Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henry Kuttner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Henry Kuttner. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 kwietnia 2025

"Czytelniku, nienawidzę cię!" Henry Kuttner


 Absolutnie fantastyczny zbiór opowiadań sf trochę zapomnianego dziś autora, Henry'ego Kuttnera.  A czy wiecie, że Kuttner ma polskie korzenie? Jego dziadkowie (taka dygresja, a czemu nie babciowie?) mieszkali  w Lesznie, zanim wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych.

Czytelnicy,  którzy znają to nazwisko, z niektórymi tekstami mieli już okazję się zapoznać. Mowa tu o opowiadaniach o genialnym wynalazcy Gallegherze. Ten człowiek wpada na niesamowite pomysły i konstruuje odlotowe wynalazki, ale uwaga, tylko wtedy, gdy jest pijany w sztok. Jak się odrzuci to gloryfikowanie alkoholizmu, to  jest całkiem zabawne.

piątek, 26 września 2014

"Kraina Mroku" Henry Kuttner - pod żadnym pozorem nie sięgać!!!


Ależ paskudnie zwiódł mnie autor! Sięgnęłam po to na kiermaszu w Chorzowie, bo nazwisko mnie skusiło, choć tytuł z kolei odpychał - miałam kiedyś w ręku "Krainy Podmroku", paskudztwo. Ryzyk fizyk, wzięłam, nieduże w końcu.

To był błąd, książka jest zła, paskudna i do bani.

Kraina Mroku to miejsce, gdzie trafia znienacka bohater powieści, Edward. Szybko się jednak okazuje, że to nie on, a jego sobowtór, lord Ganelon. Tym facetom osobowości się zmieszały, tak jak i pamięć. Ganelon/Edward organizuje rebelię, właściwie organizowaną już wcześniej przez Edwarda/Ganelona, do tego musi przed rebeliantami ukrywać, że jest Ganelonem, a przed lordami wręcz przeciwnie.

Przy okazji autor dywaguje na temat przenikania światów, mutacji, czarów, potworów i tym podobnych pierdół - dywagacje są płaskie, głupie i zęby od nich bolą.

Niech mi się nikt nie waży po to sięgać, czysta strata czasu, ja straciłam, wy już nie musicie. Na szczęście to cieniutkie.

"Kraina Mroku" Henry Kuttner, przekład Stefania Szczurkowska, Arax 1990. Okładkę cudownej piękności projektował Robert Kruszewski.

poniedziałek, 4 listopada 2013

"Niewidzialne oko" Henry Kuttner - najlepsze w s-f są skrzaty


Zbiór opowiadań dorwany w bibliotece w Piekarach Śląskich w ramach bookcrossingu. Składa się z sześciu tekstów.

1. "Wierna miłość"
Znakomite opowiadanie noir o tym, jak wierna i zazdrosna potrafi być szafa grająca. Humor mocno zarysowany, a King ze swoją  Christine niech się chowa, ona jest tylko straszna.

2. "Wstrząs"
Tytuł do bani, bo nijak nie kojarzy się z treścią. Treść to spotkanie człowieka z 1953 roku z człowiekiem z przyszłości; ten drugi odwiedza pierwszego przechodząc przez dziurę w ścianie. Dziura kusi, a jakże, ale rewizyta okazuje się nie najszczęśliwszym pomysłem.

3. "Problem mieszkaniowy"
Uwielbiam, gdy pisarze w poszukiwaniu inspiracji sięgają do podań i legend. Tutaj autor sięgnął po krasnoludki i skrzaty, które mieszkają u ludzi i płacą czynsz, wcale nie złotem, tylko czymś cenniejszym. Bardzo dobre, zwięzłe i smakowite. Najlepsze opowiadanie ze zbioru.

4. "Niewidzialne oko"
Podobnie jak Dick w "Raporcie mniejszości", tak tu Kuttner bierze się za wymiar sprawiedliwości. Zbrodnię można popełnić, ale "ogłoszono, że akt zabójstwa nie podlega karze, o ile nie udowodniono intencji i premedytacji"*  Udowodnić można za pomocą urządzenia, które zagląda w przeszłość, które patrzy i słucha, rejestruje wszystko, tylko do umysłu zajrzeć nie potrafi. Czy to urządzenie można oszukać? Jeśli tak, to trzeba się porządnie napracować.

5. "Niebo się wali"
Mało interesujące opowiadanie o tym, że wszędzie można oszaleć, na Ziemi, na Marsie, wszędzie. Tylko że na Marsie konsekwencje utraty zmysłów są poważniejsze.

6. "Wielka noc"
W przestrzeni międzyplanetarnej do niedawna (biorąc pod uwagę świat wykreowany w powieści) królowały statki hiperprzestrzenne. Na nich wspierał się handel, transport, wymiana towarów - i oczywiście nielegalny przemyt.  Nadchodzi jednak nowa era - przekaźników materii. Statki powoli przestają być potrzebne. A co z ludźmi, którzy na nich latają? Czy zdołają się przestawić?
Nostalgiczne to opowiadanie i uniwersalne. Coś się kończy, coś się zaczyna... Czy lepiej trzymać się tradycji czy dać krok naprzód? Ludzie od zarania cywilizacji zadają sobie to pytanie.

Całkiem niezły zbiorek, choć nie wszystkie opowiadania wywarły na mnie dobre wrażenie. Kuttner chyba lepiej radzi sobie z krótkimi formami, podszytymi humorem czy ironią. W dłuższych tekstach jakoś się rozmywa, traci spójność i bystre spojrzenie.

Ciekawe, kto tłumaczył - w książce pominięto tę informację.

---
* "Niewidzialne oko" Henry Kuttner, tom 2 "Najlepszych opowiadań", Wydawnictwo PiK, Katowice 1993, s. 71.