Znacie baśnie tysiąca i jednej nocy, prawda? Sułtan zdegustowany zdradą żony każdą kolejną każe uśmiercać, by go nie zdradziła. I wtedy wchodzi, cała na biało, Szeherezada i zaczyna snuć historie, nie kończąc ich, a sułtan, ciekawy zakończenia, pozostawia ją przy życiu, póki opowiada. Z mniejszymi lub większymi zmianami ta opowieść funkcjonuje od lat.
W tym tomie dziewczyna opowiada dwie historie: "Książę Ahmed i wróżka Pari Banu" oraz "Książę Bader i Gelnara, księżniczka morza". To opowieści pełne rozmachu, magii, złych i dobrych wyborów, intryg i szalonych zwrotów akcji. Oczywiście są też szczęśliwe zakończenie.
Czego mi brakowało? Szeherezady na końcu. Jest na początku, gdy snuje swoje baśnie, pierwszą, drugą, a potem druga baśń kończy się napisem koniec. Co z inteligentną gawędziarką? Co z sułtanem? Ktoś tu nie domknął klamry narracyjnej i uważam, że to gruby błąd.
"Baśnie tysiąca i jednej nocy", adaptacja i scenariusz: Daniel Bardet, rysunki: Nawa, kolory: Julien Ducasse, okładka: Chris Regnault, tłumaczenie: Marek Puszczewicz, Story House Egmont, Warszawa 2025.
Komiks przeczytany dzięki wydawnictwu Story House Egmont.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz