Sardegna pisała, że to kandydatka na jej książkę roku 2021. Potraktowałam tę deklarację dość nieufnie, wszak napisała o tym w styczniu! Mruknęłam pod nosem "Sardegno, sprawdzam" i wypożyczyłam audiobooka z "Księgą Bezimiennej Akuszerki". Po czym przepadłam.
Jest rok, hm, dość nam bliski, jak sądzę. Na ziemi zaczyna panoszyć się śmiercionośny wirus, zabijający ludzi ze skutecznością 98-99%. Wszelkie rządowe (mowa o Stanach Zjednoczonych, ale domyślnie dotyczy to całego świata) struktury rozpadają się jak domek z kart. Zwały trupów leżą na ulicach, a nieliczni ocalali snują się bezradni albo trochę szaleni. Tytułowa bohaterka (nie poznamy jej imienia do samego końca) pracująca na co dzień na oddziale ginekologicznym w szpitalu, budzi się pewnego dnia w szpitalnym łóżku, a wokół nie ma nikogo żywego.









