czwartek, 19 marca 2015

"Wieczór Trzech Króli" William Szekspir - geje i lesbijki?


Kolejna recenzja wyzwaniowa (wiecie, bo my się wyzywamy na pojedynki). Tym razem padło na Szekspira, czytanie to pikuś, wiecie, ale co napisać o książce autora, którego dzieła świat już przemielił wzdłuż i wszerz? No nic, spróbuję.

"Wieczór Trzech Króli" to typowa komedia pomyłek, oparta na przebierankach, czasowej zmianie płci oraz dozgonnej miłości trwającej pięć aktów.

Przybliżam: 

Książę kocha Oliwię, ale ona go nie chce.
Oliwia chce Violę (nie, Oliwia nie jest  lesbijką, Viola po prostu przebiera się za chłopca).
Viola nie chce Oliwii (też nie jest lesbijką), chce za to Księcia.
Książę nie chce Violi (nic dziwnego, przecież nie jest gejem).
Oliwię chce jeszcze pan Andrzejek (taki birbancik) oraz Malvolio (sługa Oliwii), żaden z nich nie jest gejem.

Całą sytuację ratuje pojawienie się brata bliźniaka Violi, Sebastiana.

Uwaga, teraz na scenę wkracza tragiczna postać!

Wraz z pojawieniem się Sebastiana pojawia się też Antonio, kapitan, który go niegdyś wyratował z morskiej toni. Antonio to postać tragiczna, choć przecież "Wieczór..." to komedia. Antonio jest tajemniczy, brawurowy, wybuchowy i uczuciowy. Tylko że te uczucia lokuje... o nieba! W Sebastianie?

Najpierw spędził z nim trzy miesiące:
"ANTONIO: [...] poprzednie trzy miesiące spędził
                           Bez chwili przerwy w moim towarzystwie".[1]

A gdy Sebastian postanawia się oderwać od Antonia, ten błyskawicznie wyrusza w ślad za nim:
"ANTONIO: Coś mi kazało ruszyć w ślad za tobą,
                     Kłując mnie niczym wyostrzona stal:
                     Nie tylko chęć ujrzenia ciebie (chociaż
                     W tym celu ruszyłbym i w dalszą podróż)."[2]

Pilnuje chłopaka, daje mu kasę na przyjemności:
"SEBASTIAN: A po co dajesz mi sakiewkę?
    ANTONIO:                                   Może
                        Wzrok twój przyciągnie jakiś ładny drobiazg,
                        A nie przypuszczam, żebyś miał w nadmiarze
                        Środków na takie wydatki".[3]

I co mam o nich myśleć? Ale już nie muszę gubić się w domysłach, Antonio przyznaje się bez żenady:
"ANTONIO: Kochałem go jak boga prawie,
                     Czciłem to wszystko w nim, co się zdawało,
                     Zapowiedziami najpiękniejszych zalet".[4]

Pojmany przez Księcia, ze smutkiem opowiada:
"ANTONIO: Ściągnął mnie tutaj swoją magią chłopak [...]
                     Któregom niegdyś uchronił od zguby [...]
                     Wracając życiu i przydając miłość
Viola i Oliwia
                     Bezbrzeżną i pełną oddania".[5]

Och, jak tragiczną postacią wydaje mi się teraz Antonio! Kocha Sebastiana, a ten co prawda żywiołowo wykrzykuje:
"SEBASTIAN: Antonio! Tutaj więc jesteś, mój drogi!
                        Jaką torturą była każda chwila,
                        Odkąd straciłem cię z oczu!"[6]

Ale jednocześnie tych chwil nie marnuje, błyskawicznie żeniąc się  z Oliwią.

Biedny Antonio. Żal mi go. Ma prawo czuć się wykorzystany.
                    
----
[1] "Komedie" William Shakespeare, przekład Stanisława Barańczaka, Wydawnictwo Znak, Kraków 2013, s.1036
[2] Tamże, s. 1003
[3] Tamże, s. 1104-1105
[4] Tamże, s. 1020
[5] Tamże, s. 1036
[6] Tamże, s. 1041

6 komentarzy:

  1. Tak. I taki stoi smutny i milczący, jak się wszyscy żenią i wychodzą za mąż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I padają sobie w objęcie. A on chyba wciąż w kajdankach...

      Usuń
  2. Ach Helena Bonham Carter! :)

    Dawno temu oglądałam Wieczór Trzech Króli na deskach Teatru Współczesnego w Warszawie. Kowalewski - Michnikowski - Lipińska. Cudnie było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Helena, kogo by nie grała, jest przecudna.

      O, jak zazdroszczę, nie widziałam jeszcze tej sztuki w żadnej formie oprócz literek.

      Usuń
  3. No i w sumie to nie wiem czy Ci się podobało, czy tak sobie...

    OdpowiedzUsuń