czwartek, 1 września 2016

"Opowieści z najdalszych przedmieść" Shaun Tan





Kim jest Shaun Tan, ten australijski twórca? Czy to bardziej pisarz, czy ilustrator i rysownik? Jak go zaklasyfikować? Prawdę mówiąc, wcale nie trzeba go klasyfikować, jest oryginalny i niepowtarzalny.


„Opowieści z najdalszych przedmieść” to zbiór opowiadań, krótkich i nieco przypominających klejnoty. W środku pomysł, idealny i krystaliczny jak diament, naokoło piękna oprawa, słowna lub rysunkowa (lub taka i taka). Sama nie wiem, co mi się bardziej podoba. Weźmy choćby pierwsze z brzegu opowiadanie „Bawół wodny” – historię o tym, jak to na pustej, zarośniętej trawą działce na końcu ulicy mieszkał sobie bawół. Tak, wielkie zwierzę z ogromnymi rogami, nie należące do nikogo, mieszkało tam i kopytem wskazywało właściwą drogę, zapytane, oczywiście. To tak uroczo absurdalne, prawda?





Inne opowieści są podobne: o diugoniu pojawiającym się znienacka w ogródku, o miasteczku kończącym się jak nożem uciął, o maleńkim studencie. Wszystkie są zaskakujące, nieco nostalgiczne, niektóre zaś mocno nierzeczywiste. We wszystkich jednak świeci, jak iskierka w ciemności, jakaś dobroć, kropla mądrości, ziarnko intuicji.

O tak, Tan na pewno jest dobrym pisarzem. Jednak zdecydowanie jest lepszym rysownikiem – ilustratorem. Jest genialny! Niektóre opowieści ilustruje tradycyjnie, inne są poskładane jak kolaż: ze strzępków papieru z ilustracjami oraz urwanymi zdaniami czy pojedynczymi słowami. W innych to rysunki biorą na siebie ciężar narracji, jedno opowiadanie imituje artykuł w gazecie. Obłędna różnorodność i bogactwo wyobraźni.
Oprawa graficzna tomu jest niespotykana. Na pierwszych stronach jest zamieszczony rysunek koperty, gdzie zamiast adresu jest dedykacja, zamiast pieczątki poczty jest stempel z nazwą wydawnictwa, a na znaczkach są tytuły poszczególnych opowiadań – czyli to spis treści, bo jednocześnie sugerowana cena znaczka wskazuje na numer strony. Na końcu książki jest odbitka karty bibliotecznej z podziękowaniami. A już coś tak z pozoru banalnego jak wyklejka jest u Tana fantastycznym kalejdoskopem zwierząt, roślin, chmur, ludzi, przedmiotów zwyczajnych i niezwykłych. Nad samą wyklejką spędziłam długą chwilę.




Całość jest przecudowna. Szczególne ukłony dla wydawcy, widać, że musieli włożyć sporo pracy w przełożenie tego tytułu na polski – wyszło zachwycająco!

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję księgarni internetowej BookMaster.

"Opowieści z najdalszych przedmieść" Shaun Tan, tłumaczenie Magdalena Koziej, Kultura Gniewu, Warszawa 2015. 

10 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe połączenie dwóch talentów. A i opis samych opowieści brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak czytałam, gdzieś w tyle głowy brzęczał mi dzwoneczek i delikatnie podpowiadał "Opowieści o kronopiach i famach" - znasz? To taki rodzaj prozy. Odrobinę :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Owszem. Dopracowane, staranne, śliczne.

      Usuń
  3. I chciałbym i boję się. Wszyscy ładnie o Tanie piszą, ale mam obawę czy nie będzie zbyt artystowski :) No i te ceny! Jeszcze "Opowieści ..." w normie, ale pozostałe tytuły ... Trseba poszukać w biblio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ty coś powiesz... artystowski? Że niby ą, ę - nie dla przeciętnych zjadaczy chleba?

      Usuń
    2. Wiesz, ja jestem prosty chłopek roztropek i nie bardzo znam się na sztuce, ze szczególnym uwzględnieniem nowoczesnej. I czasem jest tak, że tam gdzie bardziej wyrobieni artystycznie rodzice pieją z zachwytu, ja staję bezradny, bo dla mnie kicha :P

      Usuń
    3. Wiesz,jakoś nigdy nie uważałam się za artystycznie wyrobioną, najważniejsze kryterium to podoba się/nie podoba się. A, no jeszcze zdanie dzieci. Więc nie rób jakichś sztucznych podziałów... ;)

      Usuń
    4. Już wyczaiłem "Opowieści ...", więc przeczytam i ocenię. Po swojemu oczywiście :)

      Usuń