wtorek, 25 października 2016

"Połów" Ove Løgmansbø - recenzja przedpremierowa!


"Połów" to druga część cyklu o pani komisarz Katrine Ellegaard. Przy czytaniu pierwszej książki nie miałam pojęcia, że autor planuje serię. Zresztą , szczerze pisząc, nie oceniłam pierwszej części zbyt wysoko - recenzja TUTAJ.

Dalej jesteśmy na Wyspach Owczych, bohaterowie są ci sami, czyli duńska policjantka Katrine Ellengaard, towarzysząca jej technik kryminalna Frida Skovmand, miejscowy policjant Sigvald Nolsøe, oraz oczywiście Hallbjørn Olsen, który jak diabełek z pudełka wyskakuje z duńskiego więzienia.



Tym razem nie chodzi jednak o zwykłe zabójstwo, jak to było w "Enklawie", tylko o zagadkę. Otóż podczas połowu waleni (tak, tam się jeszcze łowi walenie, jak wynika z książki), w żołądku jednego z nich znaleziono fragment ludzkiej czaszki. Trzeba się tym zająć - i zajmuje się tym Katrine, jako osoba obeznana już z Wyspami. Dużo w tej powieści techniki kryminalistycznej (czyżby fascynacja CSI i Kośćmi?), badań DNA, żmudnego odsiewania i przesiewania tropów, badania dróg, jakie przemierzają walenie; ale nie brakuje też konfrontacji z naprawdę ortodoksyjnymi Farerami, takimi, co to z Danią naprawdę nie chcą mieć NIC wspólnego.

Lepiej mi się czytało "Połów", bo to bardziej dopracowana książka. Znakomicie oddana społeczność farerska - to jest to, co autorowi wychodzi najlepiej. Ciekawie opisano prowadzenie śledztwa, takie dźganie na oślep w różnych kierunkach z nadzieją, że na coś się w końcu trafi, zdaje mi się bardzo prawdziwe.
Wątek zdrowotnych perypetii Katrine jest świetny. Społecznie potrzebny, wiem, że to brzmi banalnie, ale naprawdę to jest potrzebne. W dodatku ten właśnie wątek autor potem znakomicie zakomponował w fabule opowieści.

Są też rzeczy kiepskie. Podtrzymam swojej zdanie dotyczące związku Katrine i Olsena. Wydaje mi się kompletnie nielogiczne i nieracjonalne, by brać do pomocy w śledztwie faceta, którego cała miejscowa ludność chętnie utopiłaby w łyżce wody. Nawet jego własna córka nie chce go znać i zerwała całkiem kontakt. W głowę zachodzę, jak to możliwe, by poukładana i solidna pani vicepolitikommissœr  na taki układ przystała.
Po drugie, drażniło mnie w książce skrupulatne liczenie koron. Kawa kosztuje tyle, a piwo tyle. Bilet na autobus tyle, a pokój w hotelu tyle. Kompletnie nie rozumiem, czemu to miało służyć, owszem, realia powieści są ważne, ale tych "metek" z cenami było za dużo, stanowczo. Irytowały mnie.
Po trzecie (ale to już naprawdę drobiazg), zgrzycik przy określaniu przedziału wiekowego za pomocą monet. Na początku idzie gładko, a na ostatniej monecie autor jakby się poślizgnął i rozpisał niepotrzebnie.

Podsumowując: warstwa obyczaowa naprawdę niezła, można się sporo dowiedzieć o Farerach  i ich życiu. Warstwa kryminalna nieco lepiej niż poprzednio, ale i tak można jeszcze lepiej.

Bardzo dziękuję za książkę Wydawnictwu Dolnośląskiemu! A premierę "Połów" ma jutro, 26.10.2016r.

Dopisek z dnia 5 marca 2017: http://remigiuszmroz.pl/ove-logmansbo/

"Połów" Ove Løgmansbø, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2016
Połów [Ove Logmansbo]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

2 komentarze:

  1. Fajnie napisana recenzja, ale książka jakoś mnie nie zaintrygowała. Może te "drobiazgi" mnie trochę zniechęciły... Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Do książki warto się zabrać mając za sobą "Enklawę".

      Usuń