niedziela, 6 sierpnia 2017

"Tajemnica dębowej korony" Rafał Kosik

"Tajemnica dębowej korony" jest książką dla dzieci i z założenia miały ją czytać moje dzieci. Ja tylko zerknęłam, o co w niej chodzi. Rano zerknęłam, a po południu już zamykałam przeczytaną książkę - inaczej się nie dało!

O Kubie, Amelii, Albercie, małej Mi oraz Emilu czytałam już wcześniej. Opisywałam ich przygody tutu i tu. "Tajemnica dębowej korony" jest gładką kontynuacją poprzednich części, ale nieco odmienną w wyrazie. Dorośli nieco odeszli na drugi plan (razem z wadami, zaletami i receptami na wszystko), a dzieci objęły w posiadanie prawie cały tom.

Co robią? A różnie. Amelia hamak, Emil naprawia niewidzialnego drona, Kubę intrygują zabawki spadające z drzewa, Mi nie ustaje w wysiłkach znalezienia sierściowatego zwierzątka, które nie uczula, a Albert spina wszystkie wątki razem swoim precyzyjnym umysłem.
Wszystkie dzieci ogromnie angażują się w ratowanie przed wycinką olbrzymiego dębu rosnącego na środku dziedzińca apartamentowca Zamek. Dlaczego to piękne, stare, olbrzymie drzewo ma zostać ścięte? Och, błahostki! Bo zajmuje miejsce, które można przeznaczyć na piaskownicę dla dzieci albo parking dla dorosłych, bo lęgną się na nim kleszcze, bo jest niebezpieczne dla zwierząt domowych (błagam, nie każcie mi opisywać w jaki sposób niebezpieczne), ot, pierdoły jakieś.

Panie Rafale, pan to pisał przecież jeszcze przed wejściem w życie "Lex Szyszko". Skąd pan wiedział, że ta drzewna kwestia urośnie do rangi takiego problemu? Powieściowi dorośli idą w końcu po rozum do głowy (błagam, jak w ogóle można pomyśleć o ścięciu zdrowego pięknego drzewa dla piaskownicy?) i dąb zostaje. Dzieci mają się gdzie bawić wspinaczką (dęby doskonale się do tego nadają, bo konary rosną im prawie prostopadle do pnia i w dodatku zaczynają się stosunkowo nisko), mieszkańcy w cieniu korony dębowej mogą wypoczywać i urządzać na przykład sąsiedzkiego grilla.
Tak się powinny kończyć książki dla dzieci! O tytułowej tajemnicy nie pisnę ani słowa, ale powiem, że jest cudna i zawsze o takiej marzyłam. 

"Amelia i Kuba" to ciekawa seria, z tomu na tom jest coraz lepsza. Szczera, bez lukru i delikatnie kieruje we właściwą stronę. Do tego zabawna: wizyta Alberta i Mi w ZOO bomba! I jak lubię Rafała Kosika w dorosłym wydaniu (tak, już niebawem "Różaniec, czekam), tak mam jednocześnie nadzieję, że seria o Kubie i Amelii będzie kontynuowana. I będzie coraz dłuższa i coraz lepsza.

Jeszcze tak à propos drzew na dziedzińcu, widziałam ostatnio dziedziniec w nowym niewielkim apartamentowcu w dużym mieście.  Wygląda tak:



Zimniejszego i bardziej odstręczającego miejsca nie byłabym w stanie sobie wymyślić. Rachityczne drzewka, białe donice i biały gres. Widzicie gdzieś ławkę czy coś podobnego? 


Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Powergraph!

 "Tajemnica dębowej korony" Rafał Kosik, Powergraph, Warszawa 2017.

1 komentarz:

  1. Muszę w końcu zapodać kosikowe młodzieżowe moim młodym potomkom.

    OdpowiedzUsuń