Trzy rozdziały, trzy opowieści, jeden lisek i jeden dzik.
Rozdział pierwszy "Rwetes": W dzień Jasnoty (najdłuższy i najjaśniejszy dzień w roku) zwierzątka obdarowują się prezentami. Trzy młode łasiczki miały robić po raz pierwszy w życiu, tylko że zupełnie im nie wyszło - pokłóciły się, pogryzły i rozbiegły.
Rozdział drugi "Cisza": dopiero teraz jest rwetes. Mama łasica mocno ofuczała dzieci za zgubienie siostry, która w międzyczasie utknęła w korzeniach drzewa tak poważnie, że aż trzeba było organizować akcję ratunkową.
Rozdział trzeci "Sztama": tu się zwierzątka przepraszają, wyjaśniają wszystko i świętują Jasnotę.
To, co napisałam powyżej, brzmi drętwo, prawda? Tak się kończy opowiadanie o komiksach Bereniki Kołomyckiej. Ich siła tkwi w prostocie: przekazu, słów, uczuć. Nawet najbardziej skomplikowane rzeczy da się prosto wyrazić. I przepięknie narysować oraz namalować.
Przepadam za Malutkim Liskiem i Wielkim Dzikiem, ta dwójka to przyjaciele tacy, że każdemu życzę. Różnią się, rozmawiają, dogadują, nie dogadują, wyjaśniają, pocieszają - wszystko! I to w niewielu oszczędnych, starannie dobranych słowach.
Rysunki, akwarele są przepiękne. Kolory Doliny i jej mieszkańców są naturalne, wygląd także, a jeśli nawet wiewiórka ma prostokątną głowę, to tak ma być, ona zawsze tak miała.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za możliwość zapoznania się z komiksem.
"Malutki Lisek i Wielki Dzik. Awantura" tom 10, Berenika Kołomycka, Story House Egmont, Warszawa 2025.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz