Ile znacie książek o Indianach Navajo? Gdyby ktoś mnie o to spytał, bezradnie rozłożyłabym ręce. Aż do teraz.
"Szepty mroku" (nawiasem mówiąc, beznadziejnie banalny tytuł) to powieść kryminalna, której akcja dzieje się w latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku na pustyni w Arizonie, gdzie żyją Indianie Navajo. To zmniejszająca się wciąż społeczność, trochę hermetyczna, gdzie wciąż opowiada się legendy, wierzy w bogów, kultywuje dawne zwyczaje i obrzędy.
W rezerwacie pojawia się tajemnicza postać nazywana Wilkiem Navajo, czarownik albo zły duch albo złoczyńca albo przebieraniec, niepotrzebne skreślić. Giną kolejne osoby, nie wiadomo, czy sprawca ma konszachty z nadprzyrodzonymi siłami czy też nie, a plemienne wierzenia dodatkowo gmatwają sytuację. Policjant Joe Leaphorn (w przypadku zabójstw musi pojawić się policja) musi wiedzieć, jak pytać świadków, o co pytać i jak interpretować odpowiedzi. Ale wie, ponieważ też jest Navajo.
Czy sprawę wyjaśniono? Ostatecznie tak, choć zupełnie nie tak, jak się spodziewałam. Policjanci odetchnęli z ulgą, Indianie odetchnęli z ulgą i powrócili (tak naprawdę nigdzie się nie oddalali) do swojego życia, wierzeń i gawęd - i o tym właśnie, o tym świecie, sporo się dowiedziałam.
Jedyne, co mi nieco przeszkadzało, to lektor. Spieszę jednak donieść, że absolutnie nie była to wina lektora. "Szepty mroku" słuchałam zaraz po "Troi" i tak się przyzwyczaiłam do głosu Marcina Popczyńskiego, że trudno mi było przestawić się na inny głos, czyli głos Andrzeja Hausnera.
Ciekawostka: okazało się, że powstał serial na kanwie tej książki, natknęłam się na niego całkiem przypadkowo na kanale AleKino+ i obejrzałam środkowe odcinki. Mocno zmieniona fabuła, ale klimat świetny.
"Szepty mroku" Tony Hillerman, tłumaczył Zbigniew Białas, czyta Andrzej Hausner, Aleksandria, 2026.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz