sobota, 8 grudnia 2012

"Uczta dla wron. Cienie śmierci" G.R.R. Martin - cóż za straszliwa nuda


Bożesz ty mój, jak mówi ciocia Stasia z Klanu, ależ ja się wynudziła przy czytaniu, aż niepodobna to sobie wyobrazić! No wprost aż nie wiem, co tu pisać, żeby coś mi z tego zostało na przyszłość (czyli jak uda mi się zdobyć następny tom). Ale jakieś krótkie streszczenie by się zdało.

Co się dzieje ze Starkami? Tymi, co przeżyli, oczywiście.
Sansa udaje córkę Littlefingera w Orlim Gnieździe. Arya próbuje się odnaleźć w jakimś zakonie czy czymś takim. Chłopcy Starków, nie wiem, czy jest o nich choćby wzmianka, oprócz Jona, o którym jest wzmianka, że jest Lordem Dowódcą. Karła brak, bo gdzieś się skrył, smoków brak, bo w tym tomie całkiem je pominięto...
Zdaje się, że cały tom wypełnia sobą Cersei, piękna i wyjątkowo niesympatyczna królowa, która wszystko wszystkim ma za złe.
Trochę jest o królestwie Żelaznych Wysp, gdzie po śmierci Greyjoya zaczynają szarpać się o władzę.  Trochę jest też o Dorne, gdzie po śmierci Oberyna Martella też zaczynają szarpać się o władzę.
Trochę więcej jest o Brienne z Tartu, ale nic ciekawego, jeździ i szuka Sansy.

Straszliwie nudny tom. 

"Uczta dla wron. Cienie śmierci" G.R.R. Martin, przełożył Michał Jakuszewski, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2006.

18 komentarzy:

  1. Przesada z tym nudnym, ale faktycznie poszatkowany potwornie i jakoś tak się wszyscy snują:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Snują jak eeee... smród po gaciach? ;)

      Usuń
  2. A czasem to nie "Uczta" jest podzielona tak, że w jednym tomie jest to co się dzieje na północy, a w drugim to co na południu (czy jakoś tak)?

    Może Bran, Rickon, Tyrion i smoki będą w "Sieci spisków"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmartwię Cię, czytam Sieć spisków i opis nadal pasuje ;) A i tak mi się podoba.

      Usuń
    2. Może i podzielona, ale tu już nawet nie o podzielenie chodzi. Tam się nic nie dzieje, nic ciekawego.

      Usuń
  3. Niestety to jest tom przełomowy. Mam wrażenie, że mimo wszystko Martin za bardzo się rozpedził, namnożył tych wątków i bohaterów, że trudno się czasem połapać, kto jest synem kogo i tak dalej. Nadal jest ciekawie, ale już bez tego zauroczenia, co na początku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O! Właśnie. Bez zauroczenia, czytałam z rozpędu, bo tom któryś z kolei, bo wypada wiedzieć, co będzie dalej...

      Usuń
  4. Dobrze, ze porzucilam juz "Starcie krolow" ;-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie "Starcie królów" całkiem nieźle się czytało, dopiero teraz zdechło.

      Usuń
  5. O, jaka surowa ;) Szczerze, jak patrzę z perspektywy czasu, trochę za dużo wątków Martin wprowadził. I przez to nam główni bohaterowie umykają. Ale i tak biorę, co daje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Surowa, bom się zawiodła. Spodziewałam się uciechy, a nie dostałam nic.

      Usuń
  6. A ja łykałem jak pelikano :) I następne też łyknę jak pelikano :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nic ci się tam nie snuło, nic nie nudziło?

      Usuń
    2. Wspominałem o wodolejstwie, ale żeby aż nuda, to nie :D

      Usuń
  7. Z każdym tomem coraz gorzej, tak mi się to widzi.
    Wodolejstwo i bicie piany bym zniosła ale brak karła???
    no way!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karłobrak w tym tomie, to udowodnione. Tylko o nim pogłoski. Mało, nie?

      Usuń