Podsumowanie mojego książkowo-blogowego roku 2025 przedstawia się tak:
Przeczytałam 93 książki. Trochę mniej niż w zeszłym roku, ale i tak jest ok. Audiobooków w tym było 11 (w poprzednim roku 10), komiksów i powieści graficznych: 23 (a było 11, to przez tych wydawców, wydają coraz fajniejsze komiksy, o dolożmojadoloż).
Na półkach przybyło mi 70 książki, a ubyło 54. Półki powoli się zapychają, zwłaszcza że zbieram też notesy. Te ostatnio liczyłam i mam ich blisko 300.
Najlepszą książką roku 2025 jest dla mnie bezapelacyjnie powieść graficzna "Czarnoksiężnik z Archipelagu" (Urszula Le Guin, Fred Fordham, tłumaczenie Agnieszka Sylwanowicz).
I jeszcze osiem książek bardzo dobrych.
"Tatko" Izabela Tumas - debiut, przepięknie napisany, przejmujący, wnikliwy, nostalgiczny, szczery i autentyczny.
"Najciekawszy człowiek na świecie. Ekscentryczne życie Petera Freuchena" Reid Mitenbuler, tłumaczenie Mateusz Borowski - biografia, myślałam, że polarnika, ale okazało się, że to ktoś bardziej.
"Cudowny chłopak" R. J. Palacio, tłuamczenie Maria Olejniczak-Skarsgard, audiobooka czytała Anna Dereszowska - trochę wyciskacz łez, ale zawiera rzeczy, które doceniam i nad którymi boleję i to też jest szczere.
"451 Fahrenheita" Ray Bradbury, Tim Hamilton, tłumaczenie Adam Kaska - powieść graficzna - klasyka w nowej postaci.
"W cieniu dnia" Milena Wójtowicz - coś, co mnie autentycznie rozbawiło, rzadko się to zdarza, dlatego ogromnie doceniam.
"Kaori" Marta Sobiecka" - klimat tej powieści bardzo dla mnie, dlatego wyróżniam.
"Psalm dla zbudowanych w dziczy" i "Modlitwa za nieśmiałe korony drzew" Becky Chambers, tłumaczenie Anna Krochmal, Robert Kędzierski - nostalgiczna fantastyka, niespieszna, filozoficzna.








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz