czwartek, 21 maja 2015

ŚBK: Gadżety, bez których nie wyobrażam sobie życia

Czyli, krótko mówiąc, rzeczy, od których jestem uzależniona.

Jeśli chodzi o książki, jestem uzależniona od zakładek indeksujących, najlepsze są kolorowo-przezroczyste foliowe. Można nawet po nich pisać, próbowałam ołówkiem. Ale badziewnie to wygląda, prawdę mówiąc. One mają zaznaczać i już. Jak nie mam ich pod ręką przy czytaniu książki, jestem nieszczęśliwa.


Drugim bardzo ważnym gadżetem książkowym jest okładka do czytnika ze lampką. Nie czytnik, tylko właśnie okładka. Właśnie z lampką. Niezwykle przydatna w podróży. 



Jeśli chodzi o życie codzienne, to kalendarz. Zapisuję w nim wszystkie ważne spotkania, zajęcia rehabilitacyjne z Marianką, sportowe Krzysia. Bez niego zginęłabym. Do kalendarza mam zawsze przyczepiony ołówek, stylowy srebrzony Wahl (ładne połączenie tradycji z nowoczesnością), zawsze mogę coś dopisać, choćby na kolanie (do tego przydaje się twarda okładka kalendarza).


Uzależniona też jestem od odtwarzacza w samochodzie. Jakbym go nie miała, nie mogłabym słuchać audiobooków podczas jazdy. Wtedy niechybnie zwariowałabym z nudów.





A Wy macie jakieś ulubione gadżety? Jakie?

27 komentarzy:

  1. Dokładnie Cię rozumiem, takie gadżety bardzo umilają i pomagają, sama korzystam z kolorowych nalepek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się okazuje, masa ludzi z nich korzysta :)

      Usuń
  2. zakładki indeksujące to podstawa, pod ręką muszę też mieć mój bazgrolnik, w którym zapisuje myśli,jakie mi podczas lektury przychodzą, do tego zakładka- każda książka ma swoją, krem do rak i balsam do ust- z nimi się nie rozstaję i mój notesik torebkowy. Telefon to oczywista oczywistość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazgrolnik - cóż za urocza nazwa! A balsam do ust, coś mi o oczy obiło, to ta sowa?

      Usuń
    2. sówka, owszem...:) Ale różne mam balsamy. a jeszcze zapomniałam o innych gadżetach- mam fioła na punkcie kubków, ale każdy kubek u mnie ma swój napój, mam więc kubek do porannej kawy, do popołudniowej kawy, do kakao, do herbaty z cytryną, do innych smakowych herbat, do cappuccino, do mleka...no...każdy ma jakieś swoje fioły :)

      Usuń
  3. Jakie doskonałe zakładki indeksujące, ile kolorów! Chyba nigdy, szczerze mówiąc, jeszcze tak bogatych nie widziałam (no dobrze, to już pokazuje, jakim jestem szalonym ich fanem, chociaż dopiero niedawno się dowiedziałam, ja się w ogóle toto nazywa, wcześniej mówiłam o nich po prostu "przezroczyste karteczki do zaznaczania" ;)). Zawsze trafiają mi się zestawy czterokolorowe w tych podstawowych odcieniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poluję na zakładki w Biedronce, nie dość, że mocno kolorowe, że foliowe, że tanie, to jeszcze linijkę mają! A całość służy mi jako zakładka i już żadnej innej nie potrzebuję.

      Usuń
  4. A ja jestem nietypowa, bo nie mam żadnych ulubionych gadżetów:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istotnie, jesteś. Ale nic, nic zupełnie?

      Usuń
  5. Zakreślaczy w przypadku podręczników tony zużywam... // Widziałam gdzieś takie karteczki samoprzylepne, w kształcie duchów przejzroczystych do robienia notatek w książkach - na pewno by mi się przydały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, takie większe? O, rzeczywiście, to by mi się przydało. Będę się rozglądać. Albo jak będziesz Ty widzieć, to rzuć linkiem!

      Usuń
  6. zakładki - muszą być, bez nich jak bez ręki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, ileż fanów mają zakładki :)

      Usuń
  7. Też zawsze potrzebuję kalendarza, zginęłabym bez niego. Tyle się na co dzień dzieje, mam pełno obowiązków, terminy gonią i jakoś trzeba o tym pamiętać :)
    Ja odtwarzacza w samochodzie nie potrzebuję (nawet nie mam prawa jazdy), ale za to nie wyobrażam sobie życia bez słuchawek i telefonu pełnego muzyki ;)

    ksiazkowy-swiat-niki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, słuchawki i telefon, to mniej więcej to samo, co odtwarzacz w samochodzie.

      Usuń
  8. Właśnie namówiłaś mnie na zakup zakładek indeksujących. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydadzą Ci się, dam głowę.

      Usuń
  9. Ja te namówionam!
    Producenci zakładek indeksujących dzwonią właśnie do fabryki by uruchomić drugą linię produkcyjną ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja chyba nie mam takich gadżetów książkowych. Bo o karteczki indeksujące używam, jak sobie położę przy książce, a jeśli nie to nie. Zakładkę fajnie mieć, ale jak nie ma to i paragon, i listek świetnie się sprawdzą. Z poza książkowych to na pewno nie wyobrażam sobie życia bez mojego roweru, ani bez mojego telefonu, bez stert książek wysypujących się z regałów, bez pięcioletniego kalendarza pogodowego, bez notesów czekających na zapisanie, bez świec zapachowych czekających na wypalenie, bez mojej łajby, bez koca w krowie łaty i bez tarty miętowej z ulubionej cukierni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ile tego się nazbierało! Sterty też mam i notesy... :)

      Usuń
  11. Po pierwsze - wielki zeszyt z kartkami, które można wyrywać (i koniecznie z Keep Calm na okładce), w którym notuję wszystko, co przychodzi mi do głowy w trakcie lektury książki lub oglądania filmu. Przepisuję do niego tony cytatów (bo nie lubię karteczek przyklejonych na książce, potem mnie wkurzają, gdy książka wraca na półkę, a odklejać szkoda, bo cytaty się zagubią).
    Po drugie - ostatnio przeprosiłam się z Kindelkiem, ale to tak warunkowo na razie. Nie wyobrażam sobie podróży bez niego.
    No i ołówki. Kocham ołówki. Zbieram ołówki. Takie, jakie można kupić w muzeach, w sklepach z pamiątkami. Bo lubię nimi pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, to Ty notatki robisz na bieżąco? I zakładek nie używasz? No jak to tak, zupełnie niezakładkowa jesteś? :D
      Kindle bardzo wygodna rzecz.

      Ołówki? No proszę :) Pięknie!

      Usuń
    2. Kiedyś robiłam notatki na książkach - ołówkiem ;), ale potem nie chciało mi się ich poszukiwać. Tak, robię notatki na bieżąco, bo mi potem połowa myśli ucieka. Dlatego wychodząc z domu biorę ze sobą książkę, notes i trzy ołówki ;)

      Usuń
    3. Wiesz, kiedyś też tak notowałam na bieżąco. Ale zaprzestałam, bo sama siebie irytowałam odrywaniem się od lektury. Teraz wklejam karteczki. :)

      Usuń