czwartek, 29 stycznia 2015

Było o notesach, teraz o piórach - jak wybrać dla siebie wieczne pióro?

Właściwie o notesach też bym popisała, bo od ostatniego wpisu o nich kolekcja mi się znacznie rozrosła, a do tego moja pasja dziwnie działa na moich bliskich i znajomych. Pod choinką znalazłam ozdobny notesik, a gdy pojechałam do TK-Maxx zbadać ofertę, mąż dzielnie mi towarzyszył, przeglądał razem ze mną  i wybrał mi kolejny notes do kolekcji :) A koleżanka kupuje sobie namiętnie przeterminowane kalendarze Moleskine do notatek i mówi... dobra, STOP, bo o notesach to ja mogę długo.

Miało być o piórach. Piszę wyłącznie wiecznymi piórami (no dobra, prawie, długopisu też używam, ale rzadko). Mam ich kilka, różne firmy, różne grubości stalówek, różne atramenty. Jednak jeśli ktoś by mnie zapytał, jak wybrać dla siebie wieczne pióro, ba, a jeszcze jak ma to być pierwsze wieczne pióro, to odpowiedź mam przygotowaną.

Nie mam zielonego pojęcia. Serio.

Więc może napiszę, jak to u mnie było. Dawno dawno temu miałam sobie jedno pióro dostane od męża, stalowy, zgrabny Parker Jotter z monogramem Marilyn Monroe.


Pisałam, nie pisałam, leżało sobie, nie przywiązywałam wagi do niego. Jeść nie wołało, mogło sobie leżeć. Potem zaczęła mi się era notatek o książkach, spisywałam recenzje w zeszytach, ale początkowo długopisami. Takimi zwykłymi. Komfort średni, więc przerzuciłam się na żelowe. Pisało się lżej, ale lubiły robić kleksy czy wylewać. W międzyczasie zaczęłam bardziej zwracać uwagę na to, w czym piszę, zeszyty mi szlachetniały, toteż przypomniałam sobie o piórze.

Wyciągnęłam zapomnianego Parkera, który spotkał się z przecudownym notatnikiem Paperblanks i ALLELUJA! Zaiskrzyło! To była miłość od pierwszego wejrzenia. Tych notatników było trzy, zapisałam je pracowicie jeden po drugim, po czym zaczęłam się rozglądać na jeszcze innym notesem (no tak, wiedziałam, że się od notesów nie odczepię, trudno), ale koniecznie dobrej jakości, bo przecież naocznie przekonałam się, jak zgrany duet potrafi stworzyć atrament na dobrym papierze. Tak się wzbogaciłam o kolejne notatniki: Oxford, Leuchtturm1917 (który bardzo lubię), Moleskine, Rhodię, Conceptum. Wiedzę o tych notesach zdobyłam na forum o piórach FOP. A że to forum o piórach, zaczęłam czytać o piórach i zaczęłam się zastanawiać, jak by się pisało innym piórem niż ten Parker...

Po czym zakupiłam w supermarkecie Real piórko do kaligrafii Pilot Pluminix :) No co, tanie było :) Tym sposobem wsiąkłam w Piloty Plumixy na amen.

Spokojnie, pióro przeżyło ;)

To pióro o ściętej stalówce (italic). Fakt, że kreśli różnej grubości kreskę w zależności od kierunku pisania, wyjątkowo mi się spodobało. Obecnie mam w piórniku pięć takich, o różnych szerokościach stalówki i każde zatankowane innym kolorem. W L1917 świetnie mi się nimi pisało.

Ten notes to akurat nie L1917, tylko house of empik


Następnie pojawiło się u mnie Lamy Safari, pióro o przedziwnym klipsie przypominającym potężny spinacz do papieru. Właściwie nie wiem, czemu je kupiłam, jakoś tak, potrzebowałam czegoś, co nie byłoby piórem do kaligrafii (bo po Plumixach dokupiłam jeszcze Pelikana Scripta, hehe), padło na Lamy. Pióro lekkie jak piórko, nieważkie wręcz! Ale sunie tak gładko po papierze, że nie umiem nim ładnie pisać. Wyprzedza moją rękę ;) No i - mimo stalówki o grubości F - pisze dość mokrą, nie za cienką kreską.

Cienką kreskę miałam okazję podziwiać na spotkaniach piórowych, o których już kilka razy pisałam - można pomacać pióro kolegi, popisać, pooglądać. Zapragnęłam mieć swoją cienką kreskę, toteż nabyłam śliczne, smukłe, małe pióro Sheaffer Targa Slim o stalówce X (czyli XF).

Czarna Targa i czarna Rhodia - dobrana para

 Akurat z tym egzemplarzem miałam trochę kłopotu, trzeba było odsyłać do reklamacji, ale gdy już otrzymałam swoją Targę i mogłam nią popisać, ech. Cieniutka, wykwintna kreska, idealna do drobnego pisma.
Cudownie się pisze, to prawda

Teraz odświeżyłam Parkera, dobrze współpracuje mi z notatnikiem Rhodia, a jak mam ochotę na skupione, skondensowane notatki, wyciągam Targę, jak na zamaszyste zawijasy, wybieram któryś z Plumixów, a do robienia planów i spisów używam Lamy.

Więc - jak wybrać dla siebie wieczne pióro? Może po prostu przyjść na spotkanie pióromaniaków? Albo chociaż poczytać forum o piórach? Doprawdy, nie wiem.

Czy planuję zakup jeszcze jakiegoś pióra? Już chciałam odpowiedzieć, że nie, no skąd, gdzieżby, na razie mi wystarczy, ale pacnęłam się w czoło, no przecież brakuje mi jeszcze jednego Plumixa, o grubości stalówki B. Miałam, ale oddałam mamie. Dostała ode mnie Plumixa M, ale mój jej się bardziej spodobał, więc się zamieniłyśmy.  Tak przy okazji: ależ moja mama pięknie pisze piórem! Kiedyś pokażę.

Aha, nie napisałam jeszcze o stalówkach, których też kilka mam:
To kolorowe to projekt pióra na konkurs

O zestawie do kaligrafii, który dostałam na gwiazdkę oraz o ołówkach... Stalówki  i obsadkę czasem wyciągam, ale rzadko, bo mi dzieci przejmują  i nie mam jak popisać.

Krzyś naprawdę dobrze sobie radzi z piórem

Przydatne linki - TUTAJ wyjaśnienie, co to stalówka italic i jak się określa rozmiary stalówek.

Forum o piórach - tutaj należy uważać z wejściem, a już na pewno porządnie przemyśleć zarejestrowanie się. Jeśli już jednak się zarejestrujecie, żeby przeglądać forum, to uważajcie, na litość boską i nie udzielajcie się za bardzo! Zanim się obejrzycie, wsiąkniecie, zaczniecie uczęszczać na spotkania, kupować nowe pióra i możecie zachorować na zaawansowaną piórozę.

Ach, zapomniałabym, przecież specjalnie zrobiłam kilka zdjęć swoich piór.
Widok z góry
Od góry:
1. Pilot Plumix F
2 i 4. Pilot Pluminix M(pióro krótsze)
3. Pilot Plumix M
5. Pilot Plumix BB
6. Pelikan Script 1,5
7. Parker Jotter M
8. Lamy Safari F
9. Sheaffer Targa Slim XF



Widok z boku

Linie
Mam nadzieję, że nie zanudziłam. A o notesach będzie następnym razem. Pozdrawiam pióromaniaków!

48 komentarzy:

  1. Ja też lubię pióra, nie umiem pisać długopisem. Jednak, jako że mam tendencję do gubienia i upuszczania wszystkiego, a także dwa koty, które uwielbiają zrzucać różne rzeczy z biurka, stawiam na minimalizację strat i ostatnio kupuję "chińczyki" po dosłownie parę złotych. Na moje potrzeby wystarcza, kaligraf ze mnie żaden, wymagam tylko, żeby cienko pisało. Poza tym - wracają fajne wspomnienia z podstawówki, mam takie samo bordowe Hero z zabudowaną stalówką jak wtedy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, Hero też mi się plącze w szufladzie, ale nie odgrzebuję, niech leżą. Kiedyś jedno chciałam odkurzyć do pisania, to mi się oparło i nie chciało pisać. Odpuściłam. A teraz to już mam inne.

      Usuń
  2. Nie ma to jak kolegę od rana zdenerwować, co? ;-)
    Właśnie chciałem coś dokupić do codziennego użytku, oglądałem Lamy Safari 17 lub 19. Mówisz z F-ką pisze niezbyt cienko? Dobrze wiedzieć bo chciałem M-kę wybrać. No i dobrze, że lekkie, może będę szybciej pisał ;-) chociaż może mnie wyraźnie ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nikogo nie denerwuję! Tylko piszę, no... Jak lubisz cienką kreskę, to weź F, M-ka będzie za gruba. Lekkie, leciuteńkie to moje Lamy, mówię Ci :)

      Usuń
  3. Mnie najlepiej pisało się Watermanem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używam Watermana. Jest na obrazkach na blogu :-)
      Tylko, że nie pasuje mi do robienia notatek "na gorąco" ;-)

      Usuń
    2. Tej firmy jeszcze nie znam. To znaczy znam, oczywiście, atramentów używam, ale pióra nie mam, więc na podstawie własnych doświadczeń nie mogę nic powiedzieć.

      Usuń
    3. Waterman to połączenie klasycznego piękna z nowoczesną estetyką i wyrafinowaną elegancją oraz doskonałe rozwiązania techniczne. Mi osobiście podoba się linia Carene

      Usuń
  4. Próbowałam, piórem też jest brzydko, od zawsze nie potrafię pisać :D swego czasu pisałam ołówkiem, w domu poprawiałam ładniej długopisem i gumowałam ołówek ;) najlepiej lubię żelopisy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żelopisy zdecydowanie lepsze niż zwykłe długopisy, to prawda. A to, że wieczne pióro poprawia charakter pisma, uważam za mit. Charakter to charakter, można nad nim popracować, ale wcale się nie musi.

      Usuń
  5. A co to za atrament ten zielony (pióro nr 9)? Wygląda na ładny odcień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Pelikan Brillant Green z kałamarza.

      Usuń
    2. Dzięki. Może się za takim rozejrzę, normalnie piszę tylko na czarno, ale dojrzewam do myśli, że w jednym piórze mogłabym mieć kolor...

      Usuń
    3. Jeśli nie ten, to polecam turkusowy, też z Pelikana. Bardzo wdzięczny kolor.

      Usuń
  6. Nie zanudzasz! Przeciwnie :) Dluższą chwilę spedziłam również na porównaniu kresek na tym bardzo fajnym zbiorowym zdjęciu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, Agnieszko, nie napisałaś nic o atramentach. To są pióra na naboje czy pompkę? Które lepsze? Ja zawsze wolałam butlę z atramentem, po pierwsze bo takie fajnie retro, po drugie bo naboje kończą się w mgnieniu oka, a potem pudełeczko z nabojami też i nim się człowiek obejrzy trzeba kupować nowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, do listy rzeczy, o których nie napisałam, trzeba dodać atrament :) Bo mi się już wpis robił za długi...
      Używam przeważnie nabojów, ale kałamarze też mam. Na Pen Show Poland można się zaopatrzyć w ręcznie robione atramenty w niepowtarzalnych odcieniach.

      Usuń
    2. Ręcznie robione atramenty! Oh waaa! Muszę się rozejrzeć za Pen Show Montreal :)

      Usuń
    3. Właśnie, przez tą szybką wyczerpywalność nabojów (ostatnio pobiłam rekord, w ciągu jednego dnia zużyłam cały nabój - opracowywałam 15 zagadnień na kolokwium), mam przerwy w pisaniu piórem, bo zanim przypomnę by kupić, zanim trafię na pudełko w markecie (bo wtedy dopiero mi się o nim przypomni), a niestety coraz rzadziej mogę trafić na odpowiednie naboje - tak potrafi minąć pół roku.

      Usuń
    4. Kasiu, jeśli jest problem z nabojami, to rozwiązaniem jest konwerter i butla atramentu :)

      Usuń
  8. Jejku, czytając o Twoich piórach i notesach uświadomiłam sobie, że kiedyś miałam taki piękny zwyczaj zapisywania recenzji na papierze, które później (zazwyczaj nieco zmodyfikowane) wrzucałam na bloga. Pisałam najpierw w zeszycie piórem, później w małych notesikach długopisem. Zawsze skrupulatnie planowałam, jakiej książki recenzję będę pisać. Miałam swoistego rodzaju listy.

    Ale już od jakiegoś czasu nie piszę ręcznie. Otwieram okno posta i przelewam na nie swoje wrażenia. Czasami zajmuje mi to kilka dni, niekiedy tydzień, ale często od razu tworzę całą recenzję.

    W przypadku ręcznego pisania nigdy nie miałam problemów z weną. Zasiadałam, pisałam, kreśliłam pomysły, czasami robiłam plany z hasłami. I myślę, że chciałabym wrócić do tego zwyczaju. Wiem, że go porzuciłam z uwagi na oszczędność czasu - teraz recenzję mogę pisać choćby na komórce albo podczas przerwy, na komputerze w pracy, ale jednocześnie pisanie straciło ten cały urok.

    Muszę wygrzebać moje pióro (dostałam od mojego męża, który wtedy był narzeczonym bardzo ładne pióro Cerutti), odkurzyć go, wyczyścić i pisać, pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Koniecznie odkurzyć i pisać. Przecież to taka frajda, sama wiesz :)
      Jeśli o mnie chodzi, bezpośrednio na bloga wpisuję tylko takie teksty jak powyższe. Wszystko co dotyczy książek, najpierw ląduje w notesie.

      Usuń
  9. Mam podobnego Parkera, ale to już chyba wiesz, bo pisałam kiedyś u Ciebie w jednym z komentarzy. Jak ja kocham pióra - nie cierpię długopisów i jestem chora, że w moim obecnym notesie nie da się pisać moim P.
    Żałuję, że mój kochany, dostany od psiapsiółki z podstawówki Pelikan został najzwyczajniej w świecie zaiwaniony na przerwie w liceum. Po tym piórze płakałam jak po starym przyjacielu.
    Miałam jeszcze jedno dobre pióro, ale spadło stalówka w dół i przestało pisać. Szkoda go, bo kreska ładna była.
    Mój mąż też pisze piórem. tośmy się dobrali, co?
    Malutki miał pióro (moje) w ręku tylko raz, jak podpisywał się na liście do babci. Skrobał nim okrutnie, ale chyba mu się spodobało. Czy jest jakieś pióro (z tych lepszych, nie "supermarketowych"), którym by takie małe nienawykłe rączki mogły działać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Twoim Parkerze wiem, pisałaś, pamiętam. A dlaczego w obecnym notesie nie da się pisać piórem? Kiepski papier? Zmień notes ;)

      Agata, "spadnięte" pióro czasem da się naprawić. Na wzmiankowanym przeze mnie forum są specjaliści z wielką znajomością tematu. Jeśli uważasz, że rzecz warta naprawienia, to dam namiary.

      Małemu to daj pióro właśnie z marketu, niech się wybrudzi, niech popisze, niech pozna, że z jednej strony pisze tak, a z drugiej inaczej, że wcale nie trzeba mocno przyciskać... a jak już się przyzwyczai i nie będzie giął stalówki, to wtedy pomyślisz o czymś lepszym.

      Usuń
    2. Mieliśmy z Kubusiem Puchatkiem, ale nie chciało pisać :/
      Tamto pióro muszę poszukać. W razie czego bardzo chętnie skorzystam z namiarów.
      Notes mam gruby, niby fajny, okładka bajerancka, ale papier beznadziejny. Ale szkoda, że nie wiedziałam wcześniej, a teraz zostanie prawie cały. Pióro tam strasznie zalewa.
      Te Twoje L1917 mi się strasznie podobały, ech...:)

      Usuń
    3. Mnie kiedyś spadło pióro (jakiś Parker, z tych tańszych), stalówka się zgięła pod kątem 90 stopni... i dalej pisało! Przez całkiem długi czas używałam takiego krzywego, potem je zgubiłam.

      Usuń
    4. Agata, mnie też świeżo kupione pióro nie chciało pisać. Rozkręciłam, wymoczyłam w wodzie z kroplą Ludwika, wypłukałam i poszło.
      Notes może zapisz piórem kulkowym? ;) Wiem, wiem, ja też bym nie chciała, choć mam. O właśnie, o piórach kulkowych, które posiadam, też nie napisałam, a firmowe, Parker i Sheaffer ;) Leżą gdzieś tam.
      Agata, jak masz gdzieś w pobliżu sklep TK-Maxx (jest w M1 w Czeladzi i w Zabrzu, może masz M1 gdzieś bliżej), to zajrzyj. Na przełomie roku było tam sporo kalendarzy tej firmy. Może i notesy, ale nie pamiętam. To nie jest stała oferta, po prostu rzucają, co mają, dlatego za każdym razem jest niespodzianka, co się zastanie. Ale wcześniej sprawdź sobie ceny, albo w Latarni Mola, albo w Twoim Piórze.


      Procella, no to niezłe piórko, jak się wygięło i pisało :) Ale czy nie było niewygodnie tak pisać? Nie próbowałaś wyprostować?

      Usuń
    5. Notes z Kubusiem Puchatkiem rzeczywiście kompletnie nie nadaje się do pisania piórem. Miałam taki w 2012 i chociaż śliczny był bardzo już więcej nie kupiłam z powodu tego impregnowanego papieru. Nawet ołówkiem się nie dało :/

      Usuń
    6. Serio, impregnowany papier? No no, jeszcze mi się nie zdarzyło na taki trafić :) Dajcie linka!

      Usuń
  10. W zeszłym roku skusiłam się na swojego pierwszego Parkera, którym planuję i maturę dobrze napisać :D Bardzo podoba mi się to o różnej grubości kreski, genialne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, z takim założeniem to matura pójdzie jak z płatka! Przecież wiadomo, że ręczne pisanie trenuje zwoje mózgowe (serio serio!).
      Dzięki za wyrażenie słowa zachwytu, wtedy bardziej mi się chce pokazywać takie rzeczy.

      Usuń
  11. Aga, doskonały tekst :)
    A odnośnie spotkania, to już 07 lutego, o godzinie 11:00 jest kolejne w Kosmosie. Będziesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się tam dopisałam. Będę, będę :)

      Usuń
  12. No dobra, gdzie w sieci nie zedrą? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuję w Twoim Piórze przeważnie, jakoś jeszcze nie poczułam się obdarta ;) Banerek z boku.

      Usuń
  13. Nie przyszło mi do głowy, by mieć więcej niż jedno pióro. Długopisy owszem, wszędzie gdzieś się walają, przy byle okazji się je dostaje, ale pióro to tylko jedno. Jestem przywiązana do jednego modelu Parkera, niedrogiego, bo ok. 30zł kosztuje i zawsze, kiedy z jakichś przyczyn (po paru latach) niszczeje to kupuje dokładnie ten sam model, inne za ciężkie, za szeroka nasada itd.
    Szkoda tyle, że z kaligrafią u mnie kiepsko. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kaligrafią i u mnie kiepsko, ale już się cieszę na kwiecień, zapisałam się na warsztaty kaligraficzne i zobaczę, z czym to się je.
      Przywiązanie do jednego pióra godne podziwu, nigdy Cię nie kusiło, żeby wypróbować inne?

      Usuń
    2. Próbowałam, jak rodzice dostawali w prezencie jakiegoś innego Parkera czy Pelikana i mi pożyczali/dawali na okres niedyspozycyjności mojego pióra - no nie mogłam się przyzwyczaić, wymagają innego układu palców.

      PS. Świeży problem - zakreślanie tekstu napisanego piórem. Mnie zakreślacz brudzi się od atramentu, a tekst zostaje rozmazany (mimo dużego upływu czasu od napisania). Zakreślacz i pióro to odgórnie niedobra para, czy to wina papieru, zakreślacza czy atramentu?

      Usuń
    3. To niedobra para. Zakreślacz jest mokry, a większość atramentów nie jest wodoodporna.
      Więcej na ten temat możesz przeczytać tu:
      http://forumopiorach.net/viewtopic.php?f=14&t=2047&start=30
      Tfu, zaraz, pewnie bez logowania nie możesz.
      Polecają tam zamiast zakreślaczy tzw suche zakreślacze, czyli hm, no kredki, jak na mój gust.
      https://www.google.pl/search?q=lyra+mega+liner&ie=utf-8&oe=utf-8&gws_rd=cr&ei=uE_RVPXRA8a0UfymhNgH
      http://www.staedtler.com/en/products/markers-refill-ink/highlighters/textsurfer-dry-128-64-triangular-highlighter-pencil/#/tabs/info
      Osobiście bym zakupiła suche pastele zamiast zakreślaczy.

      Usuń
    4. Jak suche pastele?? Chyba nie masz na myśli tych sypiących się, co trzeba lakierem do włosów utrwalać? ;)

      Usuń
    5. Do notatek chyba nie trzeba utrwalać? Obraz owszem, owszem, trzeba, z tym nie polemizuję...

      Usuń
  14. Piękna kolekcja :) Powiedz mi proszę jakiego typu, jakiej firmy naboje pasują do plumixów M oraz tych grubszych? Bo rozumiem, że ze wzgledu na różnicę w rozmiarach piór, potrzebne są tez rózne wkłady, czy dobrze kombinuję? ;) A gdybym chciała używać atramentu, to z kolei jaki tłoczek? Czytam na róznych forach i w opisach sprzedawców, ale znajduje mnóstwo sprzecznych informacji. Może TY pomożesz rozwikłać zagadkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Plumix i Pluminix to prawie to same pióro, tylko tył (czyli miejsce, gdzie mieści się nabój/konwerter) jest dłuższy/krótszy.
      Do Pluminixa pasują krótkie naboje typu international. Jeśli chcę zmienić atrament, po prostu płuczę zużyty, pusty już nabój wodą za pomocą strzykawki i igły. I potem wlewam atrament z kałamarza, też strzykawką z igłą. Ważne, by tego samego naboju nie używać zbyt długo, bo po pewnym czasie plastik (który z założenia przecież ma być jednorazowy) wyrabia się i traci szczelność. Pięć razy i wywalam.
      Do tych dłuższych piór, czyli Plumiksów, używam albo krótkich nabojów jak wyżej, albo dłuższych, na przykład Pelikan Edelstein ma długie naboje (i do tego super blaszane pudełeczko na nie, przydatne na stalówki potem). Dokupiłam sobie też konwertery (czyli tłoczki), firmy Waterman. Pasują i działają doskonale, mieszczą się w piórze na styk.
      Wcześniej używałam konwerterów Pelikana, ale miałam dwa i oba mi pękły, zalewając pióro. Odradzam do tych piór.

      Jeśli jeszcze mogę w czymś pomóc, proszę pytać :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Dziękuję bardzo, dopiero teraz zwróciłam uwagę, że te krótsze pióra to PlumiNixy (a ja myslałam, że to plumixy, tylko w innym kolorze ;))
      Rozjaśniłaś mi w głowie :) Chcę kupić sobie właśnie Plumixy i tłoczki, żeby można było używać dowolnych atramentów. Teraz wiem jakie. Natomiast jeśli chodzi o naboje to rozumiem, że np. te Waterman International będą ok.?
      ttp://www.watermansklep.pl/prod282-NABOJE-INTERNATIONAL-TURKUSOWE-Paczka-6-SZT.html
      To będzie moje pierwsze pióro, więc jestem w temacie kompletnie zielona …

      Usuń
    5. Tak, te naboje wedle mojej wiedzy będą pasować. Zresztą mam w jednym Plumiksie nabój Watermana :)
      Bardzo lubię te pióra, są tanie i niezawodne,a do tego można na nich nauczyć się "obsługi pióra", bo wszystko widać :)

      Usuń