środa, 5 października 2016

W języku Kici Koci nie istnieje słowo "nie"

Powoli dochodzę do siebie po Śląskich Targach Książki, relację pewnie jakąś skrobnę, a póki co, mam krótką notkę na temat dwóch książeczek dla dzieci.

Pierwsza to "Kicia Kocia i Nunuś. Co robisz?". Kicia pyta braciszka "co robisz?", a on zawsze woła "zgaduj-zgadula", zanim odpowie, co faktycznie robi. A Kicia wtedy bije brawo i tuli malucha. W całej książeczce nie występuje słowo "nie". To cudne, bo mam czasem wrażenie, że nadużywamy przeczenia.

W drugiej książce, "Kicia Kocia i Nunuś. Na nocniku", siostra uczy
brata, jak oduczyć się noszenia pieluchy. Gdy maluch wrzuca do nocnika klocki albo zakłada go na głowę, Kicia mówi tylko "Do nocnika robimy siusiu". Żadnego "nie wrzucaj" czy "nie na głowę!" Żadnego "nie" - tu też to słowo nie występuje. To bardziej skierowane do rodziców, nie sądzicie? Lubimy ciasno ogradzać dzieci płotkami z ostro zakończonych słów "nie" (nie rusz, nie krzycz, nie dotykaj, nie wolno), a dzieci i tak przez nie przełażą, czasem boleśnie się nadziewając.

Co jeszcze jest fajne w tym nocnikowaniu? Otóż Kicia Kocia daje Nunusiowi książeczkę do przeglądania, jak będzie czekał na wiadomo-co. Super. Niektórym tak zostaje na zawsze, prawda?

Ładne i solidnie wydane, w sam raz dla małych rączek. Bardzo dziękuję za książeczki wydawnictwu Media Rodzina.

"Kicia Kocia i Nunuś. Co robisz?", Kicia Kocia i Nunuś. Na nocniku", Anita Głowińska, Media Rodzina, Poznań 2016.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza