Biddle! Czyli proszę państwa rzucamy kośćmi. Kto nie grał nigdy w kości? To jest gra znana od tysięcy lat, co tu jeszcze można wymyślić nowego? Otóż okazuje się, że jednak można.
Twórcy Biddle do kości dorzucili planszę, karty, mikroskopijne pionki oraz wymyślili zasady, których NIE ZROZUMIAŁAM. Tak, przyznaję się, długa i skomplikowana instrukcja pokonała stetryczały mózg.
Na szczęście mam młodych i bystrych znajomych, dopadłam jednego, wręczyłam pudełko i zapytałam, czy mi to ogarnie. To jest chłopak na medal, ogarnął. Zaczęliśmy grać i wkręciłam się w grę jak śrubka!
