Do przeczytania tej książki zbierałam się od dawna. To przez telewizję i programy "Podróże z żartem" i "Boso przez świat". Przez pierwszy z nich sięgnęłam po książki Pawlikowskiej, drugi zadecydował o tym, że kupiłam "Gringo". Powiem szczerze, że do samej osoby Cejrowskiego podchodziłam z rezerwą, gdzieś tam w pamięci było wspomnienie "WC Kwadransa", człowieka wrzeszczącego i walącego kubkiem o stolik. Jakoś mi to wspomnienie nie podchodziło. Po obejrzeniu paru odcinków "Podróży z żartem" też patrzyłam podejrzliwie - przyszedł na bosaka, w ręku dziwny kubek z Bóg wie czym. Ale po obejrzeniu paru odcinków "Boso przez świat" dowiedziałam się, dlaczego na bosaka. Co jest w kubku, dalej nie wiedziałam.