Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Italo Calvino. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Italo Calvino. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 sierpnia 2016

"Baron drzewołaz" Italo Calvino


Gdy myślę o wybitnych włoskich pisarzach, pierwszy, jaki mi przychodzi na myśl, to Umberto Eco, a zaraz potem Italo Calvino. Calvino pisze tak różnorodnie, że za każdym razem, gdy sięgam po jego powieść, czymś mnie zaskakuje.

"Baron drzewołaz" należy do trylogii "Nasi przodkowie", do którego wchodzi też znakomity "Rycerz nieistniejący" oraz nie znany mi jeszcze "Wicehrabia przepołowiony". "Baron..." jest opowieścią o baronie Cosimo Piovasco di Rondo, który od momentu, gdy skończył dwanaście lat, porzucił wygodne życie rodzinnego domu i wszedł na drzewo, a właściwie na drzewa. Poprzysiągł, że do końca swoich dni nie dotknie stopą ziemi, i, jak pisze narrator, czyli jego brat Biagio:  
"dotrzymał słowa".[1]

czwartek, 31 marca 2011

"Rycerz nieistniejący" Italo Calvino (czyli jak to jest istnieć siłą woli)


Wzięłam do słuchania, bo:
1. Czyta Karolina Gruszka, a ja kocham jej głos.
2. Napisał Italo Calvino, a z tym nazwiskiem pozytywnie mi się kojarzą "Opowieści kosmikomiczne"
Kolejność nieprzypadkowa!

Słucham więc, jak Gruszka czyta o tym, jak Karol Wielki dokonuje przeglądu wojsk, rozpływam się z zachwytu nad starannie wymawianymi końcówkami słów, aż tu nagle Karol natyka się na pustą zbroję, która mieni się rycerzem! To niemożliwe, myślę sobie, więc kiedy Karol zagląda pod przyłbicę, a tam rzeczywiście nic, otwieram buzię ze zdziwienia i już wiem, że trzeba sobie zwrotnicę przestawić, rozpiąć guzik pod szyją, a do herbaty dolać kapki rumu. W przenośni oczywiście, bo książki słuchałam w samochodzie, zobarazowałam nastawienie.
I z takim nastawieniem można słuchać o rycerzu imieniem Agilulf Emo Bertrandin z Guildiverny, którego nie było, a przez to, że go nie było, starał się być bardziej niż inni rycerze. Bardziej sumienny, bardziej skrupulatny, bardziej dokładny i rzetelny. Taki robocik, który ma wszystko zaprogramowane. Słuchałam też o zakochanej w nim wojowiczce, kobiecie rycerzu, Bradamancie, a także o młodym rycerzu Rambaldzie, który Agilulfa uważa za swego mistrza i mentora, a Bradamantę uwielbia i pożąda od pierwszego spojrzenia.

Mało zawikłane? Ależ nic nie szkodzi, albowiem podczas jednej z uczt wynika spór o rzeczywistą rycerskość rycerza Agilulfa, nabytą poprzez uratowanie dziewiczej księżniczki Sofronii z rąk zbójców czyhających na jej cześć niewieścią, gdyż wstaje nagle młodziutki rycerzyk Torrismond, głosząc, że uratowana dziewica nie była dziewicą, tylko jego matką (a miał wtedy kilka latek, takie pacholę). No i konsternacja. Jeśli uratuje się kobietę, która pierwszy raz ma już za sobą, to tytuł rycerski nie przysługuje!

Więc wyjeżdżają: rycerz Agilulf w poszukiwaniu Sofronii aby potwierdzić jej dziewictwo (po kilkunastu latach, tak), za nim wyjeżdża jego giermek Grdulu, zwariowany i nieco przygłupi, za nimi podąża Bradamanta, bo bez ukochanego żelaznego rycerza czy tam pancerza żyć nie może, za nią zaś Rambald z powodów analogicznych, a za nimi wszystkimi jedzie Torrismond, niby też szukać matki, ale tak naprawdę ojca, czy też ojców, czyli Rycerzy Świętego Graala.

Do tej pory jest ciekawie, jest zabawnie, jest wariactwo na resorach, tfu, na koniach. Ale od momentu wyjazdu jest jeszcze zabawniej, jeszcze ciekawiej - i były momenty, że w głos się śmiałam, cofając sobie o jedną czy drugą chwilę nagranie, bo chciałam przysłuchać się jeszcze raz. Absurd, groteska, mrugnięcie okiem do czytelnika (do mnie!) - o jeju, ale mi się to wszystko podobało!

Paradna książka w mistrzowskim wykonaniu, ze starannie wymyślonym i zrealizowanym zakończeniem. Mniam. No i ta smakowita Gruszka.

piątek, 25 września 2009

"Jeśli zimową nocą podróżny" Italo Calvino - cytaty


- To co w takim razie czytasz? - Nic. Tak dobrze wyćwiczyłem się w nieczytaniu, że nie czytam nawet tego, co nasunie mi się przed oczy przypadkiem. Nie jest to łatwe: uczą nas czytać, kiedy jesteśmy dziećmi, i potem do końca życia pozostajemy niewolnikami całej tej pisaniny, którą nas zarzucają. Może na początku kosztowało mnie to trochę wysiłku, zanim nauczyłem się nie czytać, ale teraz przychodzi mi to w sposób zupełnie naturalny. Sekret polega na tym, aby nie odwracać wzroku od napisanych słów, przeciwnie, należy patrzeć na nie tak długo, aż znikną. (1) 


 Na ścianie naprzeciw mojego biurka wisi plakat, który mi podarowano. Piesek Snoopy siedzi przed maszyną do pisania, a w dymku czytamy zdanie: "Była ciemna i burzliwa noc..." Za każdym razem, gdy tu siadam i czytam: "Była ciemna i burzliwa noc", bezosobowość tego incipitu zdaje się przede mną otwierać przejście z jednego świata do drugiego, z czasu i przestrzeni tu i teraz w czas i przestrzeń napisanej strony. Urzeka mnie początek, który stwarza niewyczerpane, wielorakie możliwości dalszego poprowadzenia akcji, przekonuję się, że nie ma nic lepszego nad konwencjonalne rozpoczęcie utworu, nic lepszego od wstępu, po którym można spodziewać się wszystkiego i niczego. (2)

Jeśli zimową nocą podróżny [Italo Calvino]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE
---
(1) "Jeśli zimową nocą podróżny" Italo Calvino, Państwowy Instytut Wydawniczy 1989, Warszawa, s. 51
(2) Tamże, s. 176