No to szybko, szybko, napiszę sobie, o czym jest tak książka, bo jest kiepska i szybko ją zapomnę. A chcę zapamiętać, żeby przypadkiem nie sięgnąć po nią drugi raz.
Narratorką w powieści jest Georgie, matka Sama, świeżo upieczonego męża. Sam i Lauren pobrali się całkiem niedawno, po wieloletniej znajomości (poznali się w przedszkolu, no coś takiego). Georgie jest happy, młodzi są happy, rodzice młodej mężatki są happy, sama radość. Do momentu tragicznego zgonu Lauren.
