Kolejny kryminał noir pod szyldem czarnego kota. E, zaraz, stop. Tym razem to nie jest do końca kryminał, choć jest i tajemnicze zniknięcie, i morderstwo, no i oczywiście rozwiązywanie zagadki. Ale akcent jest trochę przesunięty, jakby autorzy bardziej skupili się na oddaniu pewnego stanu ducha, jaki ogarnął Amerykę w latach 50. i 60. ubiegłego wieku.

Echa drugiej wojny światowej brzmią jeszcze całkiem głośno. I na przykład taki jeden profesor z ciemną nazistowską przeszłością zostaje z hukiem strącony z piedestału naukowego splendoru, gdy tylko ta przeszłość wyjdzie na jaw. Ale przecież u Canalesa nic nie jest całkiem czarne lub białe lub czerwone. Profesor jest... skomplikowany.

Jego rozważania, właściwie dialog z naczelnikiem policji nad wieczorną amerykańską ulicą jest mocno inspirowany Eisnerem i to mi się podoba*. Tak jak i tonacja całego albumu, czerwienie, brązy, nasycone, mocne kolory, jak krwisty stek.
P.S. Faceci zwierzęta są zwierzęcy, przynajmniej w tej widocznej spod ubrania części, natomiast kobiety mają zawsze gładkie, delikatne buzie, dozwolony jest co najwyżej lekki wąsik. Urocza niekonsekwencja, ukłon w stronę dam.
* - Tak naprawdę bardziej podoba mi się to, że udało mi się to zauważyć :P
"Blacksad. Czerwona dusza". Scenariusz: Juan Díaz Canales, ilustracje: Juanjo Guarnido, tłumaczenie: Maria Mosiewicz, Wydawnictwo Egmont, Warszawa 2007.
Bardzo dziękuję Oisajowi za pożyczenie komiksu do czytania!
Najpierw oisaj, teraz Ty.... Szczucie czarnym kotem powinno być zakazane...
OdpowiedzUsuńJestem załamany, na starość przyjdzie mi komiksy czytać, ja też to chcę:-D
Pożyczaj i czytaj. Tak z ciekawości weszłam sobie na alledrogo i oko mi zbielało na widok cen tego akurat tomu.
Usuń