poniedziałek, 13 lipca 2026

"Złomiarz" Paolo Bacigalupi


 Ten autor, mam wrażenie, dobrze wie, co dolega naszej cywilizacji i potrafi te dolegliwości przekształcić w ponure, postapokaliptyczne wizje. Żadne tam epidemie, najazd z kosmosu czy asteroida, nie, nie. Bacigalupi uznał, że największym zagrożeniem dla na naszej cywilizacji jesteśmy my sami. Prawdę mówiąc, ze smutkiem jestem skłonna przyznać mu rację, ale to chyba nie jest miejsce na szersze rozwinięcie tematu.

"Złomiarz" zaczyna się tak, że punktowy reflektor  uwagi czytelnika koncentruje się na małym, chudym Nailerze, który wpełza w najciaśniejsze zakątki wraku tankowca osiadłego na mieliźnie. Chłopak szuka przewodów, które będzie można wypruć ze statku i wywlec na plażę, gdzie czeka już jego ekipa, gotowa do obdzierania kabli z izolacji. Po metal przyjedzie szef, jeśli grupa wyrobi dzienną normę, dostanie zapłatę, za którą można będzie kupić jedzenie, by przeżyć do następnego dnia.

Brud, bieda, ciężka praca, choroby i przemoc -  oto czym jest przesiąknięta społeczność złomiarzy zamieszkujących plażę. Jest też pewna wizja tkwiąca w głowie każdego z nich: marzenie o wielkim fuksie, o skarbie, jakim może być jezioro ropy w zapomnianym zakątku wraku lub ładunek cennych metali -  takie odkrycie to jak dla  nas szóstka w totka. I Nailer trafia na taki skarb! Po przejściu huraganu odkrywa rozbity statek żaglowy, pełen nowoczesnego sprzętu i cennych przedmiotów.  W statku jest też dziewczyna, której wystarczy się pozbyć, by przejąć to wszystko.

"Złomiarz" mimo przygnębiającego obrazu świata przyszłości zaśmieconego i wyeksploatowanego do cna, daje pewną nadzieję. Pokazuje, że jest szansa, że nie zeszmacimy się doszczętnie, to znaczy, wielu się zeszmaci, ale znajdą się jednostki, dla których dobro ludzkości i zwykła ludzka przyzwoitość będą ważniejsze niż doraźne korzyści. Jak dobrze, że oni są. W powieści, oczywiście. I mam nadzieję, że w rzeczywistości też są i będą, bo jak nie, to jesteśmy w czarnej.

"Złomiarz" Paolo Bacigalupi, tłumaczył Wojciech Próchniewicz, Wydawnictwo Mag, 2013.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz