piątek, 18 listopada 2016

"Amelia i Kuba. Nowa szkoła" Rafał Kosik


Amelię i Kubę już znacie? Pisałam o nich w tej notce.
Eksperymentu z pisaniem jednej książki na dwa sposoby Rafał Kosik nie powtórzył, tym razem jest to jedna powieść.
Dla Kuby, Mi, Amelii i Alberta właśnie rozpoczął się rok szkolny. Nowi koledzy, nauczyciele, nowe zasady. Trudny  okres, który autor ciekawie przedstawia - zwłaszcza próbę sił między nastolatkami. Nasto-, bo Kuba, Amelia, a także Klementyna (przyjaciółka Amelii) i Emil (miejscowy chłopak) mają po jedenaście lat.

Zaczyna się (oczywiście, tak się musi zaczynać z przytupem, inaczej byłoby nudno) od małej stłuczki samochodowej, apelu pierwszowrześniowego, na który część naszych bohaterów się spóźnia, oraz przepychanki Alberta ze swoją nową wychowawczynią.
O Albercie nie wspominałam w poprzedniej notce, ale teraz trzeba. Jest o rok młodszy od Amelii, ale są w jednej klasie ze względu na doskonałe wyniki chłopca w nauce. Albert ma zespół Aspergera - błyskawicznie kojarzy fakty, ma doskonałą pamięć, ma zaburzone funkcjonowanie w społeczeństwie oraz kłopoty z interpretacją zachowań innych ludzi. Wszystko bierze dosłownie, potrzebuje bardzo konkretnych wytycznych, żeby funkcjonować.
Nic więc dziwnego, że gdy na pierwszej lekcji zaczyna dyskutować z wychowawczynią  (i jednocześnie dyrektorką szkoły) na temat regulaminu, a konkretnie tego, że wychowawczyni go nie przestrzega - kończy się to wezwaniem rodziców do szkoły.



U Kuby nie jest lepiej, zostaje sprowokowany do bójki z kolegą z klasy, który złośliwie doprowadził do konfliktu Kuby i wychowawczyni. Toteż rodzice Kuby także mają pojawić się w szkole.

Ech, ta szkoła, ileż tam się dzieje! Klasowe podziały na "lokalsów" (czyli dzieci mieszkające w starym budownictwie) oraz "nowych" (ci z apartamentowców). Błąkający się po szkole pies z bandaną na szyi. Kłopoty wynikające ze społecznego nieprzystosowania się Alberta. Amelia, której podoba się Kuba, ale brzydzi się przemocą, której on się dopuszcza. Kuba, który wcale nie chce się bić, ale nie chce też stracić twarzy. Dyrektorka, która jest zaprzeczeniem postaci pedagoga. Bardzo Ważny Dyrektor, który tresuje syna, wychowując go na idealnego samoluba i egoistę.  Zgroza ogarnia!

Wiem, że to wszytko jest przerysowane, że najpierw musi być gorzej, żeby było lepiej, ale i tak coś mi się w środku, we wątpiach przewraca na takie niesprawiedliwości i zgrzyty. Poza tym nie umiem pozbyć się "rodzicowego" myślenia, które każe mi zgrzytać zębami na fakt, że wychowawczyni nie wie, że ma w klasie dziecko z zespołem Aspergera. Przecież to niepojęte! Albo nakłanianie uczniów do donosicielstwa - chore!

Wkurzam się. Jeśli taki był zamysł autora, to gratuluję, bo udało mu się w całej rozciągłości.

Ten tom  jest bez wątpienia poważniejszy w klimacie, pełen prawd o dorosłym świecie, uczulający, uwrażliwiający. Na pewno podsunę go dzieciom do przeczytania.

Tylko, autorze, nie pisz więcej, że uczniowie pierwszego września biorą do szkoły plecaki i podręczniki. Bo nie biorą.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Powergraph za książkę!


"Amelia i Kuba. Nowa szkoła" Rafał Kosik, Powergraph, Warszawa 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz