wtorek, 3 stycznia 2017

"Burza" - czyli dlaczego czytanie Szekspira to ZŁO!


Ach, Szekspirze, ach, Williamie,
z "Burzy" nic we mnie nie zostanie!

Przykro mi to pisać, ale taka jest prawda. To moja wina, nie Szekspira, przeczytałam "Burzę" w pośpiechu i niedbale, chcąc odfajkować sztukę, zanim na dobre zabiorę się do powieści "Czarci pomiot".
Co mi to dało?

Szczątkową wiedzę na temat bohaterów. Prospero, ni to książę, ni to czarodziej zamieszkujący wyspę, na którą go wygnano wraz z córką Mirandą. Służy mu Kaliban, pogardzany i lżony karzeł oraz Ariel, który jest duchem, ale duchem już nie chce być za nic w świecie.

Nieopodal wyspy rozbija się statek, którym podróżują wrogowie Prospera. Nie topią się (nie mogą, bo wtedy cała sztuka na nic), tylko lądują na wyspie.  Prospero doprowadza do konfrontacji, gdzieś tam znajduje się odpowiedni partner dla Mirandy, bo co to za komedia bez ślubu, hura, owacje. Koniec.


Powyższy tekst pisałam w grudniu. Teraz jest styczeń, a  ja właśnie jestem świeżo po obejrzeniu w TV "Snu nocy letniej" produkcji BBC z 2016. Zachwycający film, przepiękny spektakl, zachowany oryginalny tekst Szekspira, doskonali aktorzy, scenografia zaś taka, że klękajcie narody. Bliska byłam łez we wzruszających momentach, ale że to komedia, częściej się śmiałam.  Puk, w życiu nie widziałam takiego Puka, momentalnie ten urwis podbił moje serce!


 

 Więcej zdjęć pod linkiem: http://www.bbc.co.uk/programmes/b07dx7lt



Sztuki Szekspira powinno się oglądać, bezapelacyjnie, one do tego były pisane, nie żeby prezentować rzędy literek na białych kartkach. Muszą błyszczeć na scenie, tętnić głosami aktorów. Och, to wszystko przez Agathę Christie, przeczytałam to:
"Obejrzenie lub usłyszenie czegoś w niewłaściwym czasie to jeden z największych błędów, jakie się popełnia w życiu. Obrzydza się Szekspira większości ludzi, każąc im czytać go w szkole. Powinno się jego sztuki oglądać, bo pisał je po to, żeby je oglądano i wystawiano na scenie".*
I już nie mogę go czytać. Popsułam się? Zmądrzałam? Diabli wiedzą...

[*]"Autobiografia" Agatha Christie, tłumaczyła Magdalena Kornikowska i Teresa Lechowska, wydawnictwo Hachette, tom 1, s. s. 234

"Burza" William Szekspir, z "Komedii" w przekładzie Stanisława  Barańczaka, Znak, Kraków 2012.

15 komentarzy:

  1. Muszę znaleźć ten Sen nocy letniej :D Polecam Makbeta z Michaelem Fassbenderem, aczkolwiek tutaj przeczytanie sztuki się przydaje do dopełnienia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - przeczytać już PO obejrzeniu, ma się przed oczami sceny ze sztuki cz ekranizacji i to chyba będzie fajne!
      Dzięki za polecankę.

      Usuń
  2. Zgadzam się, jakkolwiek "Makbet" czytany w liceum zrobił na mnie duże wrażenie. Ale to nie zmienia istoty rzeczy. Celnie podsumował to Bob Dylan, nawiązując do Shakespeare'a w mowie noblowskiej:

    "Wydaje mi się, że [Shakespeare] uważał się za autora sztuk teatralnych. Myśl, że tworzy literaturę, nie przyszłaby mu do głowy. Jego słowa były napisane na scenę. Miały być mówione, nie czytane. Gdy pisał „Hamleta”, jestem pewien, że myślał o mnóstwie różnych rzeczy: „Jaki aktor będzie dobry w tej roli?”. „Jak należy to wystawić?”. „Czy naprawdę miejscem akcji powinna być Dania?”. Jego twórcza wizja i ambicje miały bez wątpienia pierwszeństwo, ale były też bardziej przyziemne sprawy do rozważenia i rozstrzygnięcia. „Czy mamy dość pieniędzy?”. „Czy jest dość dobrych miejsc dla moich dobrodziejów?”. „Gdzie dostanę ludzką czaszkę?”. Założę się, że ostatnią rzeczą, która nurtowała Szekspira, było pytanie: „Czy to literatura?”. (...) Ja też jestem raczej zajęty szukaniem twórczej wizji i radzeniem sobie z przyziemnymi sprawami. „Z kim najlepiej nagrać te piosenki?”, „Czy wybrałem właściwe studio?”, „Czy ta piosenka jest w odpowiedniej tonacji?”. Niektóre rzeczy się nie zmieniają nawet po 400 latach. I nigdy nie miałem czasu zadać sobie pytania: „Czy moje piosenki to literatura?”. Dziękuję więc Akademii Szwedzkiej – zarówno za poświęcenie czasu na rozważenie tego pytania, jak i za udzielenie tak wspaniałej odpowiedzi."

    Oczywiście zarówno twórczość W.S. jak i B.D. (albo, dajmy na to, Kaczmarskiego) - MOŻNA czytać. Z tym, że prymarną, pełną wersją tej twórczości jest jednak wykonanie. Ale czy przez to przestaje być literaturą? Odwracając to pytanie: jeśli sztuka teatralna jest literaturą, to czy jest nią też scenariusz? Można tak dywagować długo. ;)

    Osobiście też wolę Shakespeare'a "w akcji", w końcu był to świetny scenarzysta filmów Branagha (z przecudnym "Wiele hałasu o nic" na czele) i Zeffirellego ("Romeo i Julia" - o matko, jak ja się w dzieciństwie kochałem w Olivii Hussey!) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dylan powiedział to samo, co Agatha, tylko bardziej... opisowo. Ale celnie, oczywiście.


      Branagh! Gdybym nie była zamężna, pewnie bym mu się oświadczyła. Genialny aktor, nawet jak gra Wallandera ;)

      Usuń
  3. O, a ja czytałam w zeszłym roku "Burzę" i mnie zachwyciła :) Choć fakt, wszelkie utwory dramatyczne najlepiej oglądać na scenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczęściara! Widzisz, wcześniej też czytałam sztuki Szekspira i było świetnie. Teraz tak się popsułam. Może mi przejdzie.

      Usuń
  4. Ja "Burzę" czytałam tuż przed obejrzeniem niezłej ekranizacji: http://www.filmweb.pl/film/Burza-2010-491117

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No no no, Helen Mirren, Ben Whishaw, świetni aktorzy!

      Usuń
  5. A ja akurat tej wersji "Snu..." nie lubię. Zgadzam się jednak z Tobą w całej rozciągłości, Szekspir jest do oglądania, nie do czytania :) Dopiero na scenie dialogi naprawdę bawią :) "Burza" jest niesamowitą sztuką i mam wrażenie, że akurat wyjątkowo dobrze się ją czyta - jest natomiast trudna do wystawienia. To jedna z ostatnich sztuka Szekspira, swoiste pożegnanie ze sceną, w którym magia Prospera to jednocześnie magia teatru.

    A może zechcesz sobie posłuchać rozmowy z prof. Limonem? Naprawdę ciekawa :) http://audycje.tokfm.pl/podcast/Dlaczego-Szekspir-wciaz-zachwyca-Rozmowa-z-prof-Jerzym-Limonem/44175

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubisz? Jakie inne wersje polecasz? Albo nie, nie polecasz, jakie lubisz?
      Pisałam, że czytałam po łebkach, widać, jak się to zemściło. :P

      Dzięki za linka, przesłucham w wolnej chwili.

      Usuń
    2. Byłam absolutnie zachwycona retransmisją z the Globe w Multikinie - choć Helena mnie trochę irytowała ;) Ale Oberon, Puck i Tytania - boscy :)

      Usuń
  6. Koniecznie muszę to zobaczyć.... A co do gatunku, to najlepiej czytać go na głos :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytanie na głos praktykuję, ale dzieciom. A "Burza" to chyba jeszcze nie na małe dziecięce główki.

      Usuń
  7. "Burza" to moja ulubiona sztuka Szekspira. I bardzo lubię go czytać, ale w oryginale. Nie jest to proste, ale zdecydowanie lepiej się go wtedy "słyszy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ z pewnością, jednak dla ludzi, którzy słabiej władają językiem, wymyślono przekłady.
      Tu jednak rozważam nie czytanie przekładu vs oryginału, tylko czytanie vs oglądanie.

      Usuń