środa, 16 stycznia 2019

"Morderstwo w hotelu Kattowitz" Marta Matyszczak


"Morderstwo w hotelu Kattowitz" Marty Matyszczak to piąty tom cyklu "Kryminał pod psem".  Lepszy czy gorszy od poprzednich? No i co Solański z Guciem nawywijają znów podczas śledztwa? A Róża? Pamiętacie (ci, co czytali, oczywiście), że nie wiadomo było, jak zakończy się ceremonia ślubna Róży i Łukasza? Tyle pytań!

"Morderstwo w hotelu Kattowitz" ucieszy wszystkich czytelników, którym podobało się w książce "Tajemnicza śmierć Marianny Biel" umieszczenie akcji na Śląsku. Solański, Róża i Gucio wracają bowiem z gościnnych występów w górskich kurortach, by zająć się sprawą morderstwa właśnie na Śląsku!  DJ Dzidzia (lokalna gwiazda czy raczej gwiazdeczka), ginie zamordowana w hotelu w Katowicach, a szefowa ochrony tegoż hotelu zleca detektywowi zbadanie tej sprawy.

Po przeczytaniu miałam mnóstwo myśli - o czym napisać, co przekazać. Wypunktowałam sobie dla ułatwienia, więc możecie przeczytać o najnowszym kryminale Marty Matyszczak w siedmiu punktach. Może nieco chaotycznych, od Sasa do lasa, ale "prawilnych" recenzji naczytacie się jeszcze sporo (jestem tego pewna), ta więc może być punktowa.



1. Miasto Katowice jest tak naprawdę pełnoprawnym bohaterem powieści. Hotel Kattowitz co prawda nie istnieje, tak samo Cafe Katowice, ale wystarczy spojrzeć na mapkę zamieszczoną na początku powieści, by znaleźć ich odpowiedniki. Spodek, Teatr Ateneum, klub Hipnoza -  bohaterowie odwiedzają te miejsca, a autorka nie szczędzi szczegółów tych odwiedzin. Zdaję sobie sprawę, że dla osoby spoza regionu opis biegów Róży w przejściu podziemnych pod rondem nie wzbudzi szczególnego zainteresowania, ale miejscowy zorientuje się od razu, skąd i dokąd leci Róża. Mnie to pasuje w książkach.

2. Róża normalnieje! Chyba wpływ na to ma fakt, że zaczyna pracować z Solańskim w zespole, a do tego stanowi tegoż zespołu znaczącą część. Kryminał tym samym staje się bardziej kryminałem niż w poprzednich częściach, co mnie cieszy. Czasem miałam odrobinę dość jej wyskoków.

3. "Morderstwo w hotelu Kattowitz" jest jeszcze bardziej komedią kryminalną niż zwykle. Doskonała wiadomość dla tych, którzy lubią się pośmiać przy lekturze. Mnie ubawiła kawa w "Cafe Katowice":
" - A dla pana? - uzbrojony w notesik i długopis kelner czekał na dyspozycję.
- Nie macie rozpuszczalnej?
Chłopak wybałuszył oczy. Przełknął ślinę. Zachował jednak fason.
- Nie, ale możemy mieć.
- Doskonale! - Solański się ucieszył. - To poproszę w szklance. Pięć łyżeczek kawy i tyle samo cukru - sprecyzował."
Nie odważyłabym się! :)

4. Odnalazłam w tej książce mnóstwo malutkich rzeczy, które są dla mnie ważne i miłe. Jest wzmianka o Śląskich Blogerach Książkowych. Opisana w książce wizyta Róży w TV Katowice przypomniała mi własny (i Kasi!) występ, zajrzyjcie do wpisu ŚBK: Z internetu do telewizji!
Marta Matyszczak pisze o klubie "Hipnoza" który ma (bądź miał, bo teraz to nie wiem) najlepsze zapiekanki w mieście. Jest zdanie o powieści Roberta Galbraith,  które bardzo lubię. W książce występuje sklep "Gryfnie", w którym niedawno robiłam zakupy - i tak dalej i tak dalej. Niby drobnostki, ale jakże one wprawiają w dobry nastrój!

5. Gwara śląska! Tęskniłam za nią. Tym razem oprócz Buchtowej mamy Pejtera i Alojza, którzy, niczym Statler i Waldorf z loży szyderców, komentują zastaną rzeczywistość. Jeden komentuje po śląsku, drugi prawie po śląsku. Dla osób nierozumiejących gwary mam dobrą wiadomość: są przypisy i wszystko mamy wyjaśnione. Polecam jednak, zanim spojrzymy na dół strony, przeczytać sobie jedno czy dwa zdania na głos, to znacząco polepsza odbiór.

6. Niewątpliwą zaletą jest to, że tak naprawdę do samego końca nie wiadomo, kto zabił. Autorka umiejętnie plącze ślady i z gracją je pod koniec rozplątuje. Trochę mi tego brakowało w poprzednich tomach, a tu proszę, jest. Widać progres.

7. Mimo śmieszków Marta Matyszczak nie ucieka od poważnych problemów. Kwestie internetowego hejtu (którego doświadczamy w sieci coraz częściej) czy uzależnienia od hazardu potraktowane są uwagą. Warto rozważyć, co tam się dzieje między linijkami.


Moim zdaniem to najlepsza książka Marty Matyszczak. Miło patrzeć, jak autorka rozwija się pisarsko, chylę głowę z uznaniem i mocno kibicuję wszelkim zaplanowanym dziełom!
Bardzo przyjemnie mi także wspomnieć, że Stowarzyszenie Śląskich Blogerów Książkowych objęło "Morderstwo w hotelu Kattowitz" patronatem medialnym. Szykują się niespodzianki i atrakcje! Pierwszą będzie spotkanie z Martą Matyszczak w dniu premiery powieści, czyli 30 stycznia. Odbędzie się w Katowicach, w księgarni Tak Czytam,  na ul. 3 Maja 13, o godzinie 17:00. Serdecznie zapraszam!

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" na styczeń , kategoria "Komedia kryminalna".

"Morderstwo w hotelu Kattowitz" Marta Matyszczak, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2019. 

2 komentarze:

  1. Moje punkty w wersji minus
    1.Przeszarżowany temat z Barbarą, napadami i Rubim. I absurdalna zmiana pracy przez Barbarę.
    2.Po mękach odchudzania w Barlinku Róża nie żarłaby tyle, ile każe jej w tym tomie autorka. I bez skrupułów. Autorka chuda szczęścia Ra, chyba nie wie o czym pisze ;)
    3.Chlejącego na umór policjanta z innych kryminalnych powieści w Kryminałach pod psem zastępuje szczający i srający gdzie popadnie Gucio. Naturalizm godny Żeromskiego ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i za podzielenie się punktem widzenia.

      Usuń