Dobra dusza pożyczyła mi książkę, dobrej duszy należy się wpis o tym, czy mi się podobało, czy nie.
Czy jest na sali ktoś, kto nie wie, o czym jest ta książka? Mam wrażenie, że recenzji w blogosferze przewinęło się tyle, że wszyscy już się orientują, jak można zamieszkać na Marsie.
No właśnie, jak? Trzeba mieć pecha. Tak jak Mark Watney, bohater książki, członek wyprawy na Marsa. Utknął sam, samiuteńki jak palec, na Czerwonej Planecie, a reszta załogi zwinęła się i odleciała, mając go za martwego. Co Mark może zrobić na Marsie, żeby przeżyć, nie zwariować i do tego wrócić do domu?
Ooo. Dużo. I to właśnie robi. A cokolwiek robi, to opisuje to w swoim dzienniku - i to już jest pierwszy krok, żeby nie zwariować. Drugi krok to opracowanie Planu Przeżycia i Powrotu na Ziemię. Trzeci to dołożenie wszelkich starań, żeby nie dać się zabić pustynnej i niegościnnej planecie.
Jednocześnie z jego misją na Ziemi rusza pełną parą praca, by Marka ściągnąć do domu (ktoś tam w końcu dopatrzył, że on żyje) i tak sobie czytałam wahadłowo, przeskakując z Marsa na Ziemię i z powrotem.
Bardzo mi się podobała ta atmosfera solidarności międzyludzkiej, tego, że dla jednego człowieka angażuje się wszystkie siły. Bo swoich się nie zostawia, jak już orzekł dawno temu Lem w "Niezwyciężonym".
Podobał mi się też Mark, facet, którego lubi się od pierwszego wejrzenia i za którego trzyma się kciuki (lubię trzymać kciuki za kogoś w książce) tak mocno, że aż kostki bieleją. Co prawda były momenty, że w swoim dzienniku przynudzał, ale mu wybaczam. Kto nigdy nie przynudzał, niech rzuci ziemniakiem.
To książka dynamiczna, z mnóstwem technicznych szczegółów podanych w wysoce przystępny sposób.Pełno w niej czerwonego marsjańskiego pyłu i pełno w niej życia. Ma się dobrze czytać i dobrze się czyta.
Niebawem pojawi się film! Już wiadomo, kto będzie grał Marka, to Matt Damon. Dobry wybór? A może ktoś inny byłby lepszy?
![Marsjanin [Andy Weir] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE](http://cyfroteka.pl/images/BRD.png)