wtorek, 17 lutego 2009

Po wizycie w Empiku

Okazało się, iż zgodnie z moimi oczekiwaniami "Wyszywanki" Marjane Satrapi kupione w zeszłym tygodniu były jedynym egzemplarzem. Oddałam je więc, tłumacząc, że są pomylone kartki i wyruszyłam na poszukiwanie zastępstwa. Najpierw oczywiście komiksy, ale Calvina i Hobbesa nie było, niestety. Inne książki Satrapi? Persepolis, już czytałam. Rzut oka na literaturę polską, obcą, fantastykę, jest mi coraz cieplej, uch - no dobra, niech będzie "Księga rzeczy utraconych" Johna Connolly'ego, ostatnio zaglądałam do schowka i coś tam było o literackich odnośnikach. Biorę.

Po czym dzwonię do ślubnego i chwalę się, że mam nową książkę, a on na to: ale sprawdziłaś, czy ma jakieś braki, prawda? ;)

Neska pyta, jak mi się Chwin podoba (przyznałam się, że właśnie czytam). Jestem w połowie "Złotego Pelikana" i chylę głowę przed piórem, te metafory, umiejętność wydłubania sedna z zalewu myśli, ładne okrągłe zdania, ba! ten facet umie opisywać sny! - ale to wszystko takie lekkie, ulotne, mało mięsa, akcja, akcja, gdzie jest akcja, żywa, soczysta?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza