Słowo wstępu
Kokuyo, japońska firma, istnieje od 1905 roku (czyli w tym roku obchodzi 120-tą rocznicę istnienia, wspaniale!), kiedy to założyciel firmy otworzył sklep, w którym można było kupić okładki do ksiąg rachunkowych. Założyciel nazywał się Zentaro Kuroda, sklep sklepem, ale on te okładki produkował. Potem robił już całe księgi, a potem już poszło! Faktury, pokwitowania, papier listowy, bloki, zeszyty, meble...
Notatnik Campus pojawił się w 1975 roku, a więc, bagatela, ma już 50 lat! Prawie tyle co ja. Zacny wiek.
Dane techniczne
- format B5 (18x25,2 cm),
- miękka okładka,
- liniatura: linie co 7 mm,
- ilość stron: 200 (100 kartek),
- notes klejony,
- wyprodukowany w Japonii.
Wrażenia estetyczne
To notatnik typowo użytkowy, studencki, o prostym i funkcjonalnym wzornictwie. Na okładce nazwa notesu i podstawowe informacje. Grzbiet wzmocniony taśmą foliową o dopasowanym do okładki kolorze. Papier biały, leciutko złamany szarością, liniatura w kolorze niebieskim i szarym.
Wrażenia z użytkowania
Notes ma bardzo gładki (gładziuteńki!) papier, wyjątkowo przyjazny piórom wiecznym. Innymi narzędziami też pisze się bardzo komfortowo. Gramatury papieru nie podano, ale to będzie coś koło 80-90 g/m2.
Co zasługuje na uwagę? Liniatura! Niby linie co 7 mm, ale tu jest zaszytych tyle ciekawostek, że hoho! Na górze każdej strony jest miejsce na wpisanie numeru i daty oraz rubryka na wpisanie tytułu/tematu notatki, zaznaczone grubszymi niebieskimi liniami. Dalej następuje 29 szarych cienkich linii, trzydziesta, ostatnia, jest grubsza i niebieska. Na niebieskich liniach są znaczniki trojakiego rodzaju: kreseczki, kropeczki i trójkąciki. Można kreślić pionowe linie, tworzyć tabele i tak dalej. Dodatkowo, na środkowej szarej linii są delikatnie zaznaczone trzy kropeczki, odpowiadające trójkącikom na liniach niebieskich - to aby móc kreślić wykresy mając do dyspozycji krótszą linijkę, wszystko się zgra ze sobą. Co piąta szara linia jest minimalnie dłuższa i też zakończona maleńką kropeczką. Dzieli to stronę na jednakowej wysokości segmenty. Nieźle to wszystko pomyślane, prawda?
Próbki pisma prezentują się wyśmienicie, druga strona ujawnia lekkie prześwitywanie oraz doprawdy śladowe przebicia tam, gdzie nałożyłam dużo atramentu (czyli może jednak 70-80 g/m2?)
Nie bardzo umiem rozszyfrować konstrukcję notesu, nie wygląda na szyty (nie umiem znaleźć składek), a jak na klejony rozkłada się zbyt dobrze na płasko. Skonfundowana jestem.
Tekturowa okładka jest pokryta wzmacniającą folią, ale taką, po której można pisać.
To wszystko jest takie funkcjonalne, że aż dech zapiera. Brawo, brawo, brawo!
Podsumowanie
Przywieziony z serca Japonii, z tokijskiego Pen Show, ale i w Polsce można go dorwać i w nim pisać, do czego serdecznie zachęcam. Moje osobiste dziecko zachwyciło się nim tak bardzo, że specjalnie dla niej kupiłam zestawik z Pokemonami. Format ten sam, zeszyty nieco cieńsze i liniatura 8, a nie 7 mm (plus jeszcze parę innych różnic w liniaturze, nieznacznych).


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz