sobota, 4 października 2014

[nie Pawłysz, ale mógłby być] "Śnieżka" Kir Bułyczow


Niewielkie opowiadanie, ale jakie urocze! Chyba napisane specjalnie dla kobiet, bo to czystej wody romans, nieszczęśliwa miłość i brak happy endu. Nic tylko się wzruszyć. Toteż wzruszyłam się, a jakże, uczciwie i planowo.

Na planecie rozbija się statek kosmiczny, tuż przed katastrofą wysyła sygnał S.O.S, drugi statek przechwytuje sygnał i spieszy z pomocą, niestety, nic już nie można zrobić. Załoga patrzy bezradnie, jak kosmolot roztrzaskuje się na kawałki, zdaje się, że nie ma już czego zbierać, ale... ale zaraz! Jedna osoba
przeżyła, cudem właściwie, ale jednak. To Śnieżka, piękna dziewczyna, w której od pierwszego wejrzenia zakochał się bezimienny narrator.
"Nie znaliśmy składu ich atmosfery i nie wiedzieliśmy, jakie śmiercionośne dla nas, a nieszkodliwe dla niej wirusy żyją sobie na jej białych, błyszczących, krótko ostrzyżonych włosach."
"Oczekiwać podstępu ze strony delikatnej dziewczyny, której długie rzęsy rzucały cień na blade policzki, której twarz wywoływała pragnienie, by ujrzeć, jakiego koloru są jej oczy, oczekiwać podstępu ze strony tej dziewczyny, nawet w postaci wirusów, było jakoś nie po męsku."
  Tylko że Śnieżka jest inna.
"- Przyzwyczailiśmy się uważać, że podstawę wszelkiego życia stanowi woda. U niej tę podstawę stanowi amoniak.
Znaczenie jego słów dotarło do mnie nie od razu. Do pozostałych również.
- Przy ziemskim ciśnieniu - powiedział doktor - amoniak kipi przy minus 33, a zamarza przy minus 78 stopniach.
I wtedy wszystko stało się jasne."
Jak tu się przytulić w takich warunkach? Jak żyć razem? Chłopak codziennie przychodzi pod okienko kabiny, gdzie zainstalowano Śnieżkę, rozmawia z nią i patrzy. Jedyny kontakt, na jaki mogą sobie pozwolić, to wzrokowy. Marzą o sobie, marzą o planecie, na której mogliby żyć oboje.
"- Musimy znaleźć neutralną planetę - powiedziałem.
- Jaką?
- Neutralną. Taką, na której byłoby zawsze minus czterdzieści stopni.
- To zbyt gorąco.
- Minus czterdzieści pięć. Wytrzymasz?
- Oczywiście - odpowiedziała Śnieżka. - Ale czyż będziemy mogli żyć razem, jeśli zawsze trzeba będzie tylko cierpieć?"
Przy rozstaniu, kiedy wysadzają dziewczynę na jej ojczystej planecie, młodzi jednak się dotykają. On zdejmuje rękawicę i dotyka jej policzka. Śnieżka przypłaci to oparzeniem twarzy, a on odmrożeniem ręki - ale czy żałują...?




Post zamieszczony z okazji właśnie rozpoczynającego się Światowego Tygodnia Przestrzeni Kosmicznej.

Opowiadanie było publikowane w Polsce w dwóch zbiorach "Czarne żurawie" z serii "Stało się jutro" (1980 r.) oraz "Nieziemsko piękna szafa" z "Galaktyki Gutenberga Solarisu, świeżynka, 2014.


A tutaj inscenizacja tegoż opowiadania:




6 komentarzy:

  1. Powiem Ci coś. Ja osobiście, chociaż nie ma ku temu żadnych powodów, bardzo chętnie zaliczyłbym to opowiadanie do cyklu o Sławie :-) Prawdę mówiąc to tylko Sława mógł się tak zachować!
    Tak ono jest piękne. No ale tak pisze Bułyczow, prawda? :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno kolega polecał mi mocno Diaczeków, mówiąc, że oni mają w sobie to "coś", co siedziało w Bułyczowie, w Strugackich. Zamierzam sprawdzić. :)

      Usuń
    2. O fajnie sprawdź. Pytałem kiedyś ojsaja to mówił, że ma mieszane uczucia ;-)

      Usuń
    3. Jeszcze zależy, co czytał. A Ty się zetknąłeś?

      Usuń
    4. No właśnie nie, jakoś połowa opinii jakie słyszałem była na tak, połowa na nie. Nie mogłem się zdecydować. Będziesz języczkiem u wagi ;-)

      Usuń
    5. Też mam mieszane uczucia. Przeczytałam "Vita nostra" i początkowo pachniało mi bardzo "Poniedziałkiem..." - ale potem jakoś zapach się rozmył. Bułhakow też mi się po czaszce przewinął, gdzieś z tyłu.
      Ogólnie - nie jest źle. Ten duch rosyjski wyczuwalny, ale słabiej, niż się spodziewałam. Coś by się jeszcze zdało przeczytać, żeby skrystalizować wrażenia, ale to może już Ty.... ;)

      Usuń