wtorek, 9 lutego 2016

[Ziemiomorze] "Grobowce Atuanu" Ursula Le Guin


Otóż rzeczywiście z pierwszego czytania "Grobowców Atuanu" nie pamiętałam nic. Stąd moje zaskoczenie na początku, kiedy uświadomiłam sobie, że opuściłam znane mi ziemie Ziemiomorza, o Krogulcu nie ma nawet wzmianki i właściwie czytam jakby coś zupełnie innego.

Co ja czytam?

Czytam o dziewczynce, którą w dzieciństwie zabrano z rodzinnej wioski i poświęcono bogom. Tenar staje się najwyższą kapłanką Grobowców Atuanu, kapłanką bóstw zwanych Beimiennymi, bóstw milczących, ponurych i półobecnych. Już nie jest Tenar, jest Arhą - Pożartą. Dlaczego właśnie Tenar? Ponieważ urodziła się dokładnie w dniu śmierci poprzedniej kapłanki.


Być kapłanką to niełatwe

Arha uczy się obrzędów, historii, a także najważniejszego: planu labiryntu pod ziemią, gdzie mieści się skarbiec, gdzie spoczywają Bezimienni, gdzie nie wolno wejść nikomu, absolutnie nikomu, tylko jej. Podczas tej nauki nikt tak naprawdę jej nie towarzyszy i nie wspiera. Jedna stara kapłanka przekazuje jej wiedzę (metodą kopiuj-wklej), druga dba, by Pożarta była wystarczająco wyniosła, zimna i okrutna, nowicjuszki zaś uważają, że nie można się spoufalać z Najwyższą Kapłanką, choćby miała tyle samo lat co one.
Jedyny przyjazny jej człowiek to eunuch, jej opiekun od pierwszych dni - ale nawet i on jest bardziej sługą niż przyjacielem.

Snuje się ta opowieść i snuje, już myślałam, że będę w tej żmudnej i nieco nudnej, a na pewno monotonnej drodze towarzyszyć kapłance aż do końca jej dni  - aż nagle coś zaczyna się dziać. W podziemnym labiryncie ktoś się pojawia, ktoś obcy, kogo absolutnie nie powinno tam być. Złodziej, mężczyzna, mag. Ktoś, kto przyszedł po cenny artefakt. Kapłanka wie, że powinna zdecydować o jego śmierci - taka jest bowiem kara za zbezczeszczenie świętości - i nawet czyni ku temu odpowiednie kroki. Jednak w pewnym momencie zatrzymuje się, zastanawia, nie wie, co robić. Myśl o zabijaniu jest jej wstrętna, dlatego kapłanka, w tajemnicy przed wszystkimi, postanawia zachować więźnia przy życiu.

Konsekwencje tej decyzji będą niewyobrażalne. 

Cały świat Tenar wywróci się do góry nogami - a wszystko zaczyna się od jednego (nie)prostego wyboru - czy być posłuszną bogom i ich nakazom, czy też postąpić tak, jak nakazuje dusza/ intuicja/ serce/ rozum* (niepotrzebne skreślić).


Świetna powieść

Ursula Le Guin prowadzi narrację nieśpiesznie, z wielką dbałością o szczegóły i klimat. Wszystko ma znaczenie. Nic nie nudzi.  Całość jest tak idealnie dopasowana do mnie jako czytelnika, że aż podziw bierze. Proszę się nie dziwić, że się tak rozpływam w zachwytach, bo autentycznie jestem zachwycona. Kocham teraz Ursulę prawie tak mocno jak Strugackich.

Andrzej Ferenc

Miałam napisać też  o lektorze. Doskonały. Dykcja bez zarzutu, intonacja i barwa głosu bardzo mi
odpowiada. Do tego pan Andrzej  świetnie oddaje głosem emocje w miejscach, gdzie akcja przyspiesza i coś się dzieje. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to słabe różnicowanie głosem postaci, ale nie będę się czepiać, bo wyjdzie, że jestem zmanierowana i rozpieszczana przez innych doskonałych lektorów. Na plus mogę jeszcze zaliczyć to, że poziom głośności utrzymuje się na w miarę stałym poziomie, tyle że nie wiem, na ile to zasługa lektora, a na ile realizatora dźwięku. Tak czy siak - jest świetnie!

"Grobowce Atuanu" Ursula Le Guin, tom 2 cyklu Ziemiomorze, tłumaczenie Piotr W. Cholewa, czyta Andrzej Ferenc, Prószyński i S-ka, Biblioteka Akustyczna, 2015.

Ziemiomorze. Tom 2 Grobowce Atuanu [Ursula K. Le Guin]  - KLIKAJ I SłUCHAJ ONLINE

2 komentarze:

  1. Właściwie mogę się podpisać pod każdym zdaniem. I choć kocham Ursulę baaaardzo, to nie mogę podpisać się pod zdaniem o miłości do Strugackich :-( Czytałam wieki temu "Piknik", nic nie pamiętam, jestem zdołowana i zdeterminowana, żeby uzupełnić braki. Bo jak mi ktoś mówi, że kocha kogoś jak Ursulę (albo odwrotnie), to ja tego nie mogę zignorować...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dlaczego się martwisz? Widzisz, ja też się przyznaję, że "Grobowce Atuanu" już czytałam wcześniej, nic nie pamiętam. Warto sobie przypomnieć. I "Piknik" zdecydowanie warto.

      Usuń