Wypożyczam audiobooki z biblioteki na chybił trafił. W przypadku "Niechcianego gościa" mocno chybiłam. Opis brzmiał zachęcająco: hotel z górach na uboczu, bez zasięgu (w Ameryce BEZ ZASIĘGU), gdzie zjawiają się goście pragnący wytchnienia. Jakaś para narzeczonych, pisarka, przyjaciółki, adwokat i tak dalej. W górach rozpętuje się burza śnieżna, potem lodowa, hotel zostaje odcięty od świata i wtedy trach! Ginie jeden z gości hotelowych!
Wygląda to na wypadek, ale wypadkiem nie jest, jak orzeka wspomniany adwokat, co więcej, na jednym trupie się nie kończy, giną kolejne osoby, a reszta obawia się o własne życie.
