sobota, 9 lutego 2019

"Hilda i Ukryjcy" Stephen Davies


Jestem wielbicielką komiksów, toteż nie mogła mi umknąć niebieskowłosa Hilda ze skalistych gór. Tylko że mocno kojarzyłam Hildę z Centralą, a tu Egmont? Wykupili? Podkupili? Kiedy "Hilda i Ukryjcy" do mnie dotarli, rzuciłam się rozpracowywać zagadkę. Rychło okazało się, że to nie komiks, a książka.

Luke Pearson był w niej wymieniony jako pomysłodawca - chyba tylko postaci, ale tego nie jestem pewna. Książkę napisał Stephen Davies, a ilustracjami opatrzyła Seaerra Miller.



Hm, pomyślałam sobie, że to takie trochę odcinanie kuponów, tak jak to było z pewnym Muminkiem ("Muminek i Pieśń Oceanu").

Wrażenie to rozwiało się jak sen złoty, gdy tylko zaczęłam czytać. Ta historia jest naprawdę ciekawa i wciągająca. Do tego nieoczywista, próżno domyślać się, jak potoczą się losy Hildy w kolejnych rozdziałach, bo Hilda i ukryjcy są nieprzewidywalni.
Rysunki zeszły na drugi plan (i tak najładniejsza jest okładka), perypetie Hildy zawojowały mnie i dzieci bez reszty. W tym przypadku wykorzystanie pomysłu Luke'a Pearsona uważam za bardzo dobre.

Słówko o fabule?  To może z okładki: "Dołączcie do naszej ukochanej bohaterki, której przyjdzie spotkać się  po raz pierwszy z trollem, negocjować pokój z pewnymi niezwykle drobiazgowymi elfami oraz szukać rozwiązania zagadki olbrzyma pojawiającego się tylko o północy".

Piszą, że na Netflixie jest serial o przygodach Hildy. Po raz pierwszy żałuję, że nie mam Netflixa.

P.S. Fofle są cudne!

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję wydawnictwu Egmont. 

"Hilda i Ukryjcy", pomysł Luke Pearson, tekst Stephen Davies, ilustracje Seaerra Miller, tłumaczył Marcin Wróbel (w książce nie ma tej informacji, sięgnęłam do strony wydawcy), Egmont Polska, Warszawa 2018.

1 komentarz: