sobota, 24 stycznia 2026

"Księżycowy pył" Arthur C. Clarke


 Nigdy nie myślałam o tym, by się wybrać turystycznie na Księżyc, choć książek o Księżycu pochłonęłam sporo. A Clarke pomyślał! I napisał książkę o turystyce na Księżycu!

Wymyślił przy tym morze wypełnione księżycowym pyłem jak wodą. Po takim właśnie morzu przemieszcza się statek wycieczkowy z kilkanaściorgiem turystów na pokładzie. I nagle pyk! Statek znikł.  Nie dotarł do portu, nie odpowiada na wezwania radiowe, nie widać go  na radarach, normalnie kamień w wodę! Czy tam w pył.

Wszyscy myślą, że to już koniec, przepadli i zginęli. Jednak jeden z naukowców, wpatrujący się uparcie w teleskop, zauważa coś, co można było łatwo przeoczyć, a co warto zbadać.  I teraz już wiemy, skąd Andy Weir mógł czerpać inspiracje podczas pisania "Marsjanina". 

Co z zaginionym statkiem, jego załogą i pasażerami. Czy ludzie nie spoczęli, aż go nie znaleźli? Czy sprawą zainteresowała się prasa? Czy po drodze mamy parę niezłych wygibasów fabularnych, aż musimy wstrzymywać oddech z napięcia? Po trzykroć tak. 

Jednak po przeczytaniu całości nie umiem oprzeć się wrażeniu, że najciekawszą częścią tej księżycowej powieści przygodowej jest księżycowy pył. Hipotetyczny twór, wymyślony na potrzeby powieści ,a przedstawiony tak sugestywnie, że teraz będę o nim myśleć patrząc na Księżyc.

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję wydawnictwu Rebis.  

"Księżycowy pył" Arthur C. Clarke, przełożył  Radosław Kot, seria Wehikuł czasu, Rebis, Poznań, 2025 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz