Książkę oceniam dwojako: literacko - tak sobie. Wspomnieniowo - znakomicie. Dowiedziałam się mnóstwo o słynnym pisarzu, o jego losach, o żonie, o tym, jak pisał i jak lubił słodycze, o samochodzie (słynnym mercedesie też, co to niedawno sprzedawany był na allegro i trafił do hobbysty z Tarnowskich Gór), o domu w Krakowie (widziałam, pisałam o tym).
Po przeczytaniu mam takie wrażenie, do którego chyba nie powinnam się przyznawać jako miłośniczka Lema, ale co tam, przyznam się. Chyba bym nie polubiła Lema jako człowieka. To wrażenie tylko, nie pewność, tu jakieś nieodpowiedzialności w rodzaju wyciągania kluczyka ze stacyjki podczas jazdy, tu świadome lekceważenie rozmówcy czy ludzi ogólnie (i nie mówię tu o namolnych reporterach, bo to inny gatunek).
Do tego kolega zwrócił mi uwagę, że wyczuł tam dezaprobatę Stanisława Lema wobec wyborów życiowych syna, pokładał w nim wielkie nadzieje, a ten poszedł własną drogą. No owszem, rzeczywiście, widać to.
Tu skończę (wiem, krótko dziś, nie mam weny chyba), ale zanim skończę, to biję brawo dla Tomasza, że potrafi pisać z delikatną czułością, ale i rzeczowo o swoim słynnym ojcu.
Ocena: 4,5/6.
![Awantury na tle powszechnego ciążenia [Tomasz Lem] - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE](http://cyfroteka.pl/images/BRD.png)
Już dzisiaj pisałam, że "Awantury..." ciągną mnie o wiele bardziej od biografii Kapuścińskiego. Twoja recenzja zaciekawiła mnie dodatkowo. Zastanawiam się, czy ja polubiłabym Lema...?
OdpowiedzUsuńDzięki za recenzję.
Ysabellbooks, tylko po przeczytaniu uzyskasz odpowiedź na swoje pytanie. :)
OdpowiedzUsuńZachęcam!
Lema jakoś nie trawię, aele to bym chętnie przeczytała :)
OdpowiedzUsuń