poniedziałek, 1 lutego 2010

"Rumo i cuda w ciemnościach" Walter Moers

"Urs uniósł palec.
- Nawet najbardziej bywały w świecie smakosz - rozpoczął uroczystym głosem swą przemowę - nie jest przygotowany na prosty, a zarazem wyrafinowany smak fachowo przygotowanych mysich pęcherzy, gdy kosztuje ich za pierwszym razem. Cała sztuszka polega na nienaruszaniu pęcherza i pozostawienia go w całości, w trakcie wypełniania go poprzez kanaliki pęcherzowe farszem z mysiego mięsa. Aby tego dokonać, mięso musi zostać przekręcone przez maszynkę co najmniej trzydzieści trzy razy, aż rozdrobni się je do niemal płynnej masy, którą wygładza się dodatkowo kwaśną śmietaną i mysim tłuszczem, doprawiając kolejno sokiem z czosnku, rozpuszczoną w wodzie solą, sproszkowaną papryką i oliwą z oliwek. Niektórzy dodają jeszcze do tego kminek, ale ci ludzie to barbarzyńcy. Farsz nabiera się w strzykawkę do śmietany i wtłacza do wnętrza mysich organów, aż napełnią się całkowicie. Na koniec kanaliki pęcherzowe związywane są nicią kuchenną, aby sok pozostał w środku - z kącika ust poleciało Ursowi nieco śliny.
- Następnie na ciężkiej żeliwnej patelni rozgrzewa się w równych proporcjach masło oraz oliwę z oliwek i przez parę minut przypieka się mysie pęcherze, aż przybiorą złotobrązową barwę. Na koniec wędzi się je delikatnie na grillu opalanym korzeniami lukrecji i trzyma w cieple, aż do konsumpcji. I trzeba przy tym wiedzieć, że pęcherze południowoornijskiej Sikumyszy - jedynie z tych myszy wolno przygotowywać tę potrawę! - należą do najbardziej pracowitych organów trawiennych w camońskim świecie zwierząt. Ten pracowity gatunek myszy praktycznie nie robi nic innego poza sikaniem, co czyni ich pęcherze tak elastyczne i intensywne w smaku. Rozkosz skosztowania mysich pęcherzy po raz pierwszy równać się może z objawieniem."

---"Rumo i cuda w ciemnościach" Walter Moers, tłum. Katarzyna Bena, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2008, s. 283-284

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza