czwartek, 2 listopada 2017

"Grobowa cisza" Arnaldur Indriðason - audiobook


"Grobowa cisza" ma dwa początki,  a jeden gorszy od drugiego.
Pierwszy wątek zaczyna się podczas imprezy urodzinowe dziesięciolatka, gdy po jednego z imprezowiczów przybywa starszy brat. Młodzieniec obserwuje roczne dziecko raczkujące po podłodze i ze zdumieniem zauważa, że dziecko z zapamiętaniem ciamka ludzką kość. Powiem, że w tym momencie nieco mną otrząsnęło. 
Drugi wątek jest gorszy. Przedstawia od środka rodzinę, w której mąż katuje żonę na oczach przerażonych dzieci. Przemoc fizyczna i psychiczna, groźba, szantaż, przerażająca udręka tej kobiety wgniotły mnie w fotel tak bardzo, że przytłoczona emocjami przerwałam słuchanie i wrzuciłam do odtwarzacza "Czas Herkulesów" żeby odetchnąć i się zrelaksować. O ironio, relaksowałam się przy trupach młodych mężczyzn.


Odetchnęłam trochę, wróciłam do audiobooka, na szczęście dziecko kości już nie obgryzało. Policja znalazła cały szkielet w wykopie pod fundamenty nowego domu i zajęła się ustalaniem (przy pomocy archeologów), do kogo należał. Ten wątek jest genialnie napisany. Komisarz Erlendur ze swoimi ludźmi szukają jakichkolwiek tropów, krążąc wokół miejsca, gdzie znaleziono kości. Nie ułatwia mu zadania fakt, że rzeczony szkielet przeleżał w ziemi kilkadziesiąt lat! Wobec powyższego znalezienie kogokolwiek, kto by pamiętał tamte czasy, staje się bardzo trudne. Erlendurowi nie ułatwiają śledztwa jego prywatne kłopoty: córka, z którą otrzymywał bardzo sporadyczne kontakty, ma poważne problemy i ostatecznie ląduje w szpitalu, w śpiączce. Śledztwo jednak nie utyka, posuwa się cały czas do przodu i muszę powiedzieć, że dzieją się tam ciekawe rzeczy. Na przykład śmierć staruszka podczas przesłuchania. Straszne to i śmieszne, tym czarnym humorem, który czasem pojmuję.

Co by jednak nie mówić o śledztwie czy samym Erlendurze, to drugi wątek ponownie zabija słuchacza. Olbrzymi emocjonalny ładunek, jaki  tam jest zawarty, ciężko udźwignąć. Narratorką jest kobieta, żona, matka. Od dziesiątek lat bita i poniżana, gwałcona, niszczona psychicznie, szantażowana, gnębiona w niewyobrażalny sposób. To było wyjątkowe doświadczenie słuchać czegoś takiego, a gdy w powieści głos dostał  także najstarszy syn, Simon, rozkleiłam się zupełnie. Przemoc domowa to jest coś, co mnie trochę obezwładnia. Ugh, jaki to ciężki temat, zwłaszcza że Indriðason nie owija w bawełnę.

To trudny, ale fantastycznie napisany kryminał obyczajowy. Do tego rewelacyjnie przeczytany przez  Andrzeja Ferenca. To lektor, którego mogę polecić z zamkniętymi oczami.

Za możliwość zapoznania się z audiobookiem "Grobowa cisza" dziękuję Bibliotece Akustycznej.


"Grobowa cisza" Arnaldur Indriðason, przełożył Jacek Godek, czyta Andrzej Ferenc, Biblioteka Akustyczna, Warszawa, 2017. 

Grobowa cisza [Arnaldur Indriðason]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz