piątek, 8 marca 2013

"Na giełdzie Forsyte'ów" John Galsworthy - opowiastki bez znaczenia


Zbiór opowieści o członkach rodziny, opowieści luźnych, wziętych to z tej, to z tamtej epoki. Perypetie sercowe, długi, bójki, spory o pieska i inne pierepałki. Sporo tego.

Tylko szkoda, że nie przeczytałam wcześniej wszystkich części "Sagi...", pewnie byłabym bardziej zorientowana w temacie. Nie szkodzi, czytało się miło, naprawdę.

Żeby ta notka nie wyszła tak tragicznie krótka, dorzucę cytat :)

"To jest kodycyl do mojego, Swithina Forsyte'a, testamentu. Dla zaznaczenia, iż potępiam obyczaje i sposób bycia bratanicy mej Eufemii, córki mego brata Mikołaja Forsyte'a i jego żony Elżbiety, niniejszym odwołuję zapis części mej własności uczyniony we wspomnianym testamencie. Nie zapisuję jej nic zupełnie". *

A to dlatego, że Eufemia ośmielała się jeździć na rowerze, pokazując kostki u nóg.


---
* "Na giełdzie Forsyte'ów" John Galsworthy, przełożył Tadeusz Jakubowicz, "Książka i Wiedza", Warszawa, 1988, s.130

5 komentarzy:

  1. No tak, za pokazywanie kostek - niech żywi się w opiece społecznejPPP.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niech to, znowu ktoś uderza w rowerzystów, kodycyl tym razem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedni rowerzyści, jak widać, na początku byli traktowani bardzo po macoszemu.

      Usuń
  3. Ja mam, ale w ogóle nie czytałam jeszcze. Chyba czekam na zakup nowe wydanie w domciu:)

    OdpowiedzUsuń