Myślałam, że to będzie po prostu kryminał, tyle że w nieco nietypowych okolicznościach przyrody, bo na dnie Morza Północnego. Myślałam, że to będzie klasyczna zagadka zamkniętego pokoju, zamkniętego idealnie, bo pod ciśnieniem. Jakże się myliłam!
Sześcioro nurków głębinowych zabiera się do pracy na dnie morza i nagle jeden z nich umiera w niewyjaśnionych okolicznościach. O pracy nie ma mowy, procedura przewiduje wynurzenie, dekompresję i zbadanie sprawy przez odpowiednie służby. Tyle, że to trwa kilka dni, a podczas tych kilku dni życie tracą kolejni nurkowie, a ci, którzy patrzą na śmierć kolegów, coraz gorzej znoszą przymusowe uwięzienie z ciałami współpracowników.
I tu się zorientowałam, że nici z klasycznego kryminału. To thriller podwodny. Duszny, klaustrofobiczny, sugestywny.
