czwartek, 22 czerwca 2017

Warsztaty: introligatorskie, drukarskie, papiernicze!

Moja namiętność do słowa pisanego nie ogranicza się do czytania książek i pisania o nich. Maniacko kupuję notesy, uczę się kaligrafii, a ostatnio miałam okazję pobyć trochę bliżej z papierem.

Warsztaty introligatorskie

Dzięki Marcie udało mi się dotrzeć w maju na warsztaty introligatorskie w bibliotece w Gliwicach, gdzie przemiła pani Aleksandra  pokazała, jak się robi notesy. Jak się je składa, zszywa, dołącza znak do czytania (tak się ponoć mówi na zakładkę wszytą w książkę), jak można zaprojektować zamknięcie, a raczej wiązanie. Sporo przy tym opowiadała, bo nie wszystko, udało się pokazać ze względu na szczupłość czasu.
Przywiozłam z tych zajęć samodzielnie zrobiony notatniczek. 

Kartki dziurkuje się szydłem


Zszyte kartki

Brzegi trzeba dociąć ostrym nożem

Wklejoną tasiemkę zabezpiecza się kółeczkiem z papieru

Brzegi notesu można zaokrąglić

Malutka czcionka - mój inicjał

Gotowy notes


Warsztaty papiernicze


 Na kolejne warsztaty udałam się w czerwcu do biblioteki w Piekarach Śląskich, która w ramach projektu „Po czcionce do książki. Śladami piekarskiego drukarza Teodora Heneczka” zorganizowała dla dzieci spotkania z papierem, atramentem, farbą.

Warsztaty papiernicze obejmowały czerpanie papieru, barwienie papieru farbami akrylowymi, pisanie gęsim piórem  na papierze czerpanym i wyciskanie pieczęci lakowej (kreda, glina, barwnik) z inicjałem. Uzyskałam od pana prowadzącego zajęcia cenne wskazówki dotyczące obróbki i skrawania piór gęsich (czy innych dużych piór).

Stoły przygotowane do pisania gęsimi piórami


Wanienka do barwienia papieru farbami akrylowymi

Kadź z masą papierową i płatkami kwiatów

Prasa do odsączania nadmiaru wody z papieru

Stanowisko do odciskania pieczęci w laku
Barwiona kartka, czerpany papier, pieczęć z podpisem - to mi zostało na pamiątkę


Warsztaty drukarskie


Na warsztatach drukarskich można było obejrzeć czcionki, samodzielnie ułożyć w kaszcie swoje imię, po czym wydrukować sobie certyfikat. Z lakową pieczęcią, a jakże! Plus jeszcze sucha pieczęć, czyli wyciskanie w papierze.  Nauczyłam się też, że ilustracje do książki można było robić za pomocą kalki ołówkowej!
Przed warsztatami zaprezentowano nam książkę pochodzącą z drukarni Teodora Heneczka. 
Strona tytułowa książki

Zbliżenie na nazwisko piekarskiego drukarza
Prasa drukarska

Czcionki i kaszty (na dole moje imię)

Pieczęcie różnego rodzaju

Prasowanie żelazkiem kalki ołówkowej

I powstały z tego rysunek!

Warszaty, jak widać, dla dzieci, ale i ja miałam co robić :)
Fot: biblioteka



Wydrukowany certyfikat i ilustracja - oto moje dzieła

Piekarskie warsztaty poprowadziła firma "Kalender - Czerpalnia Papieru" z Gliwic.

Było super i na pewno będę wypatrywać kolejnych takich imprez.

2 komentarze:

  1. Ale super, wybrałabym się na wszystkie trzy! U nasz w stolycy jeśli coś takiego jest, to słono trzeba płacić. Pamiętam z dzieciństwa wizyty w drukarni, mama była dziennikarką a wtedy redakcje miały stały kontakt z - jak to się wtedy nazywało - "towarzyszami sztuki drukarskiej". Kiedy ja trafiłam do zawodu, to już wszystko było komputerowo robione (chociaż to też było dość dawno, w latach 90.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ty z rodziny z "tradycjami"! :)
      Na płatne warsztaty też się kiedyś wybiorę, może będą gdzieś bliżej niż w Warszawie.

      Usuń