czwartek, 19 marca 2020

"Niezwyciężony" Rafał Mikołajczyk


Lem. Wychowałam się na Lemie, w Pirksie to swego czasu byłam prawie zakochana, dzięki opowiadaniu "Terminus" nauczyłam się alfabetu Morse'a (i znam do dziś!), a "Niezwyciężonego" czytałam kilkukrotnie od deski do deski i na wyrywki. Pierwsze zdanie tej książki próbowałam kiedyś przenieść metodą dekupażu na ołówek. Żeby pogrążyć się ostatecznie, dodam, że kilka lat temu, będąc w Krakowie, z ochotą oglądałam, fotografowałam dom Lema, a także siebie na tle tego domu. No i oczywiście zbliżenie domofonu z nazwiskiem pisarza.

Rozumiecie teraz, że gdy pojawił się na rynku komiks "Niezwyciężony", musiałam go mieć. Wykorzystałam też okazję i na imprezie "Niech żyje komiks!" w Katowicach zdobyłam wrys autora w swoim egzemplarzu.



Po czym w końcu komiks przeczytałam ;)
Jasnym jest, że treścią nie jestem zaskoczona, bo przecież znam ją prawie na pamięć. Dla tych, co nie znają:
"Niezwyciężony to krążownik międzygalaktyczny wysłany na planetę Regis III z misją odnalezienia Kondora – zaginionej w niewyjaśnionych okolicznościach bliźniaczej jednostki, z którą utracono kontakt wkrótce po jej wylądowaniu na planecie. W miarę odkrywania przez załogę Niezwyciężonego sekretów Regis III, pojawiają się kolejne tajemnice i rodzą się pytania, na które bohaterowie nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć. Pozostaje im tylko snuć domysły i hipotezy dotyczące byłych oraz obecnych zdarzeń. "

Może więc pogadajmy o rysunkach. Zaskoczył mnie autor, mocno odbiegając od mojego wyobrażenia o Regis, rakietach, miastach i kryształkach. Komiksowa planeta jest duszna, złowroga (to przez czerwony kolor) i przygnębiająca. Regis z mojej wyobraźni dwunastolatki była w żółtym, pustynnym kolorze i tchnęła złowrogim spokojem.  Zaskoczył mnie kształt "Kondora" i "Niezwyciężonego", a także muszek. Nie, skąd, ja tu nic nie zarzucam, tylko szeroko otwieram oczy na inny pomysł, inny punkt widzenia, na plenery i świetnie narysowane "miasta".


Najlepsze w tych kadrach są postacie. Ci wszyscy dzielni astronauci, pełni pomysłów, obaw, wątpliwości i heroizmu. Horpach jest wspaniały, doświadczony, majestatyczny. Rohan bohaterski i ludzki. Świetnym akcentem było pojawienie się na sekundę postaci Lema. Chciałam więcej. I mam!


Warto chodzić na imprezy komiksowe dla takich wrysów. Komiks cenię, wytrącił mnie trochę z utartych kolein. Polecam fanom!

P.S. Teraz czas na film, niech to ktoś nakręci! To "Niezwyciężony" powinien być zekranizowany, a nie ten nudny "Solaris"!

"Niezwyciężony" Rafał Mikołajczyk, Booka, Warszawa 2019.

6 komentarzy:

  1. Rewelacyjny rysunek. Widzę, że autor ma talent nie tylko do pisania. ;) No, ale w końcu komiks. Na pewno dla Ciebie, jako dla fanki, to mega gratka. Gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zastanawiam się, co mają znaczyć słowa "ma talent nie tylko do pisania". To komiks, autor rysuje, nie pisze. Owszem, wymieniony jest także jako scenarzysta, ale ponieważ komiks jest oparty na prozie Lema, to i proza w komiksie jest "lemowa".
      :)

      pozdrawiam i dziękuję :)

      Usuń
    2. Ach, wybacz. Źle zrozumiałam. Sądziłam, że inspiracja Lemem była hm... Mniej "dosłowna". Myślałam, że ten komiks to coś na zasadzie fan-fiction, gdy pisarz tworzy nowe przygody, czy opisuje nowe historie bohaterów już "gotowych" zapożyczonych od innego pisarza. Albo dopisuje kolejny tom dzieła innego autora. A, że Lema również nie znam zbyt dobrze, pomyślałam, że proza w komiksie jest również autorska... :)

      Usuń
    3. No tak, bo właściwie ja wcale tego nie wyjaśniłam w tekście, że to komiks na podstawie powieści, przeniesiony na obrazy niemal 1:1.

      Usuń
  2. Pięknie wygląda. Muszę w końcu kupić. Koniecznie!

    Ale żeby "Solaris" nudnym nazywać? Jak to tak? ;) Powieść była bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieść dobra, ale nie porywająca, a filmy nudne. Oglądałeś oba?

      Usuń