma, grzeczna, milutka, och i ach. Mówi "dzień dobry", dyga jak pensjonarka i prawdę mówiąc, mnie trochę zęby pobolewały od tej słodyczy. I mdliło.

poniedziałek, 7 grudnia 2015
[Thorgal] [Młodzieńcze lata] "Trzy siostry Minkelsönn", "Oko Odyna"
Cofnijmy się do czasów, gdy Thorgal był młodym bardem, a Aaricia ledwo rozkwitającą dziewczynką. Gandalf Szalony właśnie wyruszył na wyprawę łupieżczą i długo nie wracał, do oczu ludzi z wioski zaczął zaglądać głód, a Thorgala wypędzono z wioski jako darmozjada. To tło jest pretekstem do tego, by przedstawić czytelnikom piękną historię wziętą żywcem z mitologii.
Do zatoki przy wiosce Wikingów wpływają trzy wieloryby, zwabione śpiewem młodego Thorgala. Mieszkańcy wiwatują na widok zwierząt, czując, że widmo głodu oddala się, ale chłopak odkrywa, że w ciałach zwierząt zaklęte są piękne śmiertelniczki, siostry, na które bogini Freyja rzuciła klątwę. Niesłusznie, ale bogowie nie zawracali sobie głowy sprawiedliwością.
Do zatoki przy wiosce Wikingów wpływają trzy wieloryby, zwabione śpiewem młodego Thorgala. Mieszkańcy wiwatują na widok zwierząt, czując, że widmo głodu oddala się, ale chłopak odkrywa, że w ciałach zwierząt zaklęte są piękne śmiertelniczki, siostry, na które bogini Freyja rzuciła klątwę. Niesłusznie, ale bogowie nie zawracali sobie głowy sprawiedliwością.
czwartek, 3 grudnia 2015
[Kriss de Valnor] "Sojusze" Sente, de Vita
Tu, proszę państwa, wypływamy na suchego przestwór oceanu. Szerokie wody polityki i walk o władzę. Proszę, proszę, moim zdaniem to najciekawszy tom z serii o Kriss.
Dlaczego? Otóż to są czasy, gdy na wikińskie ziemie wkracza chrześcijaństwo. Ogniem i mieczem wkracza, Wikingowie próbują się bronić, ale ponieważ są rozproszeni, nie mają jednego wodza, trudno im stawić czoło sporej armii. Tajemniczy król uzdrowiciel z maską na twarzy próbuje zjednoczyć Wikingów pod swoim panowaniem, ale idzie mu nie najlepiej. Skandynawowie nie lubią przysięgać wierności komuś, kogo nie znają, ale że król czyni znaki, więc co niektórzy dają się przekonać.
Kriss próbuje uszarpać swój kawałek tortu, ale też jej trudno jako uzurpatorce, stąd też jej sojusz z królem, który nazywa się Taljar Sologhonn (można to sobie przeanagramować i już będzie wiadomo, kto to).
Super przebitki na armię wroga i ich knowania. Szerokie tło. To lubię, podobało mi się!
[Kriss de Valnor] 4. "Sojusze" rysunki Giulio de Vita, scenariusz Yves Sente, tłumaczenie Wojciech Birek, Egmont Polska, Warszawa, 2013.
wtorek, 1 grudnia 2015
[Kriss de Valnor] "Czyn godny królowej" Sente, de Vita
W tym tomie Kriss zostaje królową. Tak, ta kłótliwa, buńczuczna, okrutna i chciwa babka królową! Jak do tego doszło, kto na to pozwolił?
Nie, mogę napisać, jak do tego doszło, ale mogę skrótowo nadmienić, że:
- Kriss stała się biseksualna, przynajmniej chwilowo, a przyczyniła się do tego fantastyczna księżniczka Brunhilda, złotowłosa i inteligentna wojowniczka.
- Kriss nie spełniła warunków zwolnienia warunkowego (nałożonych przez boginię) i zatłukła paru gości, w rezultacie została uniewinniona. No błagam, logika bogini powala na kolana!
- pojawia się wątek berła, które Thorgal wyławiał z morskiego dna (kto pamięta oko orki?).
Wszystko się ładnie zazębia, berło jest potrzebne, by być królem/królową, ale go nie ma, więc aktualnemu królowi ziemia pali się pod stopami, jego córka Brunhilda robi, co może, żeby mu uratować tyłek, no ale...
Przyzwyczajam się do nowej Kriss. I podziwiam tę kobietę, zima, śnieg (no halo, to Skandynawia jest przecież), a ona pomyka w staniczku i obcisłych spodniach.
[Kriss de Valnor] 3. "Czyn godny królowej" rysunki Giulio de Vita, scenariusz Yves Sente, tłumaczenie Wojciech Birek, Egmont Polska, Warszawa, 2012.
piątek, 27 listopada 2015
"Sodomion" Jacek Inglot - miłość i seks w przyszłości
"Sodomion" jest zbiorem opowiadań o jednym wspólnym mianowniku: jak będziemy radzić sobie z uczuciami w przyszłości.
Trochę to temat po macoszemu traktowany w literaturze s-f, autorzy wolą się skupić na podróżach w czasie czy spotkaniach z obcymi, a uczucia czy seks są rzadko wspominane - pomijam tu takie kurioza jak "Wschodzący Eros" Resnicka. A przecież miłość i seks oraz towarzyszące im emocje to wyjątkowo ważne motory napędowe ludzkich działań. Mogą ulec wynaturzeniu czy przeobrażeniom? Mogą! Mogą zostać całkiem zapomniane? Chyba raczej nie...
W zbiorze dostałam jedenaście opowiadań. Większość z nich trzyma się Ziemi, ale są i takie, gdzie autor przeniósł mnie w kosmos - przyznam się od razu, że te właśnie opowiadania: "Śniąc o Dulcynei" i "Powrót robinsona" najbardziej przypadły mi do gustu. Zwłaszcza ten drugi tekst, pełen melancholii, poczucia winy i wewnętrznych rozliczeń. Ten samotny robinson przypomniał mi "Tak bardzo chciał być człowiekiem" Markowskiego, a utwór ten swego czasu mocno mnie chwycił za serce i umysł, echa tego uścisku tkwią we mnie do dziś. Już za samo to przypomnienie należą się autorowi podziękowania.
W reszcie opowiadań Jacek Inglot analizuje kierunki, w jakich może rozwinąć się społeczeństwo / system społeczny / ludzie. A czasem też bawi się konwencją horroru, czego przykładem są "Konsumenci" czy "Umieraj z nami". On się bawi, a mnie to nie bawi, taki już mój czytelniczy los, że horrory to nie moja bajka.
Świetnie wychodzą autorowi te opowiadania, w których dotyka sedna problemu, czyli właśnie uczuć. "Kochaj swoją Celię" na przykład. Czy rzeczywiście przeniesiemy swoje uczucia na maszyny z braku osób odpowiednich do pokochania? Zaprogramowana wzajemność nam wystarczy? Sądzę, że w takiej formie, jaką zaprezentował autor, nie (Celia jest mechaniczną lalą), ale gdy w grę wejdzie autentyczna sztuczna inteligencja, może być różnie.
"Śmierć Tristana" jest tak ciepłą, romantyczną historią, że aż włączył mi się tryb wzdychania. Ach, te nieśmiertelne miłości.
Mocne punkty zbioru to pierwsze i ostatnie opowiadanie. "Grono" pokazuje mocno karykaturalny obraz przyszłości, gdzie seks gra pierwsze skrzypce. Niewesoła jest konkluzja, że gdy się z życia wyruguje miłość, świat stanie się pusty. A "Turystka" zawiera bardzo ciekawe i niestety gorzkie przemyślenia na temat społeczeństwa.
Cywilizacja rozpada się na dwie kultury: starych, gustujących w "mocnych" emocjach, oraz młodych, dla których najmniejsze nawet objawy przemocy są nie do przyjęcia.[...]
Młodzi jednosystemowcy [...] mdleli ze strachu i dawało się zrobić z nimi wszystko.[...] [Gabi] była homo hodiernus, człowiekiem dzisiejszym, istniejącym tylko w nieustannym "teraz", jakby zapętlonym w maszynie czasu. Przyszłości po prostu miało nie być.*
Dobrze się bawiłam, natrafiając tu i ówdzie na literackie nawiązania: czy to do Lema, czy Strugackich, czy (najoczywistsze, bo tytułowe) do Biblii. Dobrze się bawiłam w ogóle czytając zbiór, bo Jacek Inglot pisze - hm, nie do końca wiem, jak to ująć - przejrzyście, przezroczyście, nienagannie warsztatowo (jeden drobny błąd to tyle co nic). Można się bez przeszkód skupić na tym, co pisze, a nie jak (bo czytam właśnie Moersa i powiem, że czasami to, że tak bardzo widać język powieści, odrobinę przeszkadza).
Teraz przydałoby się jakieś podsumowanie, prawda? Takie coś, na co niecierpliwy czytelnik, specjalista od pierwszego i ostatniego akapitu, może od razu rzucić okiem. Coś w stylu "czytać czy nie czytać?". No to proszę bardzo:
Czytać.
Sama chętnie bym sprawdziła coś dłuższego, nie opowiadania. Krótkie formy bardzo lubię, ale to dłuższe bardziej mi zapadają w pamięć.
Na koniec parę słów o okładce, muszę, inaczej się uduszę. Otóż mocno zwraca uwagę na siebie i równie mocno nie pasuje moim zdaniem do okładki. Nie podoba mi się, ale poświęciłam chwilę na zanalizowanie przyczyn niechęci i wydaje mi się, że wiem, skąd to. Istnieje pewien pierwotny lęk przed wężami u naczelnych, przed pełzającymi, łuskowatymi stworami z rozdwojonym językiem, lęk wdrukowany genetycznie w mózg. Toteż sporo osób, spojrzawszy na okładkę, pomyśli sobie "ależ obrzydliwa". Weźmie do ręki albo splunie ze wstrętem, ale w jakiś sposób zwróci uwagę. Czy taka była intencja, panie Wysocki?
Jeszcze chciałam podziękować za egzemplarz książki, tylko że nie wiem, czy zawdzięczać go wydawcy, czy autorowi, bo dostałam go od koleżanki, toteż, żeby nie było niejasności: dzięki, Ola!
Edit: dorzucam na prośbę spis opowiadań.
1. Grono. Krótka story o miłości
2. Kochaj swoją Celię (z " Bohaterowie do wynajęcia: Dwanaście najbardziej zwariowanych opowiadań w historii SF!", 2004)
3. Powrót robinsona (NF 2000)
4. Śniąc o Dulcynei (ukazało się wcześniej w "Archowum XXI: Najlepsza fantastyka z konkursu Machiny", 1990)
5. Sodomion ("czyli Prawdziwa Istność Bytu" NF 1990)
6. Mała Nikita (Fenix 1992)
7. Umieraj z nami (z antologii "Czarna msza", 1992)
8. Konsumenci (Fenix 1993)
9. Inquisitor (NF 1993 jako fragment powieści która ukazała się 1996 w wyd. Rebis)
10. Śmierć Tristana (SF 2001)
11. Turystka
---
*- "Sodomion" Jacek Inglot, Uroboros, Warszawa 2015, rysunki Wacław Wysocki, s. 330.
![Sodomion [Jacek Inglot] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE](http://cyfroteka.pl/images/BRD.png)
wtorek, 24 listopada 2015
[Kriss de Valnor] "Wyrok walkirii" Sente, de Vita
Na okładce Kriss jest sobą, ale zanim zaczęłam się porządnie cieszyć, doczytałam, że okładkę rysował Rosiński. Cudownie! Niestety.
Okładka piękna i przewrotna, w połączeniu z tytułem odsłania całą historię, ale czy istotnie CAŁĄ? Widać, że kobieta spada, popchnięta ręką strażniczki, w otchłań. Znam już wyrok walkirii? Nawet jeśli, to warto przeczytać, jak do tego doszło.
Niepokorna Kriss, jak tylko walkirie na chwilunię odwracają wzrok, próbuje zwiać, mamrocząc pod nosem:
Okładka piękna i przewrotna, w połączeniu z tytułem odsłania całą historię, ale czy istotnie CAŁĄ? Widać, że kobieta spada, popchnięta ręką strażniczki, w otchłań. Znam już wyrok walkirii? Nawet jeśli, to warto przeczytać, jak do tego doszło.
Niepokorna Kriss, jak tylko walkirie na chwilunię odwracają wzrok, próbuje zwiać, mamrocząc pod nosem:
"Nikt nigdy nie zdołał zatrzymać w więzieniu Kriss de Valnor... i nie widzę powodu, dla którego miałoby się to udać walkiriom!"
niedziela, 22 listopada 2015
[Kriss de Valnor] "Nie zapominam o niczym" Sente, de Vita
Ha! Thorgalowa seria powraca na Dowolnika!
Kto pamięta Kriss de Valnor, piękną, ambitną i śmiertelnie niebezpieczną czarnowłosą niewiastę, ręka w górę. Kto myślał, że zginęła w tomie "Kriss de Valnor"? Ja. Autorzy zostawili ją, żeby własną bujną piersią osłaniała ucieczkę rodziny Thorgala, no i jej syna z nimi. Teraz Kriss budzi się jak ze snu, wleczona przed oblicze bogini Freyji. Trybunał Walkirii ma zdecydować, czy Kriss spędzi resztę życia w piekle, czy w Walhalli.
Bogini ma wysłuchać opowieści wojowniczki o jej przeszłości, bo może kryje się tam coś, co oprócz tego ostatniego heroicznego czynu świadczyłoby o tym, że kobieta nie jest do gruntu zła.
środa, 18 listopada 2015
"Ewangelia według Lokiego" Joanne Harris
Sama zrobiłam sobie krzywdę, czytając książkę przez pryzmat moich oczekiwań. Bo wiecie, przeczytałam zapowiedź, a tam: że Loki, bóg oszustwa, że bogowie skandynawscy, że Odyn, że Thor, że walki, przepychanki, że cała mitologia będzie. Och, będzie się działo, mówię sobie.
Jakoś do tej pory nie miałam farta do porządnej książki na ten temat. Byli "Synowie boga", ale kiepsko to było napisane. Był komiks "Kłamca. Viva l’arte" Ćwieka – ale on również zupełnie mi nie podszedł. Myślałam, że ta mitologia nie jest dla mnie, ale trafiłam w końcu na serię Thorgal, gdzie ta mitologia jest właściwie osią przygód Thorgala i jego rodziny. Podana do tego ładnie i z ekspresją. Sporo się z tej serii dowiedziałam i zainteresowali mnie ci bogowie. Okazali się podobni do bogów greckich i rzymskich, z ich waśniami, wadami, zaletami i żywym usposobieniem (cieszę się, że onegdaj wpadła mi w ręce „Mitologia” Parandowskiego i przykuła do siebie na długie godziny).
poniedziałek, 16 listopada 2015
"Jedwabnik" Robert Galbraith
Ach! Och!
Nie wiem, jak to ująć, ale podczas czytania tego kryminału przeżyłam obłędnie satysfakcjonujący moment rozpoznania, olśnienia i zachwytu. Wiem, wiem, to dziwne, mógłby ktoś powiedzieć, to tylko kryminał, nic specjalnie wartościowego. Nie szkodzi.
Zanim ten moment opiszę, krótko o samej książce. To druga książka autorki J.K, Rowling (tak, ta od Pottera), gdzie głównym bohaterem jest jednonogi prywatny detektyw, Cormoran Strike. Postać to na tyle charakterystyczna, że dobrze go sobie zapamiętałam z pierwszego tomu i gdy nadarzyła się okazja przeczytać drugi, bez wahania z niej skorzystałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)