czwartek, 26 marca 2015

"Hej, Jędrek! Przepraszam, czy tu borują?" Rafał Skarżycki, Tomasz Lew Leśniak


Kiedy dostałam książkę do ręki, mój sześciolatek akurat był chory, siedział od tygodnia w domu z bolącym gardłem i trudno go już było czymś zająć. Pomyślałam, że lektura nowej książki poprawi mu samopoczucie. Bardzo dobrze pomyślałam. Bo gdy już zaczęłam czytać "Jędrka", Krzyś nie pozwolił mi przestać, dopóki nie dotarłam do ostatniej strony! Nie mam nic przeciwko lekturze, ale głośne dwugodzinne czytanie nieco dało mi do wiwatu. Ale co tam, to super, że dzieci chcą słuchać, bo to procentuje. Już widzę zwiększone zainteresowanie literkami mojego starszego dziecięcia.

Wracając do tematu, czyli do książki. Jędrek to bystry i rezolutny dziesięciolatek, z wysoką samooceną, namiętnością do komiksów i żyłką detektywistyczną. Ach, no i silną awersją do dentysty. Ta awersja mocno przyczyni się do tego, że chłopak będzie miał okazję uczestniczyć w wyjątkowym dochodzeniu, wykazać się męstwem, odwagą, pomysłowością i osiągnąć spektakularny sukces. Czujecie dydaktyczny smrodek? Jeśli tak, to wam się tylko zdaje. Jędrek wcale nie jest ideałem - wiecznie skłócony z siostrą, z nauką na bakier (podręcznik to dla niego terra incognita) i pogardliwie odnoszący się do dziewczyn. Słowem - Jędrek to zwyczajny chłopiec, ani patologia, ani ideał. Może dlatego moje dziecko tak się zasłuchało w jego historię?

Dobrze, a o czym jest ta książka? O tym, jak dokonano w mieście zuchwałej kradzieży diamentów, jak Jędrek przeżywa fascynację nową dentystką, jak popada w tarapaty przez ściąganie na sprawdzianie z matematyki oraz jak rozwiązuje (nie sam, oczywiście) zagadkę olbrzymiej ilości borowanych zębów w szkole. Pomagają mu w tym przyjaciele, a także Karolina, dziewczyna o wyjątkowej inteligencji i całkiem niebrzydkim profilu. W międzyczasie chłopak wplątuje się też w konflikt ze szkolnymi neandertalczykami, zostaje zawieszony w prawach ucznia, a w domu ma przekichane. Jest o czym czytać.

Więcej nie napisze, kto ciekaw, sam sobie sięgnie. Twierdzę, że warto. To znakomicie napisana książka, z prostym, a jednocześnie pełnym zawijasów językiem i z dynamiczną narracją. Cały czas coś się dzieje! Do tego bardzo fajne jest połączenie książki z komiksem, czyli w tekst wplatane są komiksowe kadry. Świetny pomysł. Sposób rysowania Tomka Leśniaka znam już z "Tymka i Mistrza" (swoją drogą bardzo udany komiks) i fajnie było sobie to przypomnieć.

Mam malutkie zastrzeżenie jedynie do dwóch rzeczy. Do jednej aż wstyd się przyznać. Mianowicie papier, na którym książkę wydrukowano, ma paskudny, żółtawo-makulaturowy odcień. Nie powinnam wybrzydzać, bo to jakiś eco-papier*, szanujmy środowisko, chrońmy drzewa i tak dalej. A mnie się nie podoba.
Drugie zastrzeżenie dotyczy nonszalanckiego podejścia do ilości diamentów skradzionych i odnalezionych.

Na koniec - pozytywna rekomendacja nie tylko ode mnie, ale i  od Krzysia! Patrzcie, jaki "zaczytany". Właściwie to zaoglądany :) A od czasu pierwszego czytania po książkę sięgaliśmy jeszcze parę razy, tym razem czytałam na głos pojedyncze rozdziały ze środka, tak losowo, jak mi się książka otworzyła.
 * Doczytałam, papier to nie eco, tylko Ecco Papier. Rodzaj pulchnego papieru.

Bardzo dziękuję Wydawnictwo Nasza Księgarnia za książkę!

"Hej, Jędrek! Przepraszam, czy tu borują?" tekst Rafał Skarżycki, rysunki Tomasz Lew Leśniak, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, Warszawa 2015.

2 komentarze:

  1. Sporawa ta książka:) Faktycznie, nieźle zaczytany Twój synu:) Ciekawa jestem czy mój ośmiolatek by się wciągnął.

    OdpowiedzUsuń